Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jerzy Brzęczek stawia na młodzież. Czy teraz pójdzie za ciosem i pozwoli jej grać?

Jednym z najważniejszych zadań Jerzego Brzęczka przed rozpoczynającym się właśnie zgrupowaniem reprezentacji Polski będzie wkomponowanie w piłkarską konstelację utalentowanej młodzieży. Tej nie brakuje, co widać po powołaniach. Pytanie brzmi: czy Brzęczek ma odwagę, aby pójść za ciosem?


Reklama

W ostatnich tygodniach na Jerzego Brzęczka spadło wiele ciosów: tych za fatalny styl reprezentacji i tych po publikacji niezbyt udanej biografii. Dodatkowo selekcjoner zachorował na koronawirusa. Ta apokaliptyczna faza przesłoniła nam coś niezwykle istotnego: mocne postawienie przez Brzęczka na utalentowaną polską młodzież. Powołania przed nadchodzącymi meczami z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną pozwoliły sądzić kibicom, że w naszej kadrze rozpoczyna się właśnie rewolucja.

Brzęczek jest w połowie drogi, bo wpuścił już do kurnika głodne liski. Ale czy zrobi następny krok i pozwoli im poharcować czy może tylko nakaże im patrzeć, jak kurami objadają się syte wilki?

Do młodzieży świat należy

  Spójrzmy na wybory Brzęczka: z rocznika 2001 powołany został najmłodszy obecnie kadrowicz, czyli Michał Karbownik, z 2000 jest Sebastian Walukiewicz, z 1999 Jakub Moder i Sebastian Szymański, z 1998 Kamil Jóźwiak, z 1997 Bartłomiej Drągowski, a z 1996 Paweł Bochniewicz i Jan Bednarek. Na 27 zaproszonych na zgrupowanie zawodników ośmiu ma mniej niż 25 lat. Jednocześnie reprezentantami pełną gębą mogą czuć się tylko Bednarek i Szymański. Pozostała szóstka łącznie zgromadziła... 4 mecze.

To pokazuje, że Brzęczek na razie zrobił tylko jeden krok. Czas na kolejny, bo "wiecznie młody" Robert Lewandowski ma już 32 lata. Po trzydziestce są Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus, Kamil Grosicki czy Mateusz Klich. Dla kilku z nich za parę lat nadejdzie finisz reprezentacyjnej przygody. A kto dziś wyobraża sobie kadrę bez "Lewego"? W futbolu nie istnieje jednak pojęcie nieśmiertelności. Ktoś  będzie musiał obecnych asów zastąpić. Może kolejnym Grosickim będzie Jóźwiak? A nowym Klichem Moder? Nie dowiemy się tego, jeżeli wkrótce nie rozpocznie się pokoleniowa wymiana.

- Teraz jest najlepszy moment na wprowadzanie młodych chłopaków. Po pierwsze: jest trochę czasu by dać im okazję do złapania pewności siebie i zdobycia doświadczenia. Po drugie - i to jest kluczowe - obecnie mamy fundamenty, na których można zbudować naprawdę piękny dom. To Lewandowski, Szczęsny, Krychowiak czy Glik. Oni na pewno pomogliby młodzieży - uważa czołowy ekspert Telewizji Polskiej Sebastian Mila, który w reprezentacji Polski debiutował w 2003 roku, mając zaledwie 20 lat.

Brzęczek lubi młodych

  Sympatia Brzęczka do młodzieży jest duża. To on był kapitanem srebrnej drużyny, która po igrzyskach w Barcelonie miała "zmienić szyld i jechać dalej"; Brzęczek dostrzegł talent Kuby Błaszczykowskiego i dopomógł jego akcesowi do Wisły Kraków, a niedawno podał rękę młodym w Płocku - Damianowi Szymańskiemu (którego ogłosił kapitanem w wieku 23 lat), Arkadiuszowi Recy czy Adamowi Dźwigale.

- Akademia w Płocku nie produkowała piłkarzy tak jak Legia Warszawa czy Lech Poznań, ale nigdy nie mieliśmy problemu, żeby ściągać do klubu perspektywicznych zawodników, którzy dopiero mieli się zbudować. Kiedyś zależało mi na pozyskaniu 16-letniego Filipa Szymczaka. Pokazałem Jurkowi jego profil, przekazałem, że chciałbym go mieć w pierwszej drużynie. Zgodził się z miejsca. Myślę, że trener od zawsze jest przychylny młodym - mówi Interii były dyrektor sportowy Wisły Łukasz Masłowski.

Problemem może być więc wyłącznie brak odwagi i asekuranctwo. Bo w chwili, gdy medialna zadyma wokół selekcjonera szaleje z pełną siłą, eksperymenty (szczególnie te nieudane) mogą sprowokować nową krytykę, choćby ze strony spragnionych dobrych wyników kibiców. Lekiem na to może być trzymanie się wysłużonych kadrowiczów. A właściwie "lekiem", bo długofalowo taka polityka zawsze kończy się katastrofą. Właśnie taki błąd popełnił pod koniec pracy w Lechu Poznań były selekcjoner Adam Nawałka, który zamiast dać szansę młodziakom, wolał uparcie stawiać na Nikolę Vujadinovicia.


Nie zatrzymać się w połowie drogi

Pytanie brzmi: "Czy Brzęczek jest gotowy, aby nie zatrzymać się w połowie drogi?" Dwumecz z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną dał odpowiedź, że nie. Zaproszony na poprzednie zgrupowanie tercet Karbownik-Moder-Walukiewicz zagrał łącznie kwadrans. To 15 minut w całości należało do Modera.
- Pierwsza reprezentacja zawsze jest priorytetem, więc jeśli jej selekcjoner ma potrzebę, aby powołać młodych zawodników, takich jak wspomniana trójka, to tak się dzieje. Tak zawsze było i tak zawsze będzie - tłumaczy Artur Wichniarek, 17-krotny reprezentant Polski, a obecnie komentator Polsatu.

Takie powoływanie na dorosłą kadrę jest jednak bezcelowe, bo jedyny pożytek, jaki młodzież ma z przyjazdu na zgrupowanie to fotka z Lewandowskim i koszulka do kolekcji. Znacznie więcej zyskaliby nastolatkowie grając w kadrze U-21 Czesława Michniewicza. Jeśli więc Brzęczek chce powoływać nowe talenty to znakomicie, ale jednocześnie, jeśli ich użyteczność ma sprowadzać się do noszenia worków z piłkami, to takie działania nie tylko nie mają sensu, ale wydają się wręcz marnotrawstwem.


Kuć kadrowiczów na boisku

 Biorąc pod uwagę fakt, że październikowe zgrupowanie będzie wyjątkowo długie i obfitujące w trzy mecze, nie ma wątpliwości, że lepszej szansy na klarowne postawienie na nastolatków nie będzie. Szczególnie, że ci w swoich drużynach nie są tylko ozdobami. Jóźwiak za 4 mln euro wyjechał właśnie do Anglii, gdzie gra regularnie. Na Wyspy Brytyjskie prawdopodobnie trafi także Moder, za którego Brighton & Hove Albion oferuje Lechowi rekordowe w historii PKO Ekstraklasy 11 mln euro. Szymański jest podstawowym zawodnikiem Dynama Moskwa, Walukiewicz - Cagliari, a Bochniewicz - SC Heerenveen.

Jeśli Brzęczek wstrzyma się i nie pójdzie za ciosem, powołania Walukiewicza czy Karbownika będą zaledwie tanim pudrem mającym w założeniu przykryć złe wrażenia; wymówką, że na zgrupowaniach wykuwają się aktualnie rzesze nowych kadrowiczów. Kuć się oczywiście powinny, ale na murawie.

Sebastian Staszewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje