Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Boniek chwali Piątka. "Mnie nie zaskoczył"

Włochy są faworytami grupy, mają najlepszy zespół, ale najlepiej byłoby, gdyby Roberto Mancini zaczął wielką grę ze swoją drużyną dopiero po meczu z Polską – mówi Zbigniew Boniek w wywiadzie dla „La Gazzetty dello Sport”. Prezes PZPN, wcześniej wieloletni zawodnik Juventusu i Romy, opowiada o Polakach grających na Półwyspie Apenińskim, ale nie wyklucza też, że po zakończeniu obecnej kadencji i powrocie do Włoch interesowałaby go praca w tamtejszej federacji.

Boniek wraca jeszcze do nieudanego mundialu. - Skończyliśmy ten turniej w bardzo złym stylu. Myśleliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać grupę, a potem powalczyć jeszcze z Belgią albo z Anglią. Ale pierwszy przegrany mecz z Senegalem zdecydował, że stało się inaczej. Po mistrzostwach proponowałem trenerowi Nawałce, żeby został, jednak ostatecznie odszedł.

Prezes PZPN wraca się do kulisów wyboru nowego selekcjonera. - Miałem dwie możliwości. Jedna opcja była zagraniczna i w takim wypadku Gianni de Biasi był pierwszym wyborem, ponieważ podoba mi się jego styl. I druga opcja - polska, która przeważyła, bo dzięki temu nie musimy tracić czasu na poznanie drużyny. Powiedziałem o tym Gianniemu - twierdzi Boniek.

Reklama

Jak widzi teraz ekipę trenera Brzęczka? Według szefa federacji, największym problemem jest obrona, gdzie jedynym doświadczonym zawodnikiem jest Kamil Glik. Znacznie lepiej jest w innych formacjach, a z konkretnych zawodników Boniek cytuje: Szczęsnego (o Fabiańskim nie wspomina), Lewandowskiego, Milika, Piątka oraz Krychowiaka.

- Swoją dobrą grą (na początku sezonu) Piątek zaskoczył również wielu kibiców w Polsce, ale mnie nie, bo widziałem jak potrafi grać. Ma dobrą technikę, jest przygotowany fizycznie. Teraz musi rozwijać się w Genoi i pamiętać, że znakomicie zaczął, ale nie zawsze tak będzie.

Na pytanie, czy po upływie kadencji w Polsce, w 2020 roku, Boniek będzie myślał o kandydowaniu do włoskiej federacji, prezes zostawia otwartą furtkę. - Mam dwa domy, we Włoszech i w Polsce. Będę miał wtedy 64 lata i jeszcze wiele planów, gdy wrócę do Rzymu. Nie widzę żadnych ograniczeń - przekonuje.

I ujawnia, że jego przyjaciel Michel Platini, oczyszczony ostatnio z zarzutów korupcyjnych przez szwajcarską prokuraturę wróci do futbolu w przyszłym roku.

RP



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy