Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Lewandowski uchylił rąbka tajemnicy po spotkaniu z Sousą

Pierwsza wizyta, jaką wykonał Paulo Sousa po mianowaniu go selekcjonerem reprezentacji Polski to Monachium i spotkanie z kapitanem Robertem Lewandowskim. Co ciekawe, w listopadzie nie dojechał do "Lewego" poprzedni selekcjoner Jerzy Brzęczek. Sousa nie czekał. "Lewy" zdradził kilka szczegółów z tego spotkania.

Wielu twierdzi, że to właśnie przez słabe wykorzystanie potencjału Lewandowskiego i nie najlepszą komunikację z nim posadę selekcjonera stracił Jerzy Brzęczek. Nie brakowało opinii, wyrażanych nawet przez poważnych dziennikarzy, jak Maciej Iwański z TVP, że to przez siedmiosekundowe milczenie Roberta przed kamerą, po meczu z Italią skutkowało zmianą trenera kadry.

Reklama

Wiele wątpliwości w tej sprawie wyjaśnił na konferencji Zbigniew Boniek, a teraz głos zabrał sam Lewandowski, który w rozmowie z Przemysławem Pawlakiem z "Piłki Nożnej" z otwartą przyłbicą poruszył kilka kwestii.

- Nie liczyłem sekund, nie planowałem takiego zachowania. Po prostu tak wyszło. Moje milczenie zostało wyolbrzymione - podkreśla "Lewy".

Nie przeczy też, że stosunki z Brzęczkiem nie należały do przyjacielskich. - A jakie powinny być? Znam swoją rolę, pewnej granicy nie chcę przekraczać. Starałem się wspierać trenera. Po listopadowych meczach widziałem, co się dzieje w mediach. Nie zmierzało to w dobrym kierunku, wykonałem telefon do selekcjonera. Zapewniłem go, że może na mnie liczyć. Rozmawialiśmy także o tym, iż jako drużyna mamy do poprawy sporo rzeczy w kwestiach gry czy funkcjonowania - wyjaśnił kapitan reprezentacji.

Sporo mówi odpowiedź na pytanie, czy Brzęczek często odwiedzał Lewandowskiego w Niemczech.

- Po listopadzie był pomysł, abyśmy jak najszybciej się zobaczyli w Monachium. Nie udało nam się jednak spotkać. Żałuję, że tak się skończyło, zwłaszcza że zakładałem, iż eliminacje mundialu drużyna z trenerem Brzęczkiem zacznie z innego pułapu. Jestem ambitnym człowiekiem, zależy mi na wynikach reprezentacji Polski, chcę wygrywać - akcentował Robert.

W tym momencie ciśnie się na usta pytanie, czy Jerzy Brzęczek zrobił wszystko, aby spotkać się z "Lewym"? Oczywiście, z powodu pandemii podróże lotnicze często są utrudnione, często konieczna jest kwarantanna. Czy nie dało się złożyć wizyty podróżując samochodem? Z Warszawy do Monachium autostrady wiodą w 10-11 godzin. Brzęczek nie dojechał do kapitana. Paulo Sousa zrobił to od razu.

- Trener Sousa przyjechał do mnie w towarzystwie dwóch asystentów. Przedstawił mi wizję prowadzenia reprezentacji. Na ten moment wygląda ona obiecująco. Nie lubię jednak zawczasu zbyt dużo mówić, bo ważniejsza będzie praktyka. Wolę przekonać się na własne oczy, jak zespół będzie funkcjonował - opowiada w "Piłce Nożnej" Lewandowski.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dopytany o to, czy dostanie większe wsparcie na boisku, czego brakowało w starciach z silnymi rywalami, Robert, między wierszami, wrzuca kamyczek do ogródka Jerzego Brzęczka.

- Gdy przeciwnik skupia się na mnie, a my nie mamy z przodu zawodników, którzy mogą wykorzystać luki w jego szeregach, gra mu się łatwiej. Brakowało nam właśnie zrobienia użytku z tych luk, czasem widać to było gołym okiem - wskazuje "Lewy". - Jeśli mam mało piłek, to mam mało okazji na zdobycie bramki. Jeśli mam mało okazji na zdobycie bramki, to szanse na strzelenie gola też spadają.

Jak poradzi sobie z układaniem reprezentacji Sousa? Przekonamy się już za miesiąc. 25 marca "Biało-Czerwoni" zmierzą się z Węgrami o punkty w eliminacjach mundialu.   

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | Paulo Sousa | Jerzy Brzęczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje