Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Brzęczek zaskoczył młodych piłkarzy. Oszczędnie o Błaszczykowskim

Gdyby nie Jerzy Brzęczek, Jakub Błaszczykowski nie wypłynąłby na głębokie wody. Dziś selekcjoner w Hiszpanii przyglądał się największym polskim talentom, a rekordzista pod względem występów w kadrze jest w trakcie zmieniania klubu. - Zobaczymy, co będzie. Nic nie jest przesądzone - mówi Interii Brzęczek o trenującym z Wisłą Kubie.

Za młodu Błaszczykowski przerzucany był jak gorący kartofel. Nie poznali się na nim w Górniku Zabrze, nie docenili też w Lechu Poznań czy GKS-ie Bełchatów. Błaszczykowski powoli zbliżał się do 20. roku życia, a poważną piłkę widział tylko w telewizji.

I być może tak by zostało, gdyby nie wujek Jerzy Brzęczek.

Niepewność Kuby

To Brzęczek, trochę po znajomości, załatwił Błaszczykowskiemu testy w Wiśle Kraków. Dyrektorem sportowym był tam jego kolega z reprezentacji olimpijskiej - Grzegorz Mielcarski. Przy Reymonta zauważyli błysk w grze chłopaka z Truskolasów  i podpisano z nim kontrakt.

Reklama

Dziś jest szansa na to, by Błaszczykowski do Wisły wrócił, ale warunek jest jeden - klub musi wyjść na prostą. Na razie były gracz VfL Wolfsburg trenuje gościnnie, bez podpisanej umowy, choć chętnie by wrócił. Dzięki temu miałby szansę walczyć o miejsce w reprezentacji Polski, a także dotrzymałby danego kiedyś słowa, gdy obiecywał, że jeszcze zagra przy Reymonta.

Brzęczek jednak nie dał się namówić o szersze skomentowanie tej sprawy. - Zobaczymy, co będzie. Nic nie jest przesądzone - uciął.

Dziś selekcjoner miał na głowie inne sprawy. Podczas, gdy znaczna część reprezentantów Polski jest w trakcie przygotowań do sezonu, Brzęczek postanowił poświęcić kilka dni młodym zawodnikom.

Zdziwienie kadrowiczów

Jest ich 39, wyselekcjonowanych w ramach programu Talent Pro. Mają po 15, 16 i 17 lat, a do Hiszpanii jechali w przekonaniu, że największym zaszczytem będzie możliwość trenowania z najzdolniejszymi rówieśnikami w Polsce, pod okiem Stefana Majewskiego czy Marcina Dorny.

Gwóźdź programu był jednak długo trzymany w tajemnicy. Gdy uczestnicy zgrupowania przygotowywali się na tradycyjne przywitanie, nagle do sali wszedł Brzęczek.

- Byli zdziwieni. Obecność szkoleniowca to dla nich wielkie przeżycie - opowiadają członkowie sztabu szkoleniowego.

- Podkreślę dwie rzeczy: wasze marzenia i zaangażowanie w dążeniu do nich. Możecie o czymś marzyć, ale bez odpowiedniego podejścia nic się nie uda - mówił selekcjoner do młodych zawodników.

Tłumaczenia selekcjonera

Na słowach się jednak nie skończyło. Podczas piątkowych sparingów wewnętrznych Brzęczek brał do siebie młodych piłkarzy i dokładnie pokazywał im błędy. Wyjaśniał zachowania, rozrysowywał taktykę, a niektórych brał na bok i coś dokładnie tłumaczył.

- Jestem zbudowany poziomem, zaangażowaniem i umiejętnościami tych chłopaków. A trzeba pamiętać, że nie wszyscy powołani tu są, bo część pojechał z seniorskimi zespołami na zgrupowania. Widzę, że z roku na rok jest duży postęp. Liczę, że będziemy mieli z tych chłopaków pożytek - mówi Interii Brzęczek.

Z Estepony Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Błaszczykowski | Jerzy Brzęczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje