Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Łukasz Piszczek oficjalnie pożegnał się z kadrą

To było godne pożegnanie wyjątkowego piłkarza. Łukasz Piszczek zagrał ze Słowenią ostatni mecz w reprezentacji Polski.

W 45. minucie Wojciech Szczęsny wyrzucił piłkę poza boisko. Sędzia wstrzymał grę. Piłkarze reprezentacji Polski zbiegli do linii bocznej. Utworzyli szpaler. Pojawili się w nim również Słoweńcy. Publiczność wstała z miejsc. Klaskała. Na twarzach niektórych widać było wzruszenie. Słychać było okrzyki: "Łukasz Piszczek, Łukasz Piszczek". Piękna chwila.

Reklama

34-letni piłkarz dostojnie opuścił boisko. Zagrał po raz ostatni w narodowej drużynie. Po raz 66. Za niego wprowadzony został Tomasz Kędziora. Jeden z kandydatów, by zastąpić go na prawej obronie w reprezentacji. Ale czy to możliwe? Czy takiego piłkarza da się zastąpić. Cztery wielkie turnieje. Ćwierćfinał mistrzostw Europy. Kilka wielkich meczów, szczególnie ten z Niemcami z października 2014 roku na tej samej arenie na której odbyło się pożegnanie, na PGE Stadionie Narodowym.

To było godne pożegnanie wyjątkowego piłkarza. PZPN przygotował specjalny program meczowy z przypomnieniem najważniejszych kart z jego bogatej kariery. Przed spotkaniem prezes Zbigniew Boniek wręczył zawodnikowi pamiątkową paterę. "Dzięki Piszczu" wykrzyczał spiker. W czasie meczu kibice co chwila skandowali nazwisko bohatera wieczoru  na Narodowym. Wynik nie była aż tak ważny.

Weterana tej kadry uczcili sami piłkarze. Nie tylko szpalerem. Piotr Zieliński zrezygnował ze swojego numeru 20. Tym razem zagrał z siódemką. 20-tkę wziął Piszczek. Tak jak za dawnych lat. Nie wszystko poszło zgodnie z planem. Harmonogram zakładał, że Piszczek zagra 30 minut i wtedy nastąpi pożegnanie. Kontuzja Kamila Glika w pierwszych minutach spotkania spowodowała zmianę planów. W swoim ostatnim meczu w reprezentacji Polski Piszczek zagrał przez 45 minut. Zszedł tuż przed przerwą.

W reprezentacji zadebiutował w lutym 2007 roku w towarzyskim meczu z Estonią wygranym przez Polskę 4-0. Nie był wtedy jeszcze prawym obrońcą, grał jako napastnika albo skrzydłowy. Selekcjonerem był Leo Beenhakker. Holender w tym samym roku powołał 22-letniego wówczas piłkarza jeszcze dwa razy. Powoli przekonywał się do obiecującego zawodnika, tym bardziej, że przeszedł do Herthy Berlin.

Rok później Piszczek wystąpił w swoim pierwszym turnieju - na mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii. Zagrał w przegranym 0-2 meczu z Niemcami, wchodząc na  boisko za Wojciecha Łobodzińskiego.

Do kolejnych przełomowych spotkań doszło gdy Piszczek pełnił już rolę obrońcy i przeszedł d Borussii Dortmund. To był pojedynek z Ukrainą w eliminacjach mistrzostw świata 2014 (bramka po asyście Kuby Błaszczykowskiego), ze Szkocją, w którym po raz pierwszy został kapitanem narodowej drużyny.

Ale chyba ten najważniejszy, o największym prestiżu mecz w reprezentacyjnej karierze Piszczka miał miejsce na  Stadionie Narodowym w październiku 2014 roku. Eliminacje do mistrzostw Europy 2016. Mecz z Niemcami. Piszczek zaliczył asystę przy golu strzelonym przez Arkadiusza Milika i miał udział przy drugiej bramce zdobytej przez Sebastiana Milę. Polska - pierwszy raz w historii - pokonała Niemcy. Zrobiła milowy krok w walce o awans na Euro we Francji.

Pamiętne były również mecze z Irlandią z 2015 roku w tych samych eliminacjach, z Irlandią Północną na francuskim Euro. W tym nieszczęsnym spotkaniu ćwierćfinałowym z Portugalią (przegranym po rzutach karnych) zagrał po raz 50. w kadrze. W marcu 2017 jego gol dał Polsce zwycięstwo w Czarnogórze w eliminacjach mistrzostw świata 2018.

To była piękna reprezentacyjna karta. Z pięknym zakończeniem.

Olgierd Kwiatkowski z PGE Narodowego

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Piszczek | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje