Reklama

Reklama

Portugalia - Polska 1-1. Janusz Kupcewicz ostro o Lewandowskim

- Co by nie powiedzieć, to po ostatnich występach naszej reprezentacji jest to niespodzianka - Janusz Kupcewicz, były świetny reprezentant Polski skomentował występ reprezentacji Polski w Guimaraes, gdzie "Biało-Czerwoni", w swoim pożegnalnym meczu z pierwszą dywizją Ligi Narodów zremisowali 1-1 z silną Portugalią.

Brązowy medalista mistrzostw świata w 1982 roku, pozytywnie ocenił grę drużyny prowadzonej przez Jerzego Brzęczka. - Ta nasza gra w spotkaniu z Portugalczykami wyglądała naprawdę przyzwoicie. Jasne, rywal o nic już nie grał i nie wszyscy podstawowi zawodnicy pojawili się na boisku, ale nie ma to wielkiego znaczenia. Remis, po dobrej grze z silną Portugalią, trzeba uznać za korzystne rozstrzygnięcie - podkreśla 20-krotny reprezentant.   

Reklama

Janusza Kupcewicza, który w przeszłości słynął ze znakomicie wykonywanych stałych fragmentów gry, zapytaliśmy, kogo wyróżniłby w polskim zespole? 

- Cała drużyna zagrała dobrze. Jak mówię, po ostatnich kiepskich występach, nie było jakiś pozytywnych przesłanek, ale drużyna pokazała, że potrafi zagrać. Może to co powiem teraz będzie dla wielu kontrowersyjne, ale myślę, że pomogło w tym to, że nie było Lewandowskiego. Wiele słyszało się ostatnio o nie najlepszej atmosferze w kadrze czy to podczas mundialu w Rosji czy nawet teraz. Może tym chłopcom pomaga to, że nie ma kogoś, kto na wszystko patrzy z góry. Lewandowski to znaczący zawodnik, ale nie jest żadnym Bogiem ani carem. Poza tym akurat z przodu mamy zawodników, którzy potrafią w tej formacji zagrać. Jest Milik, jest Piątek czy dobrze radzący sobie w młodzieżowej reprezentacji Kownacki - komentuje Janusz Kupcewicz.

W losowaniu Euro 2020, które już w niedzielę 2 grudnia w Dublinie, Polska będzie losowana z pierwszego koszyka.

- Czy bylibyśmy w pierwszym czy akurat w drugim koszyku, to jak dla mnie nie ma wielkiego znaczenia. Poziom piłki bardzo się wyrównał. Teraz jadąc do takiej Armenii czy Azerbejdżanu nie można być pewnym czy przywiezie się trzy punkty. Nikogo nie można lekceważyć - podkreśla byłym świetny pomocnik reprezentacji Polski i takich klubów, jak Arka, Lech czy AS Saint-Etienne.

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje