Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Brak współpracy Zielińskiego z Lewandowskim przyczyną słabej gry?

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że piłkarz o specyfice Piotra Zielińskiego będzie zbawieniem dla osamotnionego nieraz w ataku Roberta Lewandowskiego. Tymczasem obaj panowie zagrali już razem w 34 spotkaniach kadry, a "Lewy" wciąż nie doczekał się asysty z gry od piłkarza Napoli.

7 czerwca 2013 roku, mecz Macedonia - Polska w eliminacjach do MŚ w Brazylii. W 62. minucie spotkania 19-letni wówczas Piotr Zieliński zmienił Adriana Mierzejewskiego i po raz pierwszy zagrał za plecami Roberta Lewandowskiego. Był nadzieją, że "Lewy", który właśnie stawał się napastnikiem ze światowego topu, zyska równie klasowe wsparcie.

Dokładnie sześć lat później, 7 czerwca 2019 roku, Polacy znów grali na wyjeździe z Macedonią Północną. Był to już 34 wspólny mecz tego duetu w narodowych barwach, a piłkarze łącznie spędzili razem na boisku 2366 minut, a więc blisko 40 godzin czystej gry w piłkę. I choć wydaje się to niewiarygodne, tyle czasu jednak nie wystarczyło, by Lewandowski doczekał się od Zielińskiego asysty z gry.

Reklama

Fachowy portal Transfermarkt wymienia wprawdzie trzy sytuacje w których Zieliński przyczynił się do strzelenia gola przez "Lewego", ale żadna nie była efektem kombinacyjnej akcji, wymiany podań między tymi piłkarzami, czy choćby prostopadłym zagraniem, które dałoby napastnikowi Bayernu szansę na pokonanie rywala. Zamiast tego wyróżnione zostały trzy sytuacje:

- rzut rożny z Rumunią (3-1) 10 czerwca 2017 roku, dośrodkowanie Zielińskiego i gol Lewandowskiego,

- rzut karny z Rumunią tego samego dnia, gdy faulowany był Zieliński, a "Lewy" wykorzystał rzut karny,

- rzut wolny z Armenią (6-1) 5 października 2017 roku, gdy "Zielu" był faulowany przed polem karnym, a Lewandowski zdobył bramkę bezpośrednim uderzeniem.

Trzy gole z trzech stałych fragmentów gry - tyle od piłkarza Napoli dostał kapitan polskiej reprezentacji. Sam odwdzięczył mu się tylko jedną asystą - otwierającym podaniem w meczu Ligi Narodów z Włochami (1-1).

Optymizmem nie napawa też fakt, że liczby wskazują na to, że współpraca Lewandowskiego w kadrze przynosi owoce w bardzo niewielu przypadkach. Chlubnym wyjątkiem jest tutaj Kamil Grosicki, który wraz z Lewandowskim wypracował 10 "wspólnych" bramek. Skrzydłowy siedmiokrotnie asystował przy trafieniach "Lewego", który odwdzięczył mu się trzema asystami.

Bilans "Grosika" przebija jedynie Kuba Błaszczykowski, który zanotował 11 "wspólnych" bramek z "Lewym". Co ciekawe, to snajper Bayernu częściej występował w roli podającego, bo aż sześciokrotnie. Kuba zaliczył pięć asyst w kierunku Lewandowskiego, ale na zdobycie takiego bilansu potrzebował blisko 30 spotkań więcej od Grosickiego.

Lepiej, przynajmniej w liczbach, od współpracy kapitana kadry z Zielińskim układa się także gra duetu Lewandowski - Milik. Były piłkarz Ajaksu i "Lewy" wypracowali razem sześć bramek.

Gorzej - z wszystkimi innymi, choć tu trzeba zaznaczyć, że większość zawodników na których kadrę opiera Brzęczek, zagrała wraz z "Lewym" zaledwie po kilka lub kilkanaście spotkań. Mimo tego dotychczas "Lewy" nie może się doczekać ani jednej asysty od Klicha, Frankowskiego, Piątka, Bereszyńskiego, czy Kędziory. Jedną, przeciwko Łotwie, zaliczył Arkadiusz Reca.

Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie!

WG

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy