Reklama

Reklama

Polska - Słowacja: podobne atuty, te same problemy

Słowacki trener piłkarzy Ruchu Chorzów Jan Kocian uważa, że jest wiele elementów wspólnych dla reprezentacji obu krajów, które wieczorem zmierzą się w meczu towarzyskim we Wrocławiu. "Mają podobne atuty, ale i problemy. No i nowych selekcjonerów" - zauważył.

Na to, że obie drużyny reprezentują podobny poziom wskazuje też statystyka. "Biało-czerwoni" zajmują 69. pozycję w rankingu FIFA, a rywale plasują się cztery lokaty wyżej. W siedmiu dotychczasowych potyczkach zespoły odniosły po trzy zwycięstwa, a raz padł remis.

"Ostatnie eliminacje do mistrzostw świata były zarówno dla Polski, jak i Słowacji nieudane. Wy jednak czekaliście ze zmianą trenera do ich zakończenia, a my dokonaliśmy jej jeszcze w trakcie rywalizacji, choć już w sytuacji beznadziejnej. Zatem obaj selekcjonerzy są tak naprawdę nowi i dopiero zaczynają budować drużynę" - powiedział Kocian, który od dwóch miesięcy pracuje w Chorzowie.

Reklama

Jak podkreślił, zarówno Adam Nawałka, jak i Jan Kozak mają podobne zadanie.

"Dobrych piłkarzy w obu krajach nie brakuje, większość kadrowiczów gra w solidnych zespołach zagranicznych, niektórzy uchodzą za gwiazdy. Jednak to nie przekłada się na wyniki reprezentacji. Zawodnicy nie tworzą kolektywu. Myślę, że stworzenie prawdziwego teamu to główny cel szkoleniowców" - dodał.

Obie ekipy mają też wielkie gwiazdy - Roberta Lewandowskiego i Marka Hamszika. To właśnie w nich pokłada się największe nadzieje na dobre wyniki.

"Lewandowski to wysunięty napastnik, raczej typ egzekutora, snajpera, a Hamsik gra nieco cofnięty, bardziej jako ofensywny pomocnik i odpowiada też za kreowanie gry. Zwróciłbym jeszcze uwagę, że tylko pół kroku za nimi są kapitanowie - Jakub Błaszczykowski i Martin Skrtel. Obaj też występują w wielkich klubach - Borussii Dortmund i Liverpoolu - i również mają uznaną markę. Obie drużyny mają po dwie gwiazdy, które wyróżniają się na tle reszty, ale w Polsce do tego miana pretendują też bramkarze Artur BorucWojciech Szczęsny" - tłumaczył 55-letni Kocian.

Słowacja wystąpiła w poprzednich mistrzostwach świata, w eliminacjach do finałowego turnieju wyprzedziła m.in. Polskę. W RPA wygrała z Włochami, awansowała do 1/16 finału i ... później było tylko gorzej.

"To był pierwszy taki sukces w naszej historii. Chyba wszystkich trochę przerósł. Prawda jest też taka, że ani Słowacja, ani Polska nie są na tyle silnymi piłkarsko krajami, by grać w każdej wielkiej imprezie" - dodał.

Według 26-krotnego reprezentanta Czechosłowacji i uczestnika mundialu we Włoszech w 1990 roku, największą różnicę w futbolowym krajobrazie obu państw stanowi liga.

"Słowaków jest tylko pięć milionów, czyli prawie osiem razy mniej niż Polaków. Znacznie trudniej zatem o utalentowanych piłkarzy, tym bardziej, że bardzo popularny jest też hokej. Wielu młodych zawodników decyduje się wyjechać na Zachód, by szkolić się, trenować w akademiach klubów angielskich, włoskich czy niemieckich. Dlatego lidze brakuje świeżej krwi na odpowiednim poziomie. Infrastruktura również prezentuje się gorzej niż w Polsce. Wasza liga na pewno jest silniejsza, bardziej wyrównana. Tu zostajemy w tyle" - porównał Kocian.

Mecz towarzyski Polska - Słowacja w piątek we Wrocławiu o godz. 20.45. Transmisja w TVP1 i Polsacie Sport.

Jaki będzie debiut Adama Nawałki? Dyskutuj!

Zapraszamy na relację NA ŻYWO z meczu Polska - Słowacja w piątek od godz. 20.45


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje