Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Dziekanowski: Trzeba umieć się zachować

Dariusz Dziekanowski po raz kolejny wypowiedział się na temat swoich oczekiwań wobec postawy i klimatu wokół drużyny narodowej. W wywiadzie dla serwisu polsatsport.pl opowiedział się za prolongatą kontraktu selekcjonera Jerzego Brzęczka tylko do końca roku.

Szerokim echem odbiła się przed tygodniem wyszukana metafora, jakiej użył Dziekanowski, recenzując film "Niekochani" o kulisach pracy kadry Brzęczka. Produkcję kanału Łączy nas Piłka nazwał "enerdowską pornografią". Odniósł się w ten sposób głównie do wulgarnego języka, którym serial jest przesiąknięty.   

Były reprezentant Polski nadal ma sporo uwag do działań motywacyjnych obecnego szefa kadry. A także do przesadnej jego zdaniem wrażliwości selekcjonera na krytykę ze strony mediów i opinii publicznej.

- Nie może ciągle żyć z przeświadczeniem, że coś tam o nim piszą czy mówią - przekonuje Dziekanowski. - A jak go poniesie, to nie pokazujmy tego. Bo ja się pytam - czy to był film o reprezentacji, czy o areszcie na Rakowieckiej w Warszawie? Bo język bardziej przypominał tę drugą lokalizację. Życzę trenerowi Brzęczkowi jak najlepiej, niech pracuje jak najdłużej, z sukcesami. Ale nie róbmy z jego kadry Big Brothera.

Reklama

57-letni ekspert stacji Polsat Sport opowiada się za przedłużeniem umowy z trenerem kadry, ale tylko do końca bieżącego roku. Wartość jego pracy miałyby zweryfikować jesienne mecze w Lidze Narodów. Wszystko po to, by ograniczyć ryzyko realizacji scenariusza, który znamy już nader dobrze - zwycięskie eliminacje i ogromne rozczarowanie w turnieju finałowym. Dlaczego taka chronologia zdarzeń stała się niemal utartym schematem? 

- Jak już awansujemy, to większość zawodników, trenerów, działaczy zaczyna w lustrze widzieć kogoś innego, znacznie większego - tłumaczy Dziekanowski. - Nie umiemy też grać na terenie neutralnym o wielką stawką. Do tego wszystkiego trzeba się przygotować. Głównie mentalnie. To jest jak z wyjściem na bal czy inną wielką, elegancką imprezę. Nie wystarczy ubrać się w garnitur, założyć krawat czy muszkę. Potem trzeba jeszcze umieć się zachować.

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje