Reklama

Reklama

Polska - Szkocja. Panie sędzio, gdzie pan miał oczy?

- Panie sędzio! Gdzie pan miał oczy? - chciałoby się krzyknąć do arbitra meczu Polska - Szkocja. Hiszpan Alberto Undiano Mallenco dopuścił, by uszedł płazem brutalny faul Gordana Greera na Robercie Lewandowskim.

Greer brutalnie, wejściem podeszwą, o mały włos nie złamał nogi Robertowi Lewandowskiemu w momencie, gdy składał się do strzału.

Reklama

W nowoczesnym futbolu sam zamysł zagrania podeszwą, sztywną nogą jest karany żółtą kartką, a jeśli w taki sposób trafia się przeciwnika, należy się bezwzględnie kartka czerwona.

Sędzia Mallenco nie pokazał żadnej, mało tego, według niego nie było nawet faulu!

- Bardzo długo miałem dziurę w nodze. Korki Greera zrobiły mi dziurę w getrach, które jest ciężko przedziurawić nawet gwoździem. Mimo że dostałem zastrzyk, noga niesamowicie bolała - opowiadał Robert Lewandowski.

Jeśli to była metoda Szkotów na wyeliminowanie "Lewego", to okazała się być skuteczną, dlaczego przymknął na nią oko sędzia? 

Robert długo chodził z opatrunkiem lodowym, który pozwolił załagodzić skutki kopnięcia.
- Gdyby nie ochraniacz, to byłaby poważna kontuzja - mówił.

Kanał PZPN-u "Łączy nas piłka" nakręcił film, na którym widać nogę Roberta kilka godzin po meczu.



Po meczu żartowaliśmy, że sędzia Mallenco musi być kibicem Realu i próbował Robertowi zrewanżować się za strzelenie czterech goli "Królewskim".

- Skończyło się na poważnym stłuczeniu kości i przedniej grupy mieśni goleni. Gdyby nie ochraniacz, Robert używa karbonowych, czyli mocnych ochraniaczy, noga byłaby złamana - poinformował na antenie Polsatu News lekarz kadry Jacek Jaroszewski.

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | Alberto Undiano Mallenco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje