Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Laboratorium Brzęczka trwa. Czy już czas, aby rozpocząć małą stabilizację?

Jerzy Brzęczek od pierwszego dnia na selekcjonerskim stołku testuje. Testował w meczu z Ukrainą i testował w meczu z Włochami. Czy w spotkaniu Ligi Narodów z Holandią znów zobaczymy całkiem nowy skład naszej kadry?

Chociaż do rozpoczęcia mistrzostw Europy pozostało tylko pół roku, Jerzy Brzęczek nie wychodzi ze swojego laboratorium i wciąż kontynuuje wielkie testowanie. W meczach z Ukrainą i Włochami zagrało aż 23 zawodników! A niemal na pewno przemeblowany skład zobaczymy również w Chorzowie, gdzie w ostatnim tegorocznym meczu Ligi Narodów zmierzymy się z silną Holandią.

Reklama

Mimo dwóch lat kadencji selekcjonera wciąż więcej nie wiemy niż wiemy. Nikt nie zna odpowiedzi na kilka kluczowych pytań. Na przykład kto jest podstawowym bramkarzem kadry. Albo kto ma pierwszeństwo na bokach obrony. Lub jak będzie wyglądał środek reprezentacji Polski. A przecież na skrystalizowanie podstawowej jedenastki przed turniejem czasu Brzęczek ma coraz mniej.

Kto numerem jeden?

Sytuacja nie jest ustabilizowana nawet w bramce. To fenomen na skalę europejską. Polska wciąż nie ma pierwszego bramkarza, bo ma... dwóch. W meczu z Ukrainą zagrał rezerwowy Łukasz Skorupski, z Włochami stanął w bramce Wojciech Szczęsny, natomiast przeciwko Holendrom wystąpi Łukasz Fabiański.

Według słów selekcjonera z początków jego kadencji, podstawowy golkiper ma być wybierany co pół roku. Biorąc uwagę to, że mistrzostwa rozpoczną się w czerwcu, decyzja powinna zapaść po listopadowym zgrupowaniu. Niezależnie od wyniku meczu z Holandią wydaje się jednak, że bluza z numerem jeden powinna należeć do Szczęsnego, który jest aktualnie jednym z najlepszych bramkarzy w Europie, a na dodatek występuje w Juventusie Turyn, zespole znacznie silniejszym niż West Ham Fabiańskiego.

Obronne rewolucje

W tym momencie pozycją, gdzie najłatwiej wskazać pewniaków, jest środek obrony. Tu miejsce zabetonowane jest dla Kamila Glika i Jana Bednarka. Niezłymi występami w kadrze drogę na ławkę utorował sobie Sebastian Walukiewicz, a zapewne selekcjoner wybierze także czwartego stopera do pokera.

Znacznie więcej zamieszania jest na bokach obrony. Bo czy podstawowym prawym defensorem jest Tomasz Kędziora czy Bartosz Bereszyński? Czy na lewej flance Brzęczek zaufa Maciejowi Rybusowi, Arkadiuszowi Recy, a może wspomnianemu Bereszyńskiemu, który już nie raz łatał dziury pod nieobecność kolegów? Rywalizacja raczej odbędzie się pomiędzy tą czwórką, bo nawet jeśli na Euro pojadą Michał Karbownik czy Robert Gumny, to raczej jako uczniacy mający zdobywać doświadczenie na przyszłość niż kandydaci do gry od pierwszej minuty. 

- Mecz z Włochami pokazał, że Reca nie jest lewym obrońcą i trener Atalanty wiedział co robi, nie wystawiając go. To jest wahadłowy mogący grać w systemie 1-3-5-2. Tak grał w SPAL i w Crotone, ale selekcjoner wie lepiej. Rybusowi i trenerowi nie jest po drodze, bo zawodnik grający na co dzień w Lidze Mistrzów z Lokomotiwem po męczarniach w Macedonii śmiał skrytykować brak pomysłu na budowę zespołu - ostro ocenił w felietonie na Polsatsport.pl były reprezentant Polski Artur Wichniarek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje