Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jerzy Brzęczek zwolniony. Jan Tomaszewski: To jedyna sensowna decyzja

- Jak byłem entuzjastą decyzji o zatrudnieniu Jerzego Brzęczka, tak jestem entuzjastą decyzji o zwolnieniu go – mówi Interii były znakomity bramkarz Jan Tomaszewski.

Dariusz Wołowski, Interia: Prezes PZPN Zbigniew Boniek zwolnił selekcjonera na dwa miesiące przed startem eliminacji MŚ w Katarze. Do tego czasu kadra nie zagra już choćby jednego sparingu. Jest pan w szoku?

Jan Tomaszewski: Jestem zaskoczony, ale uważam, że to jedyna słuszna decyzja. Praca Brzęczka w ostatnim czasie to był istny chaos. Nic dobrego, by się z tego nie urodziło.

Kto powinien go zastąpić?

- Trener z zagranicy i wziąć na asystenta Michała Probierza lub Piotra Stokowca. Potem oni powinni przejąć drużynę narodową, żeby była wreszcie w reprezentacji jakaś kontynuacja pracy. A jest tak, że jak przychodzi nowy selekcjoner to wszystko wywraca do góry nogami i zaczyna od nowa.

Reklama

Ma pan na myśli konkretne nazwisko przyszłego selekcjonera? Albo chociaż kraj z którego powinien pochodzić?

- Nie. To zostawiam Bońkowi, jest w tej dziedzinie wybitnym fachowcem, z wielką charyzmą.



Dlaczego trener z zagranicy?

- To niech mi pan poda nazwisko Polaka, który by się nadawał? Mamy wybitnych piłkarzy, którzy tworzą przeciętną drużynę. Robert Lewandowski, Wojtek Szczęsny, Piotr Zieliński i inni pracują w klubach z fachowcami najwyższej klasy. Takiego samego powinny dostać w reprezentacji.

Co zagraniczny trener bez znajomości polskiego zdoła zrobić w dwa miesiące?

- Musi jeździć do klubów, rozmawiać z piłkarzami, odrodzić kadrę mentalnie, bo tkwi w głębokim dołku po pracy z Brzęczkiem. Byłem entuzjastą zatrudnienia go po mundialu w Rosji. Uważałem, że to idealny kandydat. Zaczął od znakomitego meczu z Włochami w Bolonii w Lidze Narodów, a potem zaczął majstrować przy ustawieniu, taktyce, koncepcji. Czas mijał, a on zachowywał się wciąż jak trener klubowy, jakby nie dorósł do reprezentacji. Dlatego uważam, że Boniek nie miał innego wyjścia.

Ale dlaczego zwlekał tak długo?

- Tego nie wiem. Lepiej jednak podjąć dobrą decyzję późno niż wcale. Kadra grała ostatnio źle, znacznie poniżej możliwości jej piłkarzy. Mamy naprawdę świetnych graczy, tymczasem drużyna narodowa grała tak, że przykro było patrzeć. W klubach polscy piłkarze potrafią zakładać wysoki pressing, dlaczego w kadrze było to niewykonalne? Nie można było zwlekać, w marcu startują kwalifikacje mundialu w Katarze. Jeśli nasza drużyna je przegra, to będzie dramat. Na cztery lata wykluczy się ze światowej piłki. Dlatego potrzebne były działania nadzwyczajne. Dobrze, że Boniek je podjął.

Rozmawiał Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama