Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jerzy Brzęczek zwolniony. Bartosz Bosacki: Następcą Brzęczka powinien być trener pokroju Beenhakkera

- Następcą Jerzego Brzęczka powinien być trener pokroju Leo Beenhakkera, z dużym doświadczeniem zarówno w piłce klubowej, jak i reprezentacyjnej, a także z autorytetem - uważa uczestnik mundialu 2006 i były piłkarz m.in. Lecha Poznań Bartosz Bosacki.

W poniedziałek prezes PZPN Zbigniew Boniek zdecydował o odwołaniu Jerzego Brzęczka z funkcji selekcjonera. O powodach decyzji i ewentualnych kandydatach na jego następcę ma poinformować w czwartek na konferencji prasowej. Były reprezentant kraju Bartosz Bosacki uważa, że sternik związku musi mieć już w głowie potencjalne nazwiska. 

Reklama

- Jestem przekonany, że prezes Boniek musi mieć dobry plan, który obroni to, co wydarzyło się w poniedziałek Przecież to nie wyglądało tak, że wstał rano i stwierdził: "dobra, zwalniam Brzęczka". Musiał mieć ku temu powody, ale na jakąkolwiek ocenę tej decyzji musimy poczekać do czwartkowej konferencji. Wszyscy jesteśmy ciekawi i wymyślane są różne historie, ale to nie ma najmniejszego sensu - powiedział PAP Bosacki.

Były reprezentacyjny defensor spodziewa się, że nowym selekcjonerem będzie "trener z nazwiskiem, ale niekoniecznie włoskim".

- Wiem, że dużo mówi się o włoskim szkoleniowcu Marco Giampaolo. On i Brzęczek akurat wczoraj zostali zwolnieni, ale ja bym nie doszukiwał się w tym jakiegoś związku i ostrożnie podchodził do tych spekulacji. Bez względu na to, kto zostanie następcą Brzęczka, chyba każde nazwisko będzie pewnym zaskoczeniem - zauważył były zawodnik Lecha Poznań i FC Nuernberg.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Przyznał, że nie ma "swoich" kandydatur na następcę Brzęczka, ale jego zdaniem powinna być to osoba pokroju Leo Beenhakkera, który prowadził biało-czerwonych w latach 2006-09.

- To powinien być trener z dużym doświadczeniem zarówno w piłce klubowej, jak i reprezentacyjnej, który miał znaczące wyniki. Musi być dobrym psychologiem, bo ten aspekt w ustawianiu reprezentacji i budowaniu atmosfery jest bardzo ważny. I konieczny jest autorytet. Przy całym szacunku dla trenera Brzęczka, na pewno nie miał on takiego autorytetu, może nie jak Beenhakker, ale też jak trenerzy, z którymi obecnie pracują za granicą nasi piłkarze - podkreślił Bosacki.

- Spójrzmy choćby na to, z kim pracował Robert Lewandowski: Juergen Klopp, Josep Guardiola, Carlo Ancelotti czy Jupp Heynckes. Zawodników, którzy mają w swoich klubach znanych trenerów jest wielu i dobrze by było, gdyby taka osoba pojawiła się w kadrze. Autorytet to niezwykle ważny element przy wyborze nowego selekcjonera - dodał.

Jego zdaniem praca selekcjonera jest dość specyficzna i znacząco różni się od tego, co wykonuje trener w klubie.

- Musimy pamiętać, że selekcjoner reprezentacji nie ma za zadania uczyć zawodników grać w piłkę, ale musi wybrać tych najlepszych i tak ich ustawić na boisku, żeby w pełni wykorzystywali swój potencjał i jak najwięcej dawali drużynie. Trener reprezentacji ma ściągnąć Lewandowskiego, Szczęsnego, Krychowiaka oraz całą resztę topowych zawodników, zbudować atmosferę i ustawić ich tak na boisku, żeby to wszystko zagrało - podsumował 20-krotny reprezentant Polski.

autor: Marcin Pawlicki

lic/ pp/

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Brzęczek | Zbigniew Boniek | Bartosz Bosacki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL