Reklama

Reklama

Prezes Boniek po naradzie u premiera Morawieckiego. "Jest nadzieja dla polskiej piłki!"

- Muszę powiedzieć, że zapaliło się światło nadziei na dokończenie sezonu Ekstraklasy i Pucharu Polski - powiedział Interii prezes PZPN-u Zbigniew Boniek tuż po naradzie u premiera RP Mateusza Morawieckiego, z udziałem minister sportu Danuty Dmowskiej-Andrzejuk.

Polska piłka zawodowa dostanie od władz zielone światło na dokończenie rozgrywek, przy wznowieniu ich 22 maja, przy zachowaniu odpowiednich zasad bezpieczeństwa. 
- Musimy przygotować protokół uwzględniający zasady bezpieczeństwa, zabezpieczenie medyczne i właściwą logistykę. Będzie on zakładał m.in. przetestowanie na obecność koronawirusa wszystkich piłkarzy i członków sztabów zarówno przed wznowieniem treningów zespołowych, a później także w dniu meczu. Jeżeli się okaże, że ktoś ma wynik pozytywny testu, to gra toczyć się będzie bez niego - opowiada o planach na wznowienie sezonu prezes Boniek.

Dodaje, że zawodowa piłka nie będzie korzystać z puli testów przeznaczonych dla normalnych obywateli, tylko będzie musiała zakupić własną.

- Zobaczymy, kto sfinansuje zestaw testów. Być może zrobi to Ekstraklasa SA. Jutro porozmawiam ze spółką prowadzącą rozgrywki Ekstraklasy. Ona raczej opowie się za kontynuowaniem sezonu. Zobaczymy, jak jednak zareagują kluby - podkreśla Boniek. - Niektórzy mogli sobie wmówić, że w tym roku obejdzie się bez spadków.

Reklama

Już wcześniej UEFA, w której Komitecie Wykonawczym zasiada prezes Boniek, przedstawiła awaryjny plan, zezwalający ligom kontynuowanie sezonu nawet do końca lipca, byle zminimalizować straty i uniknąć rozstrzygnięć przy zielonym stoliku.

Ekstraklasa SA także nie śpi, tylko od początku pandemii, działając w kilku zespołach zadaniowych, przygotowywała się na szybką reakcję, jeśli tylko rząd zapali zielone światło. Teraz to, w ramach budzenia całej gospodarki, której zawodowa piłka jest częścią, staje się faktem.

- Mamy przygotowany kalendarz, który przewiduje restart na ostatnią dekadę maja. Jeśli nie będziemy mogli wtedy wznowić ligi, a dopiero tydzień lub dwa tygodnie później, to również powinno się to udać. Ogólnie, jeśli na przełomie maja i czerwca wrócimy na boiska, będziemy w miarę bezpieczni terminarzowo - zapewniał Interię Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy SA. 
  

- To jest w tej chwili kluczowa sprawa dla naszych klubów. To walka o uchronienie ich przed bankructwami, ale to też chronienie miejsc pracy - kluby są dużymi pracodawcami. Przykładowo Legia zatrudnia ok. 400 osób, Lech - 250 - zwraca uwagę Animucki.

Ekstraklasa SA ma przygotowany protokół postępowania kryzysowego. Konsultowała się w tej kwestii z autorytetami świata medycyny, bazowała też na doświadczeniach Bundesligi, której kluby wznawiają treningi, Primera Division, szwajcarskiej i czeskiej ekstraklasy, która zapowiedziała wznowienie sezonu 8 czerwca.

Na jutro zarząd Ekstraklasy SA zaplanował kolejną telekonferencję z wszystkimi klubami. W gorszej sytuacje są te, które zezwoliły zagranicznym piłkarzom na powrót na święta do swych krajów. - Kluby miały jednak świadomość, że to ryzykowne rozwiązanie. Teraz każdy zawodnik wracający do Polski będzie musiał przejść dwutygodniową kwarantannę, a to opóźni jego ewentualne wejście do treningów z zespołem - usłyszeliśmy w Ekstraklasie.

Wszelkie pomysły na wznowienie rozgrywek musi jednak zatwierdzić minister zdrowia Łukasz Szumowski, który jest generałem naszej armii w walce z pandemią koronawirusa.

Do zakończenia sezonu PKO Ekstraklasy potrzebnych jest 11 terminów, a do wyłonienia zdobywcy Pucharu Polski tylko trzech. Ekstraklasa ogłosiła pauzę z powodu pandemii w piątek 13 marca.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama