Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jan Tomaszewski: Niech się Niemcy martwią

- Jakby mi ktoś powiedział, na przykład Boniek, czy Nawałka na losowaniu grup eliminacji Euro 2016 w Nicei, że po sześciu meczach będziemy liderem grupy, to powiedziałbym, że są idiotami. Okazało się, że prowadzimy i niech się Niemcy martwią jak wygrać. Daj Boże, żeby był zwycięski remis – mówi w rozmowie z Interią Jan Tomaszewski.

Piłkarska reprezentacja Polski w sobotę wygrała z Gruzją 4-0 w meczu eliminacji Euro 2016. We wtorek w towarzyskim spotkaniu Orły bezbramkowo zremisowały z Grecją.

Reklama

- Mecz z Grecją był dla mnie nieporozumieniem. Oceniam kadrę przez pryzmat spotkania z Gruzją. Największym wygranym tego meczu jest klasowy zespół. Przed meczem mówiłem, że to będzie test dla Adama Nawałki i kadry. Klasowym zespołem jest Bayern Monachium, Barcelona, Real Madryt. Te drużyny jeśli grają dobrze, to gromią wszystkich po 7-0. Natomiast klasa zespołu uwidacznia się wtedy, gdy nie idzie i te zespoły wygrywają 2-0, 1-0, ale nie przegrywają. Ten mecz musieliśmy wygrać. Chłopcy pokazali, że umieją grać. Nie straciliśmy bramki, była tylko jedna poprzeczka, ale to się zdarza. W grze ofensywnej również piłkarze pokazali się z niezłej strony. Sytuacji było od groma - komentuje Tomaszewski.

Gdzie Polska drużyna ma jeszcze braki?

- Mankamentem była skuteczność. Gdyby strzelił Robert Lewandowski i Kamil Grosicki, to do przerwy byłoby 3-0. Drugim mankamentem była słaba, by nie powiedzieć beznadziejna, postawa w drugiej połowie do momentu wejścia Jakuba Błaszczykowskiego. Gol to indywidualna akcja Arkadiusza Milika. Gruzini panowali, byli lepsi, szczególnie w środku pola. Nie dochodzili do sytuacji strzeleckich, ale tak nie można grać. Zagraliśmy w drugiej połowie słabo. Dopiero wejście Kuby spowodowało poprawę w grze. Podania do Grosickiego i Lewandowskiego to majstersztyk - uważa były bramkarz reprezentacji Polski.

Tomaszewski skomentował także sprawę opaski kapitańskiej

- Dla mnie wygranymi tego spotkania są Nawałka, Zbigniew Boniek, Błaszczykowski i Lewandowski. Dziennikarze ze sprawy opaski kapitańskiej zrobili zabawę w piaskownicy Całe szczęście, że chyba pod egidą Bońka, ta sprawa została wyjaśniona. Nie ma już teraz żadnych wątpliwości, kto powinien grać po prawej stronie i jaka jest wartość Kuby dla zespołu. Szkoda, że po lewej stronie nie mamy tak klasowego piłkarza - mówi.

Tomaszewski liczy jeszcze na odbudowę Michała Żyry.

- Miał pecha. Dla mnie prowadzenie Legii było nieprofesjonalne, bo nie można dzielić drużyny na dwa zespoły - do gry w Europie i w Polsce. Nie można przegrać ośmiu spotkań w fazie zasadniczej. Sądzę, że on się jeszcze odbuduje i pokaże w kadrze - dodaje.

Tylko trzech piłkarzy z pierwszej jedenastki na mecz z Gruzją, zagrało od pierwszego gwizdka z Grecją. Nawałka zwolnił ze zgrupowania m.in..: Lewandowskiego, Fabiańskiego i Krychowiaka.

- Jeżeli chodzi o mecz w Gdańsku z Grecją to przypomniał mi się boski skład za czasów Franciszka Smudy - Bóg jeden wie, kto zagra. Oni się chyba pierwszy raz widzieli na boisku. Moim zdaniem nie ma sensu rozgrywać takich spotkań, ale stało się. Młodych zawodników wpuszcza się do zespołu, tak jak Milika, gdy ma się szkielet drużyny. Wprowadza się kogoś do ośmiu, dziewięciu podstawowych zawodników i wtedy można ich ocenić - uważa Tomaszewski.

Czy rezerwowi piłkarze w meczu z Grecją mogą być alternatywą dla pierwszego składu?

- Biorąc pod uwagę cały mecz, to nie wiem, czy oni są przydatni w kadrze, czy nie. Trzeba ich sprawdzić w grze z Piszczkiem, Błaszczykowskim, Lewandowskim i Krychowiakiem. Wchodzi wtedy jeden lub dwóch zawodników z zaplecza. Wczoraj defensywa była niezła. Glik nią dyrygował. W ofensywie było fatalnie, bo oni się nie znają. Nie było pressingu na połowie przeciwnika. W takich meczach w takim składzie, to gra się, żeby pokazać się indywidualnie, a nie jako drużyna. Wiem, że mówię przeciwko piłkarzom, ale tak jest. Natomiast, gdy ktoś jest wstawiony do tych dziewięciu podstawowych piłkarzy, to wtedy się gra dla drużyny. Stara się  spełnić się zadania, jakie wykonywał ten piłkarz z pierwszego składu - mówi były reprezentant Polski.

Bardzo dobrze w obu spotkaniach zaprezentował się stoper Jagiellonii Białystok Michał Pazdan

- Teraz mamy zabezpieczenie na środku obrony. Moim zdaniem Kamil Glik i Łukasz Szukała zasłużyli na podstawową jedenastkę, ale mamy Pazdana gdyby, odpukać, coś się stało tej dwójce - twierdzi Tomaszewski.

Z Gruzją Nawałka na lewej stronie defensywy wystawił nominalnego pomocnika Macieja Rybusa.

- Rybus się sprawdził. W pierwszej połowie meczu z Gruzją mi się podobał, bo podłączał się do akcji i dośrodkowywał. W drugiej już mniej. Może być stałą opcją, chociaż dla mnie na pozycję lewego obrońcy zasłużył Jakub Wawrzyniak, który grał w najważniejszych meczach. Ta lewa strona jak dla mnie szwankuje. Zarówno Grosicki, Peszko, czy Rybus nie mają końcowych podań, takich jak ma Błaszczykowski. Oni grają nieźle w defensywie, biegają, pracują, ale podań do Milika i Lewandowskiego nie mają. Trzeba znaleźć na lewą stronę Kubę bis. Błaszczykowski miał z Gruzją trzy czy cztery wybitne podania. Przydałby się nam taki Franck Ribery. Gdybyśmy go mieli, to moglibyśmy marzyć o medalu - stawia tezę Tomaszewski.

Znowu zwycięstwo w eliminacjach zapewnił nam duet napastników Lewandowski - Milik.

- Ja powiedziałem rok temu, że mamy najlepszy duet napastników w Europie. Wtedy dziennikarze śmiali się ze mnie. Portugalia ma Cristiano Ronaldo, Szwecja Zlatana Ibrahimovicia, Anglia Wayne’a Rooneya, ale takich dwóch nie ma nikt - mówi Tomaszewski.

Autor: Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama