Reklama

Reklama

Polska – Słowacja. Quo vadis, Paulo? Kto będzie partnerem Lewandowskiego? Czy Kozłowski to nowy Kapustka?

Przed Paulo Sousą bezsenne noce. Selekcjoner reprezentacji Polski sam musi zadać sobie pytanie: quo vadis, Paulo? Bo wciąż nie wiemy, czy na inaugurację Euro 2020 zagramy dwoma napastnikami. I jeśli tak, to kto będzie partnerem Roberta Lewandowskiego? Albo czy Kacper Kozłowski jest gotów na życiową szansę? Pytań przed meczem ze Słowacją nie brakuje.


Paulo Sousa nie ma łatwego życia. Chociaż Portugalczyk przyszedł "na gotowe" i objął drużynę, którą na mistrzostwa wprowadził Jerzy Brzęczek, to w przededniu Euro 2020 nie może narzekać na komfort wyborów. Kontuzje Krystiana Bielika, Jacka Góralskiego, Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika - oraz mniejsze problemy zdrowotne pozostałych piłkarzy - co rusz uprzykrzają życie 50-latka. Przed spotkaniem ze Słowacją tylko on wie, jakim składem Polacy wybiegną na murawie w Sankt Petersburgu. Chociaż i co do tego nie ma dziś żadnej pewności.

W bramce bez zmian - i bez czystego konta

Znaku zapytania nie ma w bramce. Sousa szybko poinformował, że to Wojciech Szczęsny będzie jego numerem 1. Dla golkipera Juventusu była to kolejna wygrana z Łukaszem Fabiańskim rywalizacja, bo to także on rozpoczynał w bramce turnieje w roku 2012 (wtedy "Fabianowi" przeszkodziła kontuzja), 2016 oraz 2018. Czy to dobra decyzja? Przekonamy się wkrótce, chociaż ostatnie pół roku w kadrze dla Szczęsnego nie było wymarzonym czasem. Czyste konto udało mu się zachować tylko raz, w Warszawie, gdy rywalizowaliśmy z... Andorą. 

Reklama

Paulina Czarnota-Bojarska zaprasza na codzienny program o Euro - Oglądaj teraz!

Komentujemy każdy mecz Euro na żywo - Posłuchaj naszych relacji!

Czy Jan Bednarek zdąży na Słowację?

Przez kilka ostatnich dni polscy kibice przeżywali déjà vu. Tak jak w 2018 roku Kamil Glik po pechowej przewrotce stracił szansę na występ w pierwszych meczach mundialu, tak teraz o grę w reprezentacji walczy Jan Bednarek. Obrońca Southampton, który wraz z Glikiem ma stworzyć trzon polskiej defensywy, narzeka na ból mięśnia pośladkowego (mecz z Islandią i kilka treningów obejrzał z perspektywy widza). Wydaje się jednak, że sytuacja jest opanowana.

Jeśli nie wydarzy się nic niepokojącego, w obronie zagrają więc Bednarek, Glik i... Tu kandydatów jest dwóch: albo będzie to Bartosz Bereszyński, albo Tomasz Kedziora. Teoretycznie szansę mógłby dostać Michał Helik, Paweł Dawidowicz lub Kamil Piątkowski, ale wątpliwe jest takie ryzyko w meczu, który zdecyduje o ewentualnym wyjściu Polaków z grupy.

Wahadła bez rozmachu

Jeżeli Polska zagra w ustawieniu z trzema obrońcami, na wahadłach powinniśmy zobaczyć Macieja Rybusa (który na Euro 2016 nie wystąpił przez kontuzję) i Kamila Jóźwiaka. W spotkaniu z Rosją szansę otrzymał Przemysław Frankowski, z Islandią grał Tymoteusz Puchacz. Obaj zanotowali po asyście, ale wydaje się, że większy potencjał w ofensywie mają zawodnicy Lokomotiwu Moskwa i Derby County. No chyba, że Sousa zaskoczy i szarże Jóźwiaka będzie chciał wykorzystać, gdy Słowacy będą zmęczeni. Ale w tym momencie takie rozwiązanie - opierając się na prawidłach logiki i statystykach z ostatniego sezonu - wydaje się futbol fiction.

Kacper Kozłowski jak Bartosz Kapustka?

W środku pola selekcjoner nie ma wielkiego wyboru. Pewniakiem na pozycji numer "sześć" jest Grzegorz Krychowiak, od którego zależy bardzo dużo. Obok niego pojawi się zapewne Mateusz Klich. Czy to możliwe, aby w podstawowej jedenastce zameldował się także... Kacper Kozłowski? Niewykluczone, chociaż pomocnika Pogoni Szczecin zobaczymy na boisku raczej po przerwie. Sousa nie boi się jednak stawiać na przebojowego nastolatka, który jest jego oczkiem w głowie - podobnie jak Adam Nawałka stawiał w 2016 roku na Bartosza Kapustkę. Nie do podważenia jest co prawda miejsce w składzie Piotra Zielińskiego, ale gdyby Sousa zagrał na jednego napastnika, być może to Kozłowski mógłby otrzymać swoją życiową szansę.

Robert Lewandowski czeka na partnera

Jeśli jednak na murawie pojawi się dwóch napastników, Kozłowski usiądzie na ławce, a w składzie zobaczymy duet Robert Lewandowski-Karol Świderski lub Robert Lewandowski-Jakub Świerczok. Wydaje się, że faworytem jest dziś Świderski, który strzelił bramki Andorze i Islandii. Świerczok co prawda trafił do siatki w meczu z Rosją, ale w kolejnym spotkaniu jego współpraca z Lewandowskim wyglądała beznadziejnie. I dla Sousy mógł być to sygnał, że snajper Piasta Gliwice nie jest gotowy, aby wejść w buty nieobecnego z powodu urazu Milika.

Z Petersburga Sebastian Staszewski, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL