Reprezentacja Polski. Historia sensacji wyssanej z … telefonu

Spokój leniwego niedzielnego popołudnia, poprzedzającego mecz z Łotwą, który miał być spacerem, a nie maratonem, zburzyła spiskowa teoria Macieja Szczęsnego na antenie TVP Sport: "Już wiadomo, dlaczego Brzęczek wystawia niegrającego w klubie Recę. Jeśli da mu zagrać w kadrze pięć razy, Wisła Płock dostanie dodatkowe pół miliona euro od Atalanty Bergamo".

Wszystko tu się zdawało trzymać kupy: oto Polak znowu pozwala żyć Polakowi, pomaga mu wyrwać pół "bańki" eurowaluty od Włocha. Skorzystają na tym przecież wszystkie strony. Interes jasny jak słońce!

Reklama

Informacja M. Szczęsnego obiegła świat tempem właściwym dla ery mediów elektronicznych i społecznościowych.

Kulisy tej nieszczęsnej "sensacji" dotarły do mnie zaraz po obradach kapituły "52. Konkursu Fair Play PKOl". Okazuje się, że przed niedzielnym meczem na PGE Narodowym ekspert Polsatu Sport Tomasz Hajto znalazł sensacyjną treść w ... komentarzu internauty pod tekstem na serwisie 90minut.pl. Pokazał go wielu znajomym, w tym koledze po fachu z TVP Sport M. Szczęsnemu. Szczęsny był na tyle odważny, że ogłosił to jako prawdę objawioną całej Polsce na antenie, w studiu przedmeczowym. Równie dobrze można było wyczytać w komentarzach, że Ziemia jest płaska i powtórzyć to publicznie w naukowym programie.

Prowadzący studio TVP red. Jacek Kurowski próbował ratować sytuację, wskazując na fakt, że takie zapisy między klubami (w tym wypadku Wisłą Płock a Atalantą) nie są zabronione.

- Oczywiście, że to nie jest zabronione. O wielu czynach, w których ktoś czegoś dokonał, mówiłeś krytycznie w swoim życiu nie raz, nie dwa i nie sto - brnął M. Szczęsny.

Granat został wrzucony do latryny, smród się wydostał. Takie spiski najlepiej się sprzedają. "Wreszcie ktoś się nie patyczkuje i mówi prawdę" - cieszą zwolennicy wykładania kawy na ławę, bez ogródek i bez zważania na fakty.

Pan Maciej nie dopuścił wariantu: a może ten komentarz został wymyślony, a Brzęczek stawia na Recę, bo widzi w nim potencjał, tak jak widział go jesienią w Janie Bednarku, choć ten również wówczas nie występował w klubie?

Siła, właśnie czego - informacji, plotki, pomówienia, była tak duża, że poważny dziennikarz na konferencji po spotkaniu z Łotwą w pytaniu do trenera Brzęczka zacytował M. Szczęsnego, z jakże spiskową jego teorią.

- Nie znam klauzul, jakie są między klubami przy transferach piłkarzy. To opinia pana Szczęsnego, do której ma prawo. Ja patrzę tylko na rozwój i na ewentualną przydatność piłkarzy do kadry - odparł selekcjoner.

- Patrząc na to, jakie mamy problemy na tej pozycji i jaki on ma potencjał wystawianie go traktuję jak inwestycję - zapowiedział Brzęczek.

Słowa Macieja Szczęsnego nie zostały bez echa. W poniedziałek zareagował na nie ostro zarząd Wisły Płock:

"Stwierdzamy natomiast stanowczo, że klub nie otrzymał i nie otrzyma od Atalanty Bergamo środków finansowych z tytułu występów Arkadiusza Recy w reprezentacji Polski. Obecne władze Wisły Płock nigdy w żaden sposób nie podejmowały działań wymuszających grę swoich obecnych lub byłych zawodników w jakichkolwiek reprezentacjach i nie wyobrażają sobie, aby mogło się to stać w przyszłości".

Ci, którzy z uwagą śledzili transfer Recy do Serie A, rekordowy w historii płockiego klubu, wiedzieli że doniesienia o uzależnieniu wysokości odstępnego od występów Recy w reprezentacji były dementowane już latem 2018 r.

- W umowie z Atalantą o występach w reprezentacji nic nie jest napisane, są natomiast bonusy uzależnione od występów Arka w oficjalnych meczach Atalanty - to słowa prezesa Wisły Jacka Kruszewskiego, jakie wypowiedział w rozmowie z Maciejem Wąsowskim z "Przeglądu Sportowego" 31 lipca 2018 r.

Oczywiście, teoretycznie może się zdarzyć, że Wisła Płock i prezes Kruszewski mijają się z faktami ("Pieniądze lubią ciszę"), ale do ogłoszenia światu innej wersji trzeba dysponować choć słabym dowodem w sprawie. Na pewno nie jest nim komentarz anonimowego internauty. Osoby siadające przed mikrofonem, biorące odpowiedzialność za swe wypowiedzi, muszą to wiedzieć.

W całym zamieszaniu najsmutniejszy jest inny aspekt: takiego fermentu wokół polskiej kadry nie byliby w stanie zasiać wszyscy nasi grupowi rywale razem wzięci, jaki zrobił ekspert, zarabiający na wygłaszania opinii o polskiej piłce.

Nie chodzi przecież tylko o to, że zostało rzucone podejrzenie na selekcjonera o kierowanie się czymś innym niż forma, przyszłość zawodnika. W całej sprawie rykoszetem dostaje też Wojtek Szczęsny, który siedzi przecież w tej samej szatni co Arek Reca. Czy głupio mu jest przed kolegą za słowa ojca, tego nie wiem, ale nietrudno sobie to wyobrazić. Wiem jedno - wbrew temu, że w spotkaniu z Łotwą Wojtek był jednym z lepszych naszych zawodników, po meczu schodził wyraźnie nie w sosie, z dziennikarzami nie zamienił nawet słowa. To znamienne. Dla porównania, w Wiedniu, bramkarz Juventusu udzielił wielu wywiadów.

Wietrzenie spisku wokół wstawiania Recy to przecież nie pierwszy chwyt poniżej pasa wobec selekcjonera Jerzego Brzęczka. Znacznie wcześniej pojawiły się ataki za powoływanie Jakuba Błaszczykowskiego, bo jest jego siostrzeńcem. Jesteśmy na najlepszej drodze do zamiany odradzającej się po nieudanym mundialu piłkarskiej reprezentacji Polski, lidera grupy G (sześć punktów, 3-0 w bramkach po dwóch meczach), w polskie piekiełko.

- Z przykrością zauważam, że wojna polsko-polska z polityki zaczyna się przenosić do piłki - kręci głową zasępiony prezes PZPN-u Zbigniew Boniek.

Michał Białoński



Dowiedz się więcej na temat: Arkadiusz Reca | Maciej Szczęsny | Jerzy Brzęczek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje