Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Bartosz Bereszyński: Powrót piłki to powrót do normalności

​- Utraciłem poczucia smaku i węchu. Przez dobre dziesięć dni nie potrafiłem odróżnić, czy coś jest słodkie, czy słone - opowiadał w wywiadzie dla TVP Sport Bartosz Bereszyński, reprezentant Polski, który był chory na koronawirusa.

Były zawodnik Lecha Poznań i Legii Warszawa znalazł się w europejskim centrum pandemii. W Sampdorii Genua chorowało aż siedmiu zawodników, w tym właśnie Polak.

- Pierwszego dnia miałem straszny ból głowy. Zwykle nie sięgam po środki przeciwbólowe, ale teraz to zrobiłem. Nigdy nie miałem takiego bólu głowy - opowiada Bereszyński.

Oprócz tego obrońca reprezentacji Polski miał także lekki stan podgorączkowy (do 37,5 stopnia), a także katar oraz suchy i duszący kaszel. 

- Następnym etapem była utrata poczucia smaku i węchu. Przez dobre dziesięć dni nie potrafiłem odróżnić, czy coś jest słodkie, czy słone. Nie byłem jednak w stanie powiedzieć, czy to co jem, to akurat czekolada czy miód - przyznaje Bereszyński.

Reklama

Na koronawirusa chora była również rodzina zawodnika. Bereszyński bardzo bał się o swojego małego syna, ale okazało się, że Leon przeszedł chorobę bezobjawowo.

Bereszyński od dwóch tygodni trenuje już normalnie. Podkreśla, że nie czuje różnicy pomiędzy aktualnym stanem a tym sprzed choroby. 

- Myślę, że powrót ligi na przełomie maja i czerwca jest realny. Wszyscy bardzo mocno tego chcemy. Powrót piłki nożnej byłby istotny dla całego społeczeństwa. Pokazałoby to, że wracamy do normalności. Wszystko musi być jednak zrobione z głową - podkreśla Bereszyński.

W niedzielę premier Włoch Giuseppe Conte ogłosił, że od 18 maja kluby piłkarskie mogą wrócić do treningów.


Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Bereszyński | Sampdoria Genua | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje