Reklama

Reklama

Polska - Ukraina 2-0. Kołtoń: "Zielu" bez sił, Milik bez mocy... Znowu problem z pozycją Klicha...

Selekcjoner Jerzy Brzęczek wychodzi ze słusznego wniosku - Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik to członkowie drużyny. Ba, to ważni członkowie teamu. Pytanie, czy aby na pewno dobrze rozpoznał ich dyspozycję przed Ukrainą. Obaj w Chorzowie byli najsłabsi - pisze po meczu Polaków z Ukraińcami Roman Kołtoń.

Szczególnie żal Piotr Zielińskiego. Sam zawodnik przyznaje, że 23 dni znajdował się w izolacji - po zakażeniu koronawirusem. "Próbowałem się trochę ruszać, pobiegałem chwilę i zawsze mnie trochę dusiło, szybko się męczyłem". Pomocnik Napoli zaznaczył: "Półtora tygodnia temu zacząłem treningi w klubie, zacząłem wchodzić na końcówki meczów".

Reklama

Z Sassuolo, z Rijeką i Bologną zagrał odpowiednio 12, 10 i 14 minut. Tymczasem na Stadionie Śląskim wystąpił od początku. Powiedzmy sobie szczerze - nie był w stanie normalnie grać. Brakowało mu szybkości, dynamiki, ruchliwości. A że niemrawo grał także Matuesz Klich, to druga linia "Biało-Czerwonych" została kompletnie zdominowana przez Ukrainę. "Zielu" w przerwie został zastąpiony przez bardzo aktywnego Kamila Jóźwiaka.

Kapitan Milik ciągle się przewracał...

A propos Zielińskiego - Piotr został ustawiony z lewej strony drugiej linii. A posłanie w bój dwóch napastników - Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka - spowodowało, że Klich znowu zagrał głęboko. Że zdecydowaliśmy się na wariant z dwoma atakującymi z Finami, to można bardziej zrozumieć, niż z Ukrainą. Miesiąc temu Milik na tle Finów wyglądał zresztą dobrze - dograł gola na 1-0 i trafił do siatki na 5-1. Teraz był dramatyczny. Ciągle się przewracał, nie potrafił nawet na chwilę utrzymać piłki przy nodze. Brakowało mu dokładności w podaniach. I skuteczości w dryblingu. Był cieniem samego siebie z najlepszych czasów.

Wytrzymał na murawie godzinę, ale to było cierpienie oglądać 55-krotnego reprezentanta Polski w takiej dyspozycji. Zresztą w dniu szczególnym dla niego, bo z opaską kapitańską, którą powierzył mu Brzęczek. Ta opaska zresztą krążyła - po zejściu Milika przejął ją Maciej Rybus, a po jego zmianie trafiła do Klicha.

Zieliński to "szóstka", a Klich to "dziesiątka"!

Wróćmy jeszcze do drugiej linii. Zieliński przyznał: "Najlepiej czuję się na pozycji pół lewego środkowego pomocnika". I to bardzo ważna wskazówka. Tak jak bardzo ważną wskazówką jest pozycja z klubu Klicha. To Klich powinien grać jako "dziesiątka", a "Zielu" - jeśli wygra konkurencję - jako jedna z dwóch "szóstek". Klich ustawiony za Lewandowskim z Włochami i Bośnią był sobą z Leeds. Z Ukrainą znowu przypominał sobie z wielu spotkań kadry - tych bezbarwnych, gdy nie potrafił zyskać wpływu na grę partnerów. Zwycięstwo! To się liczy, ale... to był dziwny mecz "Biało-Czerwonych". Prawie cała pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Ukrainy. W drugiej odsłonie było niewiele lepiej. Dość powiedzieć, że rywal wymienił 686 podań (z czego 623 celne), a my 468 (tylko 388 celnych).

Skorupski sprawdzany przez rywali i... kolegów

Najlepszy w polskim zespole był Łukasz Skorupski, który w klubie zaliczył przerażającą serię 40 meczów ze straconym golem. Trwało to kilkanaście miesięcy i jest strasznym cierpieniem dla bramkarza. "Na zero" to podstawa dla golkipera. Jednak polski bramkarz Bolonii nie załamał się. Wcale nie zamierza oddać pozycji numer trzy w kadrze Bartłomiejowi Drągowskiemu, który z Finami zadebiutował. Skorupski popisał się kilkoma świetnymi paradami, a imponował też wybijaniem piłki nogą, którą koledzy często grali mu w światło bramki. Skorupski poradził sobie za każdym razem wzorcowo, a już mistrzostwem była interwencja z pierwszej połowy, gdy z bliska piłkę w jego kierunku posłał Klich...

Mega cieszy czwarty występ z Białym Orłem na piersi Jakuba Modera, który zaraz po wejściu na murawę strzelił gola na 2-0. Pomocnik Lecha wyróżniła się wybieganiem, braniem na siebie gry, odważnymi podaniami. W ostatnich tygodniach przekonał, że śmiało można wkroczyć do reprezentacji - nie tylko, żeby zadebiutować, ale i żeby aspirować do pierwszej jedenastki.

Roman Kołtoń i Artur Wichniarek z notami po Polska - Ukraina 2-0. Noty (w skali 1-10: 5 przeciętnie, 6 dobrze, 7 bardzo dobrze, 8 świetnie, 9 fantastycznie; 4 słabo, 3 bardzo słabo, 2 katastrofalnie, 1 tragicznie): Skorupski 8 - Gumny 5 (78. Bereszyński - bez oceny), Walukiewicz 5, Bochniewicz 4, Rybus 5 (79. Reca - bez oceny) - Płacheta 6 (84. Szymański - bez oceny), Góralski 6 (62. Linetty 5), Klich 5, Zieliński 4 (46. Jóźwiak 6) - Milik 4 (62. Moder 7), Piątek 6.

Cały materiał znajdziesz na Prawdzie Futbolu!

Roman Kołtoń, "Prawda Futbolu"

Dowiedz się więcej na temat: Roman Kołtoń | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje