Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Gdzie jest szczyt możliwości Krzysztofa Mączyńskiego?

Krzysztof Mączyński to jedyny zawodnik w reprezentacji Polski, który w klubie nigdy nie zetknął się z poważną międzynarodową piłką. W kadrze radzi sobie jednak bez kompleksów. - Nikt już nie może mówić, że jest ciągnięty za uszy - mówi Interii Krzysztof Bukalski, były reprezentant Polski.

- Czy pomocnik Paris Saint Germain jest w stanie zastąpić pomocnika Wisły Kraków - zastanawiał się podczas meczu Polska - Rumunia jeden z kibiców na Twitterze. I to nie był żart, ale szczera obawa, bo Mączyński pokazał się ze świetnej strony, a zmieniający go Grzegorz Krychowiak od kilku miesięcy tylko siedzi na ławce.

Legia i Lech zamiast Realu

Reklama


W kadrze Mączyński mógłby być zakompleksiony. Podczas gdy inni gracze opowiadają o ligowej rywalizacji z największymi firmami lub ewentualnie o potyczkach w europejskich pucharach, dla Mączyńskiego do rangi meczu sezonu rosną spotkania nie z Realem Madryt czy Juventusem Turyn, ale Lechem Poznań i Legią Warszawa.

Bo choć wydaje się to niemożliwe, to Mączyński w klubie nie zaliczył ani jednego międzynarodowego spotkania! Gdy Wisła biła się o Ligę Mistrzów, był jeszcze młokosem i rozbijał się między rywalami w Młodej Ekstraklasie. Później wylądował w Górniku Zabrze, który wówczas był ligowym średniakiem. Następnie Mączyński występował w Chinach, skąd wrócił do Wisły, która na grę w europejskich pucharach jest za słaba.

- Każdy wyjazd zagraniczny coś zawodnikowi daje. Nowe otoczenie, inny styl gry. Mówimy oczywiście o mocnych ligach, w których można zmierzyć się z wymagającymi rywalami - mówi Krzysztof Bukalski, były pomocnik Wisły i reprezentacji Polski, który grał w Belgii, Włoszech i na Cyprze.

Mimo to po Mączyńskim nie widać braku doświadczenia na międzynarodowych boiskach. Choć wielu kibiców i ekspertów uważało, że do kadry powoływany jest na wyrost, to pomocnik Wisły co mecz pokazuje, że na reprezentację zasługuje. A potyczka z Rumunią była jedną z jego najlepszych w reprezentacji.

Gdyby nie Grosicki i Lewandowski...

W sobotę Mączyński grał bardzo dobrze i jeszcze przed przerwą mógł zaliczyć dwie asysty, ale jego podania zmarnowali Kamil Grosicki i Robert Lewandowski. Gdy pomocnik Wisły z minuty na minutę rozkręcał się, doznał kontuzji i został odwieziony do szpitala. "Nie spodziewałem się tyle słów otuchy. Dziękuje za każde z osobna. Wszystko jest na miejscu, zgasło tylko światło na chwilę" - napisał Mączyński na Twitterze.

Zresztą social media ostatnio są dla niego bardzo ważnym narzędziem. To właśnie tam złożył mocną deklarację. "Nigdzie nie odchodzę. Zostaję do końca kontraktu w Wiśle czy będę miał płacone, czy nie" - napisał Mączyński.

- Krzysiek daje Wiśle wiele, ale w kadrze jest otoczony innymi zawodnikami. To mocny punkt tego zespołu. Wiem, że występuje tylko w Ekstraklasie, ale mimo to ma wielką pewność siebie. Wyjazd np. do ligi włoskiej mógłby go jeszcze rozwinąć, ale dziś piłkarze grają dłużej, więc nie jest powiedziane, że Krzysiek jeszcze nie spróbuje sił w mocnej lidze zagranicznej - uważa Bukalski.

Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Mączyński | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje