Reklama

Reklama

Przemysław Tytoń: Nie ma co szukać dziury w całym

Czy po dwóch meczach eliminacyjnych w pierwszej jedenastce reprezentacji Przemysław Tytoń został numerem jeden w polskiej bramce? – Proszę pytać trenera. Ja mam nadzieję, że będzie mi to dane w kolejnych meczach – powiedział polski bramkarz.

Tytoń nie do końca zgodził się ze stwierdzeniem, że Mołdawianie dłuższymi fragmentami łatwo utrzymywali się przy piłce. - Te fragmenty można by policzyć na palcach jednej ręki. Mołdawianie utrzymywali się wtedy przy piłce, ale nie stwarzali zagrożenia. Nie ma co szukać dziury w całym - stwierdził polski bramkarz. - Nie możemy liczyć, że będziemy się utrzymywać przy piłce przez cały czas.

Tytoń już na początku meczu został przetestowany przez piłkarza Cracovii Alexandru Suvorova (bardzo dobry strzał z wolnego). - Wiedzieliśmy, że jest to ich najgroźniejszy zawodnik i że to on podchodzi do rzutów wolnych i rożnych. Oglądaliśmy jego grę - mówił Tytoń.

Reklama

- Jak gram, nie myślę o tym, że za chwilę może coś głupiego wpaść. Skupiam się na kolejnych akcjach - odpowiedział Tytoń na pytanie o to, czy nie bał się, że przy prowadzeniu 1-0 Mołdawianie zdobędą wyrównującą bramkę.

- Szkoda, że drugi gol padł tak późno, ale uspokoiło to naszą grę na ostatnie dziesięć minut - powiedział golkiper PSV Eindhoven.

- Mimo, że wynik nie jest taki, jakiego wszyscy oczekiwali, bo gdy jechaliśmy na mecz mówiono, że będzie 5-0, ale 2-0 to też dobrze - stwierdził Tytoń.

- Teraz wracam do klubu pracować nad mankamentami, które jeszcze mam. Czas na myślenie o Anglikach dopiero przyjdzie - podsumował Tytoń.

Z Wrocławia Waldemar Stelmach

Zobacz tabelę w "polskiej" grupie

Zobacz wyniki i tabele eliminacji MŚ 2014

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL