Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Jacek Góralski jest prawdziwym pracusiem

Jednym z największych wygranych pierwszych meczów w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną jest Jacek Góralski, który z bardzo dobrej strony pokazał się w poniedziałkowym meczu w Zenicy. Piłkarz kazachskiego Kajratu Ałmaty zbiera teraz zasłużone pochwały.

Doświadczony pomocnik raz gra w reprezentacji, a raz nie. Póki co 28-letni defensywny pomocnik na swoim koncie ma 14 reprezentacyjnych gier i jednego gola. W eliminacjach do Euro 2020 zaczął grać  po przegranym meczu ze Słowenią w Lublanie na początku września ub. roku. Z dobrej strony pokazał się w starciu z Macedonią Północną (2-0) i w rewanżowym starciu ze Słowenią w listopadzie, kiedy trafił nawet do siatki rywala. Gdyby nie odwołane wiosenne mecze z powodu pandemii koronawirusa, to być może dalej grałby w podstawowym składzie, a tak, to po długiej przerwie selekcjoner Jerzy Brzeczek w starciu z Holandią znowu postawił na dobrze radzącego sobie w Leeds United Mateusza Klicha. Jak wszystko wyglądało w Amsterdamie w ubiegły piątek wszyscy widzieli.

Reklama

W poniedziałek w Zenicy szansę od początku ponownie dostał Góralski i pokazał na co go stać. Nie gra wyrachowanej i ładnej dla oka piłki, ale haruje za dwóch, a przy słabszej dyspozycji tych, którzy powinni decydować o obliczu gry zespołu narodowego, czyli Piotrze Zielińskim i Grzegorzu Krychowiaku, to wypadł więcej niż przyzwoicie. Widzą to kibice, doceniają futbolowi eksperci, a wśród nich Janusz Kupcewicz, jeden z najlepszych polskich pomocników w drugiej połowie lat 70. i na początku 80., który z reprezentacją Polski wywalczył trzecie miejsce na mundialu w Hiszpanii w 1982 roku, będąc jednym z czołowych zawodników drużyny prowadzonej wtedy przez Antoniego Piechniczka.

- On w każdym meczu pokazuje te swoje cechy wolicjonalne. W każdym meczu można na niego liczyć, choć jasne, czasami te jego wślizgi czy faule są bezsensowne. Taki chłop jest jednak potrzebny. Ja mam takie porównanie z moimi czasami i z tą harówką w środku pola, którą wykonywał Waldek Matysik. To była "czarna robota". Nikt o nim nie mówił, nic o nim nie pisano, a on biegał za dwóch. Do tego stworzony jest też Góralski, który - co byśmy o nim nie mówili - to pracuje na całą drugą linię. On jest takim prawdziwym pracusiem - mówi były świetny reprezentant Polski.

Przed kolejnymi październikowymi meczami w LN z Włochami w Gdańsku 11 października i trzy dni później we Wrocławiu z Bośnią i Hercegowiną, Góralski może być pewien gry. I znowu pewnie nie zaszkodzi mu długa podróż na zgrupowanie reprezentacji Polski z Kazachstanu, jak miało to miejsce teraz.

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Jacek Góralski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje