Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Boniek zdecydował - Brzęczek zostaje. "To nie czas na zdejmowanie skalpów"

- To nie czas na zdejmowanie skalpów, tylko na wyciąganie wniosków i wytężoną pracę - powiedział Interii prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, który zdecydował, że Jerzy Brzęczek pozostanie na stanowisku selekcjonera.

W poniedziałkowe popołudnie doszło do szczerej rozmowy przy kawie prezesa Bońka z selekcjonerem Brzęczkiem.

- Spędziliśmy miło czas, porozmawialiśmy o dwuletnim okresie pracy trenera. Jerzy Brzęczek ma ciekawe wnioski - powiedział Zbigniew Boniek.

Reklama

Szef polskiej piłki podziękował też za pracę z reprezentacją młodzieżową Czesławowi Michniewiczowi, który od października przejął Legię Warszawa.

- Czyli było miło i sympatycznie... powodzenia Panie Czesławie na nowej drodze..... piłkarskiej - podziękował Michniewiczowi Boniek.

Czy polowanie na głowę Brzęczka było w ogóle racjonalne? Wróćmy do źródeł zatrudniania Brzęczka na stanowisku selekcjonera, którego nikt by nie wymyślił, poza Zbigniewem Bońkiem. Podobnie zresztą jak wcześniej było z Adamem Nawałką - chór znawców wołał przecież o maga z zagranicy.

Drużyna rozsypała się mentalnie i fizycznie na mundialu w Rosji. Boniek chciał ją przebudować, odmłodzić i do tego wynajął Brzęczka. Celem nowego selekcjonera był awans na Euro 2020. Brzęczek i jego wybrańcy z łatwością wygrali grupę, przegrywając tylko jeden mecz, osiągnęli dobrą średnią 2,5 pkt zdobytych na mecz (identyczną jak Francja).

Teraz chcieliśmy głowy selekcjonera, po słabszych meczach w Lidze Narodów, która traktowana była od początku jak poligon doświadczalny. Zbigniew Boniek uczulił tylko Brzęczka, aby przy okazji eksperymentowania nie doszło do degradacji do Dywizji B - ten cel również został zrealizowany, jeszcze przed ostatnią kolejką.

Gdy po porażka z wyżej notowanymi Włochami i Holandią powstała burza nad głową selekcjonera, murem za nim stanął Antoni Piechniczek, który jako jedyny dwukrotnie awansował na MŚ.

- Piłkarze muszą więcej od siebie wymagać. Za dobrze im się powodzi, za bardzo ich wszyscy pieszczą. Dla wielu spośród nich gra w Bundeslidze, czy lidze angielskiej jest większym wyzwaniem niż gra w reprezentacji Polski. W kraju czują się swojsko i brakuje im czasem mobilizacji wewnętrznej - uważa.

Trener Piechniczek uważa, że największy wpływ na losy kadry mają trzy osoby: Zbigniew Boniek, Jerzy Brzęczek i kapitan Robert Lewandowski.

- W tym trójkącie powinni się dogadać, zmienić styl pracy, bardziej skoncentrować się nad tym, czego brakuje, a brakuje dobrej organizacji gry, mądrości taktycznej, cwaniactwa boiskowego. Tego, co decyduje o zwycięstwie - wybija pan Antoni.

MiBi



Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek | Jerzy Brzęczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy