Reklama

Reklama

Polska - Słowenia 3-2. Brzęczek: Glik ma złamany nos

Kontuzja Kamila Glika spowodowała, że Łukasz Piszczek zagrał przeciwko Słowenii dłużej, niż pierwotnie planowano. Jak ujawnił selekcjoner Jerzy Brzęczek, obrońca Monaco na początku meczu złamał nos w starciu z Janem Oblakiem.

- Dobre widowisko. Wygraliśmy wszystkie spotkania od kiedy mieliśmy pewny awans. To pozytywne, choć nie ustrzegliśmy się błędów. Pokazaliśmy dziś klasę, wyrachowanie i bardzo dobre kreowanie okazji bramkowych - ocenił na gorąco spotkanie Jerzy Brzęczek przed kamerami TVP Sport.

Reklama

Polacy pokonali Słowenię 3-2, a decydującą bramkę zdobył Jacek Góralski.

- Cieszę się, że Jacek strzelił gola, nawet żartowaliśmy, że Jacek może strzelać bramki tylko na wślizgu. W odpowiednim momencie znalazł się tam, gdzie trzeba, idealnie zagrana piłka od Grosickiego - oceniał selekcjoner.

Brzęczek powiedział też, co stało się z Kamilem Glikiem, który na początku meczu doznał urazu. Przez to Łukasz Piszczek zamiast opuścić boisko po pół godzinie, uczynił to w doliczonym czasie pierwszej połowy.

- Spowodowała to kontuzja Glika. Nie przewidzieliśmy, że będzie miał złamany nos. Kamil chciał dalej grać, ale nie mogliśmy na to pozwolić, więc przekazaliśmy Łukaszowi, że musi grać do końca połowy. Łukasz to wspaniały człowiek i piłkarz, myślę, że w przyszłości to będzie wspaniały trener - zakończył Brzęczek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje