Reklama

Reklama

Polska – Urugwaj. Oscar Tabarez – filozof, który naucza futbolu

Piłkarze go uwielbiają. Jest dla nich mentorem, nauczycielem, a kiedy trzeba także ojcem. Kiedy 11 lat temu przejmował stery w reprezentacji Urugwaju, nikt nie podejrzewał, że zostanie najdłużej pracującym selekcjonerem na świecie. Poznajcie "El Maestro", czyli Oscara Tabareza.

Kliknij TUTAJ, aby przejść do relacji na żywo z meczu: Polska - Urugwaj!

Reklama

Kliknij TUTAJ, aby przejść do relacji na żywo na urządzenia mobilne!

Oscar Tabarez jest schorowany, jeśli może, porusza się o kulach, ale i tak ma posłuch wśród najlepszych piłkarzy na świecie, na czele z Diego Godinem, Edinsonem Cavanim i Luisem Suarezem.

Był koniec 2005 roku, kiedy Urugwaj znów zawiódł w eliminacjach mistrzostw świata. Pierwszy w historii triumfator mundialu odpadł w barażach z Australią po konkursie rzutów karnych. Los Jorge Fossatiego był przesądzony - zwolnienie.

Szef urugwajskiej federacji Eugenio Figueredo postanowił przypomnieć urugwajskiej publiczności o Oscarze Tabarezie, który prowadził "Charruas" na MŚ we Włoszech.

Pokonał depresję i wziął się za kadrę

"El Maestro" miał wówczas 59 lat, a w CV między innymi Penarol, Cagliari, Real Oviedo, AC Milan czy Boca Juniors. Nie wszyscy byli jednak przekonani do jego kandydatury. Tabarez miał czteroletnią przerwę w pracy - walczył z depresją po bardzo nieudanym epizodzie we wspominanym Boca.

Szkoleniowiec szybko złapał wspólny język z zawodnikami, a jego wejście do reprezentacji zbiegło się ze zmianą pokoleniową w drużynie. To za czasów Tabareza w zespole narodowym debiutowali m.in. Luis Suarez czy Fernando Muslera. Wprowadził także jednolity program szkolenia dla reprezentacji młodzieżowych.

Pierwszym sprawdzianem dla pasjonata poezji, filozofii oraz historii po powrocie na ławkę było Copa America w Wenezueli. "Celestes" zajęli czwarte miejsce, a od finału dzieliła ich tylko seria rzutów karnych, w której przegrali z Brazylią.

Celem Tabareza był jednak awans na mundial. W eliminacjach Urugwajczykom szło jak po gruzie, a "El Maestro" szukał optymalnego ustawienia. Efektem było piąte miejsce w grupie eliminacyjnej i start w interkontynentalnych barażach.

"Charruas" pokonali Kostarykę i pojechali na MŚ do Republiki Południowej Afryki. Na Czarnym Lądzie Urugwajczykom szło znakomicie. Ekipa z szalonym tercetem snajperów: Cavani - Suarez - Forlan zajęła czwarte miejsce, a Tabarez zyskał status nietykalnego.

Rok później Urugwajczycy wykorzystali perypetie Argentyńczyków i Brazylijczyków, i po raz czwarty w historii wygrali Copa America.

Uwielbiany przez piłkarzy Tabarez otrzymał mnóstwo ofert pracy w Europie, ale zdecydował się pozostać w ojczyźnie. Być może popełnił błąd, bo od tamtej pory idzie mu jak po grudzie.

Pasjonat działalności Che Guevary (Tabarez nazwał nawet córkę na cześć partnerki komunistycznego zbrodniarza, uznawanego przez niektórych za bohatera) zapomniał przeprowadzić... rewolucję w swojej drużynie. Karierę reprezentacyjną zakończył Forlan, a do mety nieubłaganie zbliżali się także Walter Gargano czy Diego Lugano. Młodych następców jednak nie było.

"Celestes" mundial w Brazylii zakończyli na etapie 1/8 finału. Jeszcze gorzej było na turniejach Copa America - ćwierćfinał (2015) oraz faza grupowa (2016).

Śmiertelna choroba

Podczas ostatnich mistrzostw Ameryki Południowej gruchnęła wiadomość, że selekcjoner Urugwajczyków jest poważnie chory. Dziennik "Ovacion" poinformował, że 70-letni szkoleniowiec zmaga się z zespołem Guillaina-Barrego.

Choroba, która polega na osłabieniu mięśni i może doprowadzić do paraliżu, a w niektórych przypadkach nawet do śmierci sprawiła, że "El Maestro" prowadził treningi na specjalnym, zmechanizowanym fotelu. Wsparcie dla sędziwego szkoleniowca popłynęło z całego świata, bo Tabarez nawet tam, gdzie nie osiągał wybitnych wyników, był bardzo lubiany. 

Charyzmatyczny trener nie załamał się, podjął walkę o swoje zdrowie i... po raz czwarty w karierze wywalczył mundialową przepustkę! W południowoamerykańskich eliminacjach lepiej radziła sobie jedynie Brazylia.

Pierwszoplanowe role w drużynie "Charruas" wciąż odgrywa pokolenie "30 plus", ale do zespołu powoli wchodzi generacja finalistów młodzieżowych MŚ z 2013 roku oraz tegorocznych mistrzów Ameryki Południowej do lat 20.

Dinozaur wśród trenerów

Dziś Tabarez jest najdłużej pracującym selekcjonerem na świecie. Na koncie ma 181 spotkań w roli trenera reprezentacji i zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Więcej meczów w tej roli przepracowali jedynie: Lars Lagerbaeck, Berti Vogts i Bora Milutinović. W piątek ekipa "El Maestro" zmierzy z się Orłami Adama Nawałki.

Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje