Reklama

Reklama

Polska - Rumunia 3-1. Wymarzony mecz dla Grosickiego

​- Awans jest coraz bliżej, ale mecze wrześniowe będą kluczowe. Wiedzieliśmy, że Rumuni wyjdą piątką obrońców i będzie ciężko, dopóki nie strzelimy pierwszej bramki. Ich ustawienie pokazało, jaki respekt mają przed nami - powiedział Interii Kamil Grosicki po wygranej 3-1 na PGE Narodowym. Było to dla niego wymarzone, 50. spotkanie w kadrze, rozegrane dwa dni po urodzinach.

Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie eliminacji MŚ!

Michał Białoński, Interia: Wygrywacie mecz za meczem, a przewaga wcale nie rośnie, bo Dania i Czarnogóra również wygrały.

Kamil Grosicki: - Rywale nie śpią, walczą do końca, dlatego musimy być dalej skoncentrowani. Te mecze we wrześniu będą kluczowe. Najpierw Kopenhaga, Dania, a później Kazachstan.

Pierwszy gol padł z karnego, później kontrolowaliśmy sytuację, strzeliliśmy kolejne i cieszymy się z tego. W przerwie trener powtarzał, aby strzelić gola na 2-0, bo to uspokoi mecz. Tak zrobiliśmy.

Reklama

Urodziny, a po nich 50. mecz w kadrze - marzenia ci się spełniają.

- Bardzo się cieszę, że wygraliśmy w 50. dla mnie meczu w reprezentacji. Możemy teraz spokojnie jechać na wakacje.

Spodziewałeś się otrzymania patery z rąk prezesa Bońka?

- Spodziewałem się, tak to miało właśnie wyglądać. Przed meczem nie mogli mi jej wręczyć, bo jest taki regulamin FIFA, zabraniający tego typu uroczystości przed spotkaniem. Prezes powiedział, że jak będzie dobry wynik, to mi tę paterę wręczą i cieszę się z tego.

Co się stało Krzyśkowi Mączyńskiemu, bo on dogrywał dobre podania w pole karne, a przez kontuzję musiał zejść?

- To był naprawdę dobry mecz Krzysia i miejmy nadzieję, że nic złego mu się nie stało. Życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia.

Z PGE Narodowego Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL