Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jerzy Brzęczek zwolniony. Teoria sukcesu nie wytrzymała próby czasu

- Prezes Boniek dobrze wie, jaką pracę wykonujemy i w jak trudnym momencie ją rozpoczynaliśmy. Ma swoje doświadczenia, obserwacje, przemyślenia. Nie jest człowiekiem, który podejmuje decyzje pod presją opinii publicznej - mówił Jerzy Brzęczek w niedawnym wywiadzie dla Interii. Okazało się, że miał rację. Dla niego samego - boleśnie połowiczną.

Jerzy Brzęczek rozmawiał z Interią w grudniu. Odpowiedział na wszystkie pytania i zmierzył się z najbardziej niewygodnymi wątkami swojej selekcjonerskiej kadencji (I część wywiadu znajdziesz TUTAJ). Nie mógł wówczas przypuszczać, że to jego ostatnie tygodnie na eksponowanym stanowisku.   

Reklama

Szef kadry był wtedy krótko po spotkaniu z prezesem PZPN, Zbigniewem Bońkiem. Spekulowano, że jeśli ma dojść do zwolnienia selekcjonera, to właśnie wtedy - podczas jego służbowego mityngu z przełożonym. Nic takiego jednak się nie wydarzyło, mimo że "głowy" Brzęczka żądała ogromna część opinii publicznej.     

- Prezes Boniek dobrze wie, jaką pracę wykonujemy i w jak trudnym momencie ją rozpoczynaliśmy. Ma swoje doświadczenia, obserwacje, przemyślenia. Nie jest człowiekiem, który podejmuje decyzje pod presją opinii publicznej - tłumaczył wówczas selekcjoner.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Boniek rzeczywiście nie ugiął się pod lawiną roszczeń, ale jak się okazuje - miał "swoje doświadczenia, obserwacje, przemyślenia". Ich finalny efekt już znamy. Drużyna narodowa będzie miała lada dzień nowego przywódcę.

Dla Brzęczka ta decyzja była szokiem. Wiadomo to ze źródeł zasłyszanych, bo on sam póki co nie wypowiada się publicznie. Czekał niecierpliwie na eliminacje MŚ, a potem na start w finałach Euro 2020. Co więcej - wierzył w dobry wynik osiągnięty w tej imprezie (TUTAJ II część wywiadu).

Na czym opierał swój optymizm? Teoria sukcesu przez niego zbudowana od samego początku wydawała się krucha.

- Zazwyczaj ci trenerzy, którzy na różnych etapach swojej selekcjonerskiej pracy byli najbardziej krytykowani, na końcu mieli więcej sukcesów niż ci wybierani z powołania narodu. Jak zakończę pracę z reprezentacją, będzie można ocenić, czy na to stanowisko się nadawałem, czy nie - oznajmił w rozmowie z Interią. 

A co wskazywało na to, że najbliższego lata polską drużynę czeka udany występ w kontynentalnym czempionacie?

- Na Euro 2016 też jechaliśmy w negatywnych nastrojach, nie było pozytywnych emocji, a mimo to znaleźliśmy się blisko półfinału - przypominał Brzęczek. - Dwa lata później, przed mundialem w Rosji, nastroje były zupełnie inne. Pamiętam taki mecz z Chile, rozegrany w Poznaniu. Pierwsza połowa w mojej ocenie była jednym z najlepszych występów kadry w ostatnich kilkunastu latach. Potem mówiono, że na mistrzostwa świata jedziemy po medal. Czym się to zakończyło? Pamiętamy.

Czym zakończyłby się start "Biało-Czerwonych" w tegorocznym turnieju o mistrzostwo Europy, gdyby nie doszło do zmiany selekcjonera? Na to pytanie nie poznamy już odpowiedzi.

UKi

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl! 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama