Reklama

Reklama

Polska - Ukraina 2-0. Problem muraw podczas meczów reprezentacji

Po meczu na jakość nawierzchni narzekał trener gości Andrij Szewczenko, a selekcjoner Jerzy Brzęczek poszedł krok dalej. - Mam nadzieję, że firmy i osoby odpowiedzialne za murawy, w końcu przygotują je w odpowiedni sposób - podkreślał Brzęczek.

Problem wraca po niemal każdym meczu reprezentacji. Murawa jest daleka od ideału w domu kadry, czyli na Stadionie Narodowym. Zdarzało się, że piłkarze schodzący do szatni wyglądali, jakby ktoś obrzucił ich zieloną papką. Innym razem nawierzchnia przypominała plaże, bo tyle wysypano na nią piasku.

Reklama

- Każdy widział jak to wyglądało, a piasek na pewno nie pomagał. Szczęście, że nikt nie złapał kontuzji. Mam nadzieję, że rząd i PZPN usiądą do rozmów i zastanowią się, jak rozwiązać ten problem, bo  kłopot z murawą tutaj jest nie od dziś - mówił po jednym z meczów Robert Lewandowski, kapitan Polaków.

Fatalną nawierzchnię piłkarze Brzęczka mieli również w październiku w Gdańsku, podczas meczów z Włochami i Finlandią. Zawodnicy ślizgali się, trawa odpadała kępkami, a piłka nienaturalnie się odbijała.

Dlatego Polacy mieli nadzieję, że dużo lepiej będzie na Stadionie Śląskim. - Z chęcią zagrałbym tam jeszcze jakiś mecz, żeby przypomnieć sobie, jak się gra na normalnym boisku - mówił jakiś czas temu Wojciech Szczęsny.

I w środę reprezentanci wrócili do Chorzowa, ale nie takiej murawy się tam spodziewali. Wizualnie wyglądała ona średnio, ale z trybun nie wydawało się, jakby bardzo utrudniała piłkarzom grę. A jednak.

- Na tej nawierzchni jakość panowania nad piłką nie zawsze odpowiadała naszym możliwościom. Ciężko się na niej grało, sprawiała problemy - narzekał po meczu Andrij Szewczenko, trener Ukraińców.

Selekcjoner Jerzy Brzęczek: - Niestety, ale mogę tylko potwierdzić to, co powiedział trener Szewczenko. Całe szczęście, że nikt nie odniósł poważniejszej kontuzji.

Szewczenko przyznał nawet, że to właśnie z powodu murawy katastrofalny błąd mógł popełnić jego bramkarz - Andrij Łunin. Ukrainiec źle kopnął piłkę, przez co przejął ją Piotr Zieliński, podał do Krzysztofa Piątka, a ten zdobył gola strzałem do pustej bramki.

- Ciężko się grało nam na tej murawie. Nie była najlepszej jakości, trudniej kontrolowało się piłkę. Być może właśnie z tego powodu Łunin się pomylił - zastanawiał się Szewczenko.

Trener Jerzy Brzęczek podkreślał, że to nie on jest odpowiedzialny za murawę, i że nie jest specjalistą w tym temacie. Selekcjoner ma jednak nadzieję, że problem w końcu zostanie rozwiązany.

- Niestety, ale kłopot się powtarza, bo nawierzchnie naszych boisk nie są optymalne. Mam nadzieję, że firmy i ludzie odpowiedzialni za jakość murawy, w końcu przygotują je w odpowiedni sposób - zaznacza Brzęczek.

Interia o opinię w tej sprawie poprosiła również Zbigniewa Bońka, prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej:

- O tej porze roku w Polsce jest ciężko o idealną murawę. Jej stan nie jest tematem dla mnie, ani trenerów Szewczenki czy Brzęczka. Gdy grałem w piłkę, nigdy nie zajmowałem się stanem murawy. Proszę mi wierzyć, w tamtych czasach były znacznie gorsze od tej na Stadionie Śląskim - mówi nam Boniek.

Tymczasem już za 6 dni reprezentacja zagra na Stadionie Śląskim kolejne spotkanie - z Holandią w Lidze Narodów. Wcześniej jednak Polacy zmierzą się w niedzielę na wyjeździe z Włochami.

Z Chorzowa Piotr Jawor, Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Jerzy Brzęczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama