Reklama

Reklama

Polska - Ukraina 2-0. Marcin Baszczyński o meczu: To był przegląd kadr

"Ten mecz był dla trenera Jerzego Brzęczka przeglądem kadr i okazją, aby sprawdzić innych piłkarzy" – tak Marcin Baszczyński podsumował środowe, wygrane 2-0, towarzyskie spotkanie Polski z Ukrainą.

Były 35-krotny reprezentant Polski zwrócił też uwagę, że w składzie znalazło się wielu młodych piłkarzy, co pokazuje, że selekcjoner ma coraz większe pole manewru, a konkurencja o miejsce w kadrze na Euro jest coraz mocniejsza.

Reklama

"Początek był odważny, Polacy założyli wysoki pressing, widać było, że zawodnicy są już na odpowiednim poziomie fizycznym i można było sobie pozwolić na taką grę. Momentami nieźle to wyglądało, ale gdy robiły się luki w środkowej strefie, nasi stoperzy i byli poddawani trudnemu egzaminowi. To pozwoliło się z kolei wykazać Łukaszowi Skorupskiemu, który walczy z Bartłomiejem Drągowskim o pozycję trzeciego bramkarza w kadrze" - zauważył Baszczyński.

Przeciwko Ukrainie trener Brzęczek postawił na środku obrony na dwóch młodych zawodników - Sebastiana Walukiewicza i Pawła Bochniewicza.  Oni, podobnie jak Skorupski z Drągowskim, rywalizują o wyższe miejsce w hierarchii stoperów, w której na razie wyprzedzają ich Kamil Glik i Jan Bednarek.

"Każdy z nich pewniej się czuje, gdy ma u boku bardziej doświadczonego partnera, ale zagrali bardzo ambitnie. Próbowali rozgrywać akcje od tyłu, choć tym razem nie ustrzegli się błędów. Myślę, że trener Brzęczek nie szuka numeru trzy na tej pozycji, ale przygląda się, w jakim ustawieniu każdy z nich byłby bardziej przydatny dla drużyny, gdyby musiał zastąpić kogoś z duetu Glik-Bednarek. Bochniewicz ma tę przewagę, że jest lewonożny, ale widać, że musi jeszcze zdobywać doświadczenie w nowym klubie, bo dopiero uczy się gry w Heerenveen. Atutem Walukiewicza jest to, że dłużej przebywa zagranicą i gra w Serie A, a to mocniejsza liga niż holenderska" - zauważył.

Według byłego piłkarza Wisły Kraków odkryciem tego spotkania był Przemysław Płacheta, który powołanie dostał w trybie awaryjnym, zastępując kontuzjowanego Jakuba Kamińskiego.

"Byłem wielkim zwolennikiem Płachety, gdy jeszcze grał w ekstraklasie. Już wtedy przewidywałem, że trafi kiedyś do reprezentacji. Z Ukrainą jego postawa zrobiła na mnie wrażenie. Zagrał jak rutyniarz, a nie nowicjusz. Pokazał dojrzałość taktyczną, dobrze się ustawiał. Może nie przeprowadził dużej liczby akcji, ale był bardzo konkretny, nie tracił piłek, kilka razy próbował wykorzystać swoją szybkość. Na pewno był jaśniejszą postacią tego spotkania" - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: marcin baszczyński | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama