Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jak się zwalnia selekcjonerów?

W XXI wieku – przed Jerzym Brzęczkiem - reprezentację Polski prowadziło ośmiu trenerów. Tylko jeden z nich pożegnał się z pracą na własną prośbę. To obecny prezes PZPN Zbigniew Boniek. Pozostali byli zwalniani przed kamerami, po decyzji ministra sportu lub kończyła się im umowa o pracę. Zawsze decydujące były wyniki kadry.

Po przegranym w fatalnym stylu meczu z Włochami trwa dyskusja, czy obecny selekcjoner "Biało-Czerwonych" Jerzy Brzęczek powinien zostać na stanowisku. 49-letni szkoleniowiec awansował z reprezentacją na Euro 2020, które ostatecznie odbędzie się w przyszłym roku, ma ważny kontrakt, kilka efektownych zwycięstw za sobą, teoretycznie więc debata nie ma sensu. Ale zarzuty o brak stylu, niewykorzystywanie potencjału obecnego pokolenia polskich piłkarzy, zdecydowane porażki z topowymi reprezentacjami też mają sens. Wiele zależy od środowego spotkania z Holandią.

Reklama

W każdym razie takiej sytuacji w polskiej piłce nie było. Żaden selekcjoner "Orłów" nie stracił pracy przed wielkim turniejem. Na ogół żegnali się z reprezentacją lub raczej żegnano ich po (przegranych) turniejach albo eliminacjach.

Trenera ocenia się za wyniki

Jerzy Engel był pierwszym polskim selekcjonerem od 1986 roku, który wywalczył awans do wielkiego turnieju. W 2001 roku prowadzona przez niego reprezentacja jako pierwsza w Europie zapewniła sobie przepustkę na mundial w Korei Płd. i Japonii. Przez kilka następnych miesięcy radości nie było końca. Piłkarze i trener mieli swoje pięć minut. Gremialnie brali udział w reklamach. Przed wyjazdem na turniej Engel zapowiadał, że wyjście z grupy, w której grają Korea Płd., Portugalia i USA jest obowiązkiem. Taką obietnicę złożył ówczesnemu prezesowi PZPN Michałowi Listkiewiczowi.

Obietnicy nie dotrzymał. Polska przegrała z Koreą (0-2) i Portugalią (0-4), wygrała mecz bez znaczenia z USA (3-1). Listkiewicz mimo że podpisał z Engelem przed mistrzostwami nową umowę, zwolnił selekcjonera. - Kryterium weryfikującym trenera są wyniki. Tych Jerzemu Engelowi zabrakło - tłumaczył swoją decyzję Robertowi Błońskiemu w "Gazecie Wyborczej". Kolejne zarzuty to brak pokory i zachowanie piłkarzy, którzy dziennikarzy na azjatyckim turnieju traktowali jak piąte koło u wozu. Zwolnienie trenera poparli przedstawiciele zarządu, a negatywne wnioski z pracy Engela przedstawił Wydział Szkolenia PZPN.

Boniek nie wytrzymuje

Następcą Engela został Zbigniew Boniek. Na stanowisko selekcjonera przyszedł "zza biurka". Pełnił funkcję wiceprezesa PZPN. Boniek, świetny przed laty piłkarz, trenerem był miernym. Nie sprawdził się we włoskich klubach Lecce, Bari i Sambenedettese. Nie wyszło mu też w reprezentacji.

Z kadrą narodową pracował zaledwie pięć miesięcy, od lipca do grudnia 2002 roku. Pod jego wodzą Polska pokonała San Marino i Nową Zelandię, zremisowała z Belgią i przegrała z Łotwą u siebie, co uznano za jeden z największych blamaży w historii, oraz z Danią. Po meczu z Danią Boniek nawet nie wrócił z drużyną do kraju. Udał się prosto do domu. Wkrótce potem złożył rezygnację. Tłumaczył, że zdecydowały względy rodzinne, choć wszyscy wokół widzieli, że Bońkowi trudno było pogodzić się z narastającą krytyką mediów i kibiców.

Minister wkracza do akcji

Bońka zastąpił jego kolega z boiska z reprezentacji, kiedyś wybitny stoper Paweł Janas. Były szkoleniowiec Legii, który wprowadził ją do Ligi Mistrzów, pracował z kadrą od grudnia 2002 roku do lipca 2006 roku. Największym sukcesem Janasa był awans na mistrzostwa świata w Niemczech.

Tuż przed tym turniejem selekcjoner zaskoczył wszystkich, ogłaszając skład kadry. Zabrakło w niej Jerzego Dudka, Tomasza Frankowskiego, Tomasza Kłosa, zasłużonych, choć już nie tak przydatnych w klubie i reprezentacji piłkarzy. Mistrzostwa świata zakończyły się klapą. Polska nie wyszła z grupy, wygrała tylko jeden mecz - na otarcie łez - z Kostaryką.

Janas sam chciał się podać do dymisji, widząc, że jest mocno krytykowany. Ale w końcu zadecydowali za niego Listkiewicz i - jak się później okazało - ówczesny minister sportu Tomasz Lipiec. Po latach Listkiewicz przyznał, że nie chciał tego zwolnienia.

Zwolnienie przed kamerami

Po Janasie nowego ducha w reprezentację miał tchnąć Leo Beenhakker. Holenderski trener z dobrym CV, którego sowitą pensję opłacał jeden ze sponsorów, miał szerokie poparcie w kraju. Zagraniczny trener dawał nadzieje. I po części je spełnił. Jako pierwszy selekcjoner wywalczył awans na turniej finałowy mistrzostw Europy, na którym Polska nie wygrała meczu.

Mimo to dalej pełnił funkcję selekcjonera. Aż do wyjazdowego meczu ze Słowenią w eliminacjach do mistrzostw świata w 2010 roku. Polacy przegrali 0-3. Tuż po spotkaniu, przed kamerami telewizyjnymi prezes PZPN Grzegorz Lato po prostu go zwolnił. - Decyzja jest nieodwołalna. W przyszłym tygodniu dopełnimy formalności - mówił dziennikarzom Lato. Beenhakkera o decyzji poinformował później.

Holender mógł się liczyć z dymisją już wcześniej. Bez porozumienia z PZPN podjął się pracy konsultanta w Feyenoordzie Rotterdam. Od dawna miał napięte stosunki z zarządem związku. Sposób w jaki został zwolniony, wywołał jednak słuszne oburzenie.

Umowa o pracę wygasła

Po Holendrze krótko z reprezentacją pracował Stefan Majewski, który ostatecznie przegrał eliminacje do MŚ, ale wiadomo było, że pełni tę funkcję tymczasowo. W jego miejsce Lato powołał Franciszka Smudę.

Były szkoleniowiec Widzewa i Legii miał jasne zadanie - dobrze przygotować drużynę do turnieju finałowego mistrzostw Europy w 2012 roku, który odbywał się w Polsce i na Ukrainie. Jak było, wszyscy wiemy. Wielkie nadzieje i wielki blamaż. Po porażce z Czechami stało się oczywiste, że Smuda nie będzie dłużej pracował z kadrą. Odszedł. Jego umowa o pracę wygasła.

Kolejnym selekcjonerem był Waldemar Fornalik. Obecnemu trenerowi Piasta Gliwice nie udało się awansować do mistrzostw świata w 2014 roku. Pracował nieco ponad rok. Nie zrealizował celu. W miły i kulturalny sposób pożegnał go Boniek, który zastąpił Latę na stanowisku prezesa PZPN. "Chciałbym serdecznie podziękować trenerowi Fornalikowi za roczną współpracę i życzyć mu powodzenia w dalszej pracy trenerskiej - oświadczył Boniek.

Nawałka żegna się na konferencji

W XXI wieku najdłużej pracującym z reprezentacją Polski był Adam Nawałka. Prowadził kadrę blisko pięć lat. Na Euro 2016 "Biało-Czerwoni" pod jego wodzą awansowali do ćwierćfinału, ale potem przyszły mistrzostwa świata w Rosji w 2018 roku. Lewandowski i spółka bez problemu wywalczyli awans do turnieju, ale w fazie grupowej zawiedli. Apetyty były większe.

Rozstanie nastąpiło w sposób cywilizowany. Zorganizowano specjalną konferencję prasową. Boniek przyznał, że nie chciał zwalniać Nawałki. Nawałka przyznał się do błędów podczas mistrzostw świata w Rosji, ale też odważnie powiedział, że "pewna formuła się wyczerpała".

1 sierpnia 2018 roku nowym selekcjonerem został Jerzy Brzęczek... Nie będzie wiecznie trenerem reprezentacji Polski. W jaki sposób zostanie zwolniony? Być może już niedługo poznamy odpowiedź.

Olgierd Kwiatkowski


Dowiedz się więcej na temat: PZPN | Zbigniew Boniek | Jerzy Brzęczek | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama