Reklama

Reklama

Polska przed meczem z Bułgarią

- Traktujecie Berbatowa jak wielką gwiazdę, a nas jak kozły ofiarne. Ale sercem do gry jesteśmy w stanie nadrobić na boisku wszystkie różnice - mówi przed towarzyskim meczem z Bułgarami (dzisiaj o godz. 20:30 w TVP 1) bramkarz Manchester United Tomasz Kuszczak.

NA RELACJĘ NA ŻYWO ZAPRASZA INTERIA.PL - POCZĄTEK 20.30

Reklama

Około północy, tuż po meczu na stadionie Polonii Warszawa Tomasz KuszczakDymitar Berbatow wsiądą razem do samolotu do Manchesteru. Polak ma nadzieję być w lepszym humorze. O wynik się nie zakładali. - Hazard jest w piłce niedozwolony - śmiał się Kuszczak dodając, że bułgarski kumpel z United nie jest zbyt gadatliwy, więc nie mieli nawet okazji wymienić opinii na temat czekającego ich sparingu drużyn narodowych. - Po meczu, w samolocie też dużo gadać pewnie nie będziemy. Zmęczeni, pójdziemy spać - przewiduje polski bramkarz.

Kuszczak dodaje też, że Berbatow nie był głównym tematem jego rozmów z kolegami z obrony: Michałem ŻewłakowemKamilem Glikiem. Tego drugiego widział na tym zgrupowaniu pierwszy raz w życiu. - Nie zdążyliśmy się poznać dobrze, ale chłopak słucha moich podpowiedzi. Pokrzykuję na obrońców w Manchesterze, będę pokrzykiwał jutro. Taka rola bramkarza. Najważniejsze, by koledzy rozumieli o co chodzi.

Także Jakub Błaszczykowski uważa, że nie ma sensu rozwodzić się nad klasą bułgarskich gwiazd. - My Polacy mamy dużo kompleksów, czasem zbyt dużo dlatego potem sprawy wyglądają gorzej niż by mogły. Uważam, że mamy taki sam potencjał jak Bułgarzy, tylko jesteśmy w innym momencie budowy drużyny. My swoją dopiero budujemy, ich jest już zbudowana. Ale na pewno nie jest tak, że obecność Berbatowa w składzie sprawia, że mecz zacznie się od 0-1 dla Bułgarii. Zacznie się od 0-0, a my mamy 50 proc szans na zwycięstwo.

Błaszczykowski nie jest zachwycony swoją formą w Borussii Dortmund. - Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej - mówi. Żałuje, że boisko Polonii będzie ciężkie, ale nie ma zamiaru płakać z tego powodu. - Grząskie boisko ogranicza piłkarzy kreatywnych, ale trzeba się przystosować do wszystkiego - mówi.

Polska zagra w ustawieniu 4-3-3. Franciszek Smuda podał skład. Na lewej obronie wystawi Dariusza Dudkę, a na uwagę, że gracz AJ Auxerre nie lubi tej pozycji, selekcjoner się zdenerwował. - Nienawidzę graczy, którzy chcieliby wybierać sobie miejsce na boisku. Piłkarz gra tam, gdzie trener mu każe - mówi selekcjoner Franciszek Smuda. - A ja widzę Dudkę na lewej stronie.

Smuda długo mówił o bramkarzach. Że Kuszczakowi ufa bezgranicznie, że da szansę Borucowi, bo rozwiązał kłopoty osobiste, a poza tym zrzucił nadwagę. W Glasgow był trener bramkarzy Jacek Kazimierski. Smuda będzie stawiał też na Wojciecha Szczęsnego, którego uważa za większy talent niż jego ojciec Maciej z którym pracował w Widzewie. - Drużyna się tworzy, ale nie bądźmy niecierpliwi. Pierwszy mecz Euro dopiero za 2 lata i trzy miesiące - mówił selekcjoner.

Jak ma grać jego zespół? Szybko i dokładnie. - Nie ma zwalniania gry, ani długich podań na aferę. Musimy być precyzyjni do bólu i tego będę bezwzględnie wymagał od wszystkich - mówi selekcjoner. Jutro bardzo ciężki test przy Konwiktorskiej. Z takim rywalem jak Bułgaria drużyna Smudy jeszcze nie wygrała.

Skład Polski na mecz z Bułgarią: Kuszczak - Kowalczyk, Żewłakow, Glik, Dudka - Peszko, Murawski, Majewski - Błaszczykowski, Lewandowski, Obraniak.

Czytaj także:

Polska zagra z Bułgarią w granatowych koszulkach

Kołtoń: Kibice na granatowo? Bzdura!

Kuszczak: Mój los jest w rękach Fergusona

Polska - Bułgaria: Historia przemawia za "Orłami"

Błaszczykowski: Tacy sami jak Bułgarzy

NAPISZ CO SĄDZISZ O GRANATOWYCH KOSZULKACH REPREZENTACJI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje