Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Konserwatysta Jerzy Brzęczek

Selekcjoner polskiej kadry zapowiedział, że na zgrupowaniu, które rozpocznie się 17 marca w Warszawie, pojawią się najwyżej dwie nowe twarze. – Nie chcemy zbyt dużo nowych zawodników w drużynie – powiedział Jerzy Brzęczek.

Jak tłumaczy, jednym z powodów takiej decyzji jest specyficzna sytuacja przed meczem z Austrią. Spotkanie odbędzie się w czwartek 21 marca w Wiedniu. Oznacza to, że kadra będzie miała praktycznie tylko jeden wspólny trening z prawdziwego zdarzenia. - Niektórzy zawodnicy będą grać mecze jeszcze w niedzielę 17 marca. Zanim się zbierzemy, zostanie tylko jeden dzień, aby porządnie popracować - mówi trener "Biało-Czerwonych".

Ufa także tym, którzy nie grają

Brzęczek ze swoim sztabem liczył się z taką sytuacją już wcześniej. Dlatego  tak ważne było dla niego zgrupowanie przed ostatnimi meczami w 2018 roku - z Portugalią w październiku i Czechami w listopadzie. Już wtedy poświęcił czas na budowę drużyny i jej przygotowanie mentalne.

Reklama

"Zainwestował" również w niektórych zawodników, obdarzając ich zaufaniem, mimo że nie grali w klubie. Za przykład podał Jana Bednarka. 22-letni obrońca Southampton w pierwszej części sezonu grał epizodycznie, ale po zmianie trenera wrócił do regularnych występów za które był bardzo dobrze oceniany. - W kadrze konsekwentnie na niego stawialiśmy i teraz widać, że to ryzyko się opłaciło - powiedział Brzęczek.

Dotyczy to tak samo Jakuba Błaszczykowskiego, który nie grał w Wolfsburgu, ale teraz po przyjściu do Wisły Kraków ma odgrywać pod Wawelem pierwszoplanową rolę. W poniedziałek strzelił gola z rzutu karnego Śląskowi Wrocław. - Kuba potrzebuje gry. Myślę, że z każdym występem będzie to u niego lepiej wyglądało - ocenił Brzęczek dotychczasowe występy Błaszczykowskiego w Ekstraklasie.

Trener zamierza teraz postąpić podobnie z Arkadiuszem Recą z Atalanty Bergamo. 23-letni piłkarz nie gra we włoskim klubie. Jego sytuacja się nie poprawi, bo stracił szansę na transfer do Frosinone, ale dla Brzęczka liczy się przyszłość. Eliminacje są  intensywne i potrwają do późnej jesieni. Nie skreśla więc tego zawodnika, zwłaszcza, że gra na newralgicznej w reprezentacji pozycji lewego obrońcy.

Europejskie tournée selekcjonera

Selekcjoner wyraźnie trzyma się wybranej wcześniej koncepcji. Pod tym względem jest konserwatystą. Widać to też po tym, jak zaplanował sobie europejskie tournée, podczas którego na żywo już oglądał i będzie oglądał kadrowiczów, tych, których  dobrze już zna.

W ostatnim tygodniu Brzeczek obserwował mecze Serie A: Atalanta (Arkadiusz Reca) - Milan (Krzysztof Piątek), Inter Mediolan - Sampdoria Genua (Bartosz Bereszyński, Karol Linetty). W przyszłym tygodniu pojedzie na Wyspy Brytyjskie i - każdego dnia - od wtorku do soboty ma zaplanowane do obejrzenia jedno spotkanie. Najpierw będzie to pojedynek Hull (Kamil Grosicki) - Millwall, potem Manchester City - West Ham (Łukasz Fabiański), Leeds (Mateusz Klich) - West Bromwich Albion i Manchester United - Southampton (Bednarek). W kalendarzu trener narodowej drużyny ma też wpisane mecze Monaco (Kamil Glik), Sampdorii Genua (Bereszyński, Linetty) i Bayernu Monachium (Robert Lewandowski) w Lidze Mistrzów z Liverpoolem.

Mimo obecności na  Wyspach Brytyjskich Brzęczek nie zamierza śledzić z bliska występów Pawła Wszołka z Queens Park Rangers. 26-letni pomocnik prezentował wysoką formę na przełomie grudnia i stycznia. Wciąż ma pewne miejsce w QPR. - Analizujemy grę  tego piłkarza. Drzwi do kadry są otwarte dla każdego zawodnika, który ma polski paszport - zaznacza Brzęczek.

Z nowych piłkarzy selekcjoner widzi miejsce w kadrze dla jednego, dwóch piłkarzy z reprezentacji młodzieżowej. Na pytania, kto to może być, konsekwentnie i wymijająco odpowiadał, że nazwiska poda na tydzień przed rozpoczęciem zgrupowania reprezentacji Polski.

Olgierd Kwiatkowski


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje