Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jerzy Brzęczek stawia na Jóźwiaka. Gumny musi czekać

- Grałeś wspaniale, Europa cię czeka - tak po meczu Pogoń - Lech (1-1) skrzydłowego "Kolejorza" chwalił trener szczecinian Kosta Runjaić. Zachwyty te podziela selekcjoner reprezentacji Polski, który powoła do kadry Kamila Jóźwiaka, czołowego skrzydłowego PKO Ekstraklasy. "Biało-Czerwoni" 16 listopada, w Jerozolimie, zmierzą się z Izraelem. Trzy dni później, na PGE Narodowym, zakończą eliminacje meczem ze Słowenią. Awans na Euro 2020 mają w kieszeni. Teraz walczą o miejsce w pierwszym koszyku przed losowaniem.

Jóźwiak był ostatnio filarem kadry do lat 21 Czesława Michniewicza. Rozegrał w niej 13 spotkań, strzelił jedną bramkę. W seniorskiej reprezentacji jeszcze go nie było. Teraz to się zmieni, gdyż trener Brzęczek chce wzmocnić rywalizację na skrzydłach, a jednocześnie kontynuować odmładzanie zespołu. Z naszych informacji wynika, że w związku dopływem świeżej krwi, do kadry Brzęczka miał trafić ponownie inny lechita - obrońca Robert Gumny, ale ten piłkarz pozostanie w kadrze U-21, z uwagi na uroczystość pożegnalnego występu z Białym Orłem na piersi Łukasza Piszczka.

Reklama

Selekcjoner po raz pierwszy powołał Gumnego 26 sierpnia, przed meczami ze Słowenią i Austrią, ale 21-latek nie zdołał jeszcze zadebiutować. Przyjdzie mu czekać na debiut do przyszłorocznych powołań.

Jóźwiak, podobnie jak Gumny, zgrupowanie rozpocznie w kadrze młodzieżowej, a po spotkaniu Izrael - Polska dołączy do tej seniorskiej.

Ekipa Czesława Michniewicza 15 listopada, w Sofii, gra mecz eliminacji do ME z Bułgarią. Właśnie po nim Jóźwiak awansuje do pierwszej kadry, a młodzieżowa, w towarzyskiej grze z Czarnogórą (18 listopada w Podgoricy) będzie musiała sobie poradzić bez niego.

Poza wezwaniem młodego lechity nie będzie niespodzianek w powołaniach Brzęczka. Pojawiały się głosy, zgodnie z którymi szansę powinien dostać Sonny Kittel z HSV Hamburg, który był etatowym reprezentantem Niemiec w kadrach młodzieżowych, ale do seniorskiej się nie załapał. Na osiem miesięcy przed rozpoczęciem mistrzostw Europy selekcjoner Brzęczek nie zamierza jednak robić szopki z powołań. Nie tylko dlatego, że 26-latek nie prezentuje odpowiedniego poziomu.

- Okres wpychania na siłę do kadry "farbowanych lisów" minął już w reprezentacji Polski - usłyszeliśmy. - Poza tym, jak selekcjoner wyglądałby w oczach chłopaków, którzy wywalczyli awans na ME, gdyby teraz wyjął takiego króliczka z kapelusza?!

Część mediów lansowało tezę, wedle której Jerzy Brzęczek rozważa powołanie Michała Karbownika, 18-latka z Legii. Hasło było lotne i chwytliwe. Jak to w naszej piłce: wystarczy, że ktoś dwa razy dobrze kopnie piłkę w Ekstraklasie i już wpychamy go do kadry.

- Karbownik w seniorskiej kadrze? Nic podobnego! U nas istnieje pewna gradacja. Misją Michała jest na razie reprezentacja Polski do lat 19 i awans z nią na przyszłoroczne ME - powiedział nasz informator, który dobrze zna hierarchię polskich piłkarzy, pukających do drzwi z napisem: "pierwsza reprezentacja Polski".

MiBi



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje