Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Brzęczek czekał na Bielika, a doczekał się… Modera

Jakub Moder to największy wygrany ostatnich tygodni. A przecież jeszcze niedawno selekcjoner Jerzy Brzęczek z utęsknieniem czekał na powrót do gry… Krystiana Bielika. Moder wszedł jednak do kadry z taką pewnością siebie, że kibice nie wyobrażają sobie, aby w kolejnym meczach mogło go zabraknąć.

Można wyobrazić sobie, że w niedzielny wieczór Graham Potter, trener Brighton & Hove Albion oraz prezes Tony Bloom wyjęli z szuflady kubańskie cygara, którymi zaczęli raczyć się siedząc w głębokich, skórzanych fotelach. Mieli powody do zadowolenia, bo ich nowy zawodnik, Jakub Moder, rozgrywał właśnie kolejną świetną partię w barwach reprezentacji Polski. A przecież równomiernie do wzrostu pewności siebie 21-latka, rośnie jego wartość. 10 mln euro, które Anglicy zapłacili za piłkarza Lecha Poznań, może okazać się promocją, bo Moder rozwija się z prędkością uderzanych przez siebie piłek.

Z Włochami bez kompleksów

Reklama

Gdy po dobrych meczach z Austrią i Izraelem Krystian Bielik zerwał więzadło krzyżowe, polscy kibice złapali się za głowy. Utalentowany pomocnik Derby County z gracją kawalerzysty wjechał do kadry Brzęczka i wydawało się, że lada moment stanie się pewniakiem do wyjazdu na mistrzostwa Europy. Pewniakiem nie zdążył zostać, bo złapał kontuzję, a i Euro 2020 zostało odwołane. Gdy Bielik leczył się w Anglii, Brzęczek czekał na jego powrót z nadzieją, że wkrótce dosypie pieprzu do rywalizacji w środku pola. Do tego na razie nie doszło, ale w kuchni selekcjonera namieszał inny młody zawodnik.

Moder w mgnieniu oka został największą gwiazdą październikowego zgrupowania kadry. I to nie bez przyczyny. W meczu z Włochami, w którym polska reprezentacja przez większość czasu się broniła, nakrył czapką Mateusza Klicha i Grzegorza Krychowiaka. Był szybki, zdecydowany, dobrze poruszał się po murawie. Jako jedyny ze środkowych pomocników nie wchodził w rolę hamulcowego i jako jedyny próbował utrzymywać tempo zalążków kontrataków. Kilkukrotnie pojawił się również w naszym polu karnym, gdzie wspomógł obrońców chytrymi przechwytami. W końcu to on w drugiej połowie oddał strzał, po którym Gianluigi Donnarumma musiał interweniować. Podobnie było w meczu z Finlandią. Moder dał kadrze dużo świeżości oraz jakości, które na twarzy Brzęczka musiały wywołać uśmiech.

Młody wilczek szarżuje

Nie ma przypadku w tym, że w pomeczowych sprawozdaniach po remisie z Włochami Moder jest jednym z najwyżej ocenianych zawodników. Na Interii zasłużył na notę 4,5 (w skali 0-6), najlepszą obok Sebastiana Walukiewicza i Kamila Glika. Roman Kołtoń na kanale "Prawda Futbolu" Modera ocenił na 8 (w skali 1-10), także przyznając mu najwyższą ocenę - obok Walukiewicza i Glika. W dziesięciostopniowej skali "Przeglądu Sportowego" najlepsi byli natomiast ocenieni na 7 Moder i Walukiewicz. Nie było więc wielkiego zaskoczenia, gdy okazało się, że na konferencję prasową po meczu Brzęczek zabrał za sobą właśnie Modera, który z ust selekcjonera znów usłyszał miłe słowa.

- Kuba potwierdził dziś jakość i cieszy to, że do reprezentacji dołączył młody wilczek, który prezentuje tak wysoką formę. W jego wykonaniu mecz przeciwko tak silnemu rywalowi jak Włochy był naprawdę dobry - przyznał Brzęczek, a siedzący obok piłkarz ze spuszczonym wzrokiem słuchał komplementów.

Pomoc zbudowana wokół 21-latka?

Polscy kibice nie wyobrażają sobie dziś by w meczu z Bośnią i Hercegowiną Modera mogło zabraknąć. Szczególnie, że formą w kadrze nie zachwycają Krychowiak i Klich. Być może to właśnie od lechity Brzęczek będzie chciał rozpocząć budowę nowej linii pomocy. Bo trudno wskazać w tym momencie lepszego polskiego środkowego pomocnika. A pamiętajmy, że do gry za chwilę wróci... Krystian Bielik.

Sebastian Staszewski

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Moder | Jerzy Brzęczek | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje