Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jan Tomaszewski: Byłem za tym, żeby Zbigniew Boniek nie przedłużał umowy z Brzęczkiem

W dwóch wrześniowych meczach Ligi Narodów gra reprezentacji Polski wyglądała słabo. Swoją diagnozę takiego stanu rzeczy ma były reprezentant Polski Jan Tomaszewski. - Taki Zieliński w klubie wie co ma robić, a w kadrze nie wiedział i "biegał, jak Żyd po pustym sklepie" - powiedział były wybitny bramkarz kadry w rozmowie z Interią.

Michał Przybycień, Interia: Po wrześniowych meczach Ligi Narodów nastroje chyba nie są najlepsze?

Jan Tomaszewski: - Nie najlepsze, bo minęło 2 lata pracy Jurka, którego popierałem. Kiedy Zbyszek go wybrał, byłem cały za. Moim zdaniem Jurek miał wszystkie atuty ku temu, żeby być dobrym selekcjonerem, a niestety nie wyszedł z roli trenera klubowego.

- Brzęczek otrzymał reprezentację od Adama Nawałki, która przez cztery lata grała kapitalny futbol w systemie 1-4-4-1-1. Moim zdaniem Adam to wszystko zepsuł w Rosji, bo zaczął grać innym systemem, z trzema obrońcami. Nawet Rybus w pewnym momencie powiedział, że nie wie co ma grać. To był kardynalny błąd Adama.

Reklama

Brzęczek na razie tej drużyny nie poukładał?

- Drużyna była poukładana, oprócz mundialu w Rosji. W debiucie Jurek zagrał kapitalny mecz w Bolonii. Moim zdaniem wygraliśmy ten mecz 1-0, bo karny był podyktowany "z kapelusza". Generalnie graliśmy świetnie, dominowaliśmy. Zaczęło się obiecująco, mówiło się nawet, że wygramy grupę i będzie u nas Final Four Ligi Narodów. Po tym meczu Brzęczek podjął jednak niezrozumiałe decyzje.

- W meczu z Portugalią u nas i z Włochami zagrał dwoma dziewiątkami. W meczu z Włochami zaczął grać trzema defensywnymi pomocnikami, czego w ogóle nie stosuje się w futbolu reprezentacyjnym. Francja, mistrz świata, zawsze gra tym samym ustawieniem 1-4-4-1-1, niezależnie od klasy rywala.

Kadra nie zachwyca, ale dosyć pewnie awansowała na mistrzostwa Europy.

- Wygraliśmy eliminacje, ale z kim wygraliśmy? Dwa mecze graliśmy z Austrią. Jeden mecz był bardzo dobry, wygraliśmy 1-0, bo Austriacy byli trochę rozbici. W drugim meczu było gorzej. Do tej pory nie zbliżyliśmy się poziomem gry do debiutu Brzęczka w Bolonii. To przepraszam, idziemy do przodu, czy się cofamy?

- Skoro w Bolonii było kapitalnie, to trzeba to doskonalić. W każdym meczu, nie mówię kto ma grać, tylko jak ma grać. Chodzi o system. 1-4-4-1 tak graliśmy wtedy, a potem nie wiadomo dlaczego graliśmy z dwoma, a czasami nawet trzema nominalnymi "dziewiątkami". To jest tak, jak w meczach naszych klubów. W PKO Ekstraklasie można grać ustawieniem 1-10 i zdobyć mistrzostwo Polski. Ale potem, jak wpadamy na oldbojów z Nikozji, to jest źle.

Wychodzenie jednym systemem to klucz do lepszej gry?

- Błędy Brzęczka najlepiej było widać w wyjazdowym meczu z Izraelem. Do 60. minuty graliśmy bardzo dobrze, panowaliśmy na boisku, Izraelczycy nie mieli nic do powiedzenia. Po godzinie gry zszedł pomocnik (Szymański - przyp. red.) i wszedł Lewandowski, jako druga dziewiątka. Gra od razu siadła. Jurek po siedmiu minutach zorientował się, że jest bardzo źle. Zdjął Piątka, wpuścił pomocnika (Klich - przyp. red.) i gra się unormowała, bo wróciliśmy do bazowego ustawienia.

- W końcówce selekcjoner popełnił kolejny błąd. Zszedł Krychowiak, dyrektor naszej defensywy, a zastąpił go Furman, który nie wiadomo, jak się znajduje w reprezentacji, a na ławce zostało dwóch etatowych reprezentantów Góralski i Grosicki. Gdyby mecz potrwał jeszcze 15 minut, moglibyśmy nie wygrać. Remis też dawał nam pierwsze miejsce, ale co to za zwycięstwo, jak "sztuka cierpi".

W pierwszych dwóch meczach Ligi Narodów gra wyglądała jeszcze gorzej.

- Zaczęliśmy Ligę Narodów z Holandią w systemie 1-4-4-1-1 i gra w defensywie jako tako wyglądała. Natomiast w ofensywie było kompletne zero. Stało się tak dlatego, że wcześniej drużyna grała różnymi stylami i nie było automatyzmów w grze.

Czy gdyby wcześniej udało się wypracować automatyzmy, łatwiej byłoby zastąpić Lewandowskiego w ofensywie?

- Gdybyśmy grali jednym systemem, zastąpienie Lewandowskiego przyszłoby nam łatwiej. W meczu z Holandią, jak rywale atakowali, to jeszcze w miarę to wyglądało, bo broniliśmy się dziewiątką piłkarzy. Jak my atakowaliśmy np. prawą stroną to lewy pomocnik czy lewy obrońca nie wchodzili, tak jak powinni. Byli spóźnieni, dlatego że nie było automatyzmów. To sprawiało wrażenie, jakby każdy z naszych piłkarzy był wolniejszy od rywali.

- Jak Polacy grają w swoich klubach w europejskich pucharach, to nie widać tej różnicy, bo w czołowych europejskich drużynach każdy wie, co ma robić. Taki Zieliński w klubie wie co ma robić, a w kadrze nie wiedział i "biegał, jak Żyd po pustym sklepie".

- Holendrzy obnażyli nas, jeśli chodzi o grę ofensywną. Nieźle wyglądała natomiast defensywa, ale jak można było wystawić Bereszyńskiego, który jest prawym obrońcą, na lewej stronie?  Przecież nie można tego robić. Po meczu z Holandią powiedziałem: "Jurek, jakbyś się czuł, gdybyś wylądował w Anglii i dali ci samochód z kierownicą po prawej stronie i biegi musiałbyś zmieniać lewą ręką".

- W meczu z Bośnią zagrał Rybus i już wyglądało to lepiej. Chaos był, ale dużo mniejszy. Pojawiły się automatyzmy i wygraliśmy.

Jerzy Brzęczek powinien poprowadzić kadrę w mistrzostwach Europy?

- Popierałem go i byłem za nim, nie wypieram się tego. Uważam, że Zbyszek powinien podjąć decyzję po Lidze Narodów. Praktycznie utrzymaliśmy się już w najwyższej lidze, bo nie wyobrażam sobie, żebyśmy z Lewandowskim nie wygrali rewanżu z Bośnią, a wtedy mamy praktycznie pewne utrzymanie.

- Natomiast w dwóch meczach z Włochami i jednym z Holandią musimy dorównać poziomem do spotkania w Bolonii. Wtedy zawodnicy udowodnili, że umieją grać piłkę w tym systemie.

To był chyba najlepszy mecz Jerzego Brzęczka w roli selekcjonera. Graliśmy, jak równy z równym.

- Niech pan nie żartuje. Graliśmy, jak lepszy z równym. Mieliśmy cztery sytuacje, a oni jedną.

Na pewno byliśmy o klasę lepsi, niż obecnie.

- Teraz, w tych dwóch meczach Jurek już zaczął robić zmiany "jeden za jeden" , czyli utrzymuje system 1-4-4-1-1. To jest już poprawa. Zobaczymy, czy prowadząc ten zespół, jest w stanie wrócić do punktu wyjścia.

- Jeśli po dwóch meczach z Włochami i jednym z Holandią bliżej nam będzie do Bolonii, Jurek powinien zostać. Jeśli będziemy bliżej tego, co było w Amsterdamie, gdzie skompromitowaliśmy się w grze ofensywnej, to Jurek powinien odejść.

Wydaje się, że nie będzie to najlepszy czas na ewentualną zmianę selekcjonera, bo zbliżają się mistrzostwa Europy.

- Selekcjonera można spokojnie zmienić po Lidze Narodów. Przepraszam bardzo, a był pan zadowolony z popisów taktycznych Adama Nawałki w Rosji?

Oczywiście, że nie.

- No właśnie, było fatalnie, a dwa miesiące później gramy kapitalny mecz z Włochami.

Tylko czy Brzęczek zdążył już wtedy odcisnąć piętno na tej drużynie? W dużym stopniu była to ekipa Adama Nawałki.

- Zgadzam się. Tylko że Nawałka kombinował, a Brzęczek powrócił do klasycznego ustawienia i pokazał, że można grać. Potem było coraz gorzej, a w Amsterdamie przyszło apogeum.

Brzęczek wywalczył awans na mistrzostwa Europy. Nie należy mu się możliwość sprawdzenia i poprowadzenia kadry w tym turnieju?

- Tak twierdzą "pseudoeksperci". Przecież w mistrzostwach zagra 24 zespoły, pół Europy! Jak ktoś powie, że nie zmienia się trenera, to mam takie pytanie. Widzew wszedł do 1. ligi, wyrzucił trenera. Stal Mielec weszła do Ekstraklasy, wyrzuciła trenera. Widocznie ludzie zarządzający klubami widzą, że ten trener nie wystarczy na wyższą klasę rozgrywkową.

- Byłem za tym, żeby Zbigniew Boniek nie przedłużał umowy z Brzęczkiem. Trener miał umowę do końca lipca, ale ze względu na przełożenie mistrzostw Europy, została przedłużona, a nie musiała być. Uważam, że w umowie selekcjonera powinien być aneks, że podejmiemy decyzję po Lidze Narodów.

- Jak o tym powiedziałem w maju, to zostałem zaatakowany. Teraz ci którzy mnie wtedy atakowali, mówią, żeby wyrzucić Brzęczka. Odpowiadam im: "Panowie dlaczego nie byliście tacy mądrzy w maju".

- Na tym polega kibicowanie, pomoc selekcjonerowi, pomoc nas "akcjonariuszy", bo wszyscy polscy kibice są "akcjonariuszami" reprezentacji, a Boniek jest prezesem urzędowym.  Jako "akcjonariusze" mamy pełne prawo do wypowiadania swoich tez.

- Z całego serca życzę Jurkowi, żeby jego drużyna zbliżyła się poziomem gry do meczu w Bolonii, bo wtedy mamy szansę dojść nawet do półfinału mistrzostw Europy.

Tę ekipę stać na przebicie osiągnięcie Adama Nawałki, który poprowadził kadrę do ćwierćfinału Euro 2016?

- Przecież Adam przegrał z Portugalią w rzutach karnych, pechowo. Nikt nie miał pretensji, ani do drużyny, ani do trenera. Wszyscy byliśmy dumni, bo kadra przegrała z późniejszym mistrzem Europy. Gdybyśmy wtedy rozstrzygnęli karne na swoją korzyść, to bylibyśmy w czwórce, więc naprawdę półfinał był w zasięgu. Teraz też jest, bo drużyna praktycznie gra tym samym składem, tylko innym ustawieniem i to jest właśnie bolączka.

- Mam nadzieję, że teraz, gdy Jurek zaczął grać 1-4-4-1-1, to gra będzie wyglądała lepiej. Jak to nie wypali, to jestem za tym, żeby zmienić trenera. Wejdzie nowy duch i może wskrzesi Bolonię.

Rozmawiał Michał Przybycień

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL