Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jerzy Brzęczek zwolniony. Franciszek Smuda: Praca z Lewandowskim skusi wielu

- Duńczycy podczas Euro'92 też byli w trudnej sytuacji i zostali mistrzami Europy. Tyle że oni nie zmieniali trenera - mówi były selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda o zwolnieniu Jerzego Brzęczka. Stracił on posadę pół roku przed turniejem.

To sytuacja bardzo rzadka i trudna, bowiem nowy trener będzie miał mało czasu na przygotowanie zespołu do mistrzostw. Ruszają one w czerwcu, a poprzedzą je jeszcze mecze eliminacji mistrzostw świata (z Węgrami, Andorą i Anglią). Jerzy Brzęczek nie poprowadzi już zespołu w tych meczach. W dziejach polskiego futbolu mieliśmy tylko jeden przypadek zwolnienia selekcjonera w takich okolicznościach, ale dotyczył on igrzysk olimpijskich, a nie mistrzostw świata czy Europy. 

Franciszek Smuda był selekcjonerem reprezentacji Polski w latach 2009-2012, prowadził ją m.in. podczas Mistrzostw Europy 2012, które odbywały się w Polsce. - Miałem zatem niemal trzy lata na przygotowania - mówi. - Pół roku natomiast to bardzo mało. Nowy selekcjoner nie zdąży nawet dobrze poznać tych piłkarzy.

Reklama

I dodaje: - Prowadzenie reprezentacji Polski jest niezwykle atrakcyjną pracą. To na pewno marzenie każdego trenera w Polsce, pewnie też wspaniałe wyzwanie dla wielu zagranicznych. Nie sądzę więc, by chętnych brakowało. Sama świadomość, że można prowadzić najlepszego piłkarza świata, jakim jest Robert Lewandowski, jest kusząca dla większości trenerów. Przestrzegałbym jednak, bo w tej euforii, że prowadzi się tak ciekawy zespół jak Polska można zapomnieć o tym, że tych graczy trzeba dobrze znać.

Zdaniem Franciszka Smudy, wielu trenerom może się wydawać, że się orientują w temacie. - Każdy szkoleniowiec zna większość naszych graczy z telewizji. Trzeba jednak poznać także całe zaplecze, mentalność, specyfikę reprezentacji - uważa Franciszek Smuda. - Dla zagranicznego trenera to bardzo trudne i wymaga sporo czasu. Czas dla pracy z reprezentacją jest kluczowy, bo pamiętam jak ja z każdym dniem pracowałem z kadrą lepiej i z większą znajomością rzeczy. Tyle, że nikt nie chce czekać.

- Sukcesy ze swymi reprezentacjami odnoszą zwłaszcza trenerzy, którzy dostaną margines czasu i błędów, by zebrać doświadczenie - dodaje Franciszek Smuda. 

Pół roku do Euro to bardzo mało. - Znamy jednak przykład Duńczyków, którzy zostali wezwani na Euro'92 w ostatniej chwili (w zastępstwie wykluczonej Jugosławii - przyp. red.) i zdobyli jednak wtedy tytuł. Nie ma więc znaczeniu, ile masz czasu na przygotowanie, o ile mental jest wysoki, no i pozostaje ten sam trener. Dania go jednak wtedy nie zmieniała - przypomina były selekcjoner.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje