Reklama

Reklama

Polska przed meczem towarzyskim z Danią

Polacy chcą przypomnieć swym kibicom, że potrafią grać na PGE Arenie tak jak w zremisowanym 2-2 meczu z Niemcami, a nie tak jak w miernych występach z Mołdawią, czy Ukrainą. Dania ma zamiar dowieść, że dno osiągnęła w przegranym eliminacyjnym boju z Armenią (0-4), a teraz w ekipie Mortena Olsena może być już tylko lepiej. Czy defensywę Orłów uratuje urodzony w Gdańsku Łukasz Szukała ze Steauy, który nigdy nie grał w polskiej lidze? W Gdańsku o godz. 20:45, gdzie Polska towarzysko zmierzy się z Danią będzie ciekawie. Transmisja w TVP 1 i Polsacie Sport.

- Najwyższa pora skończyć z szumnymi zapowiedziami. Przyszła pora, aby za nas przemawiała nasza gra - mobilizuje siebie i zespół kapitan Jakub Błaszczykowski.

Reklama

Z konferencji przedmeczowej najbardziej utkwiło mi w pamięci zdanie Waldemara Fornalika: - Jesteśmy rok po Euro 2012, a problemów zamiast ubywać, to ciągle przybywa.

Trudno się z nim nie zgodzić. Jedni łapią kontuzje, inni tracą miejsce w swoich klubach, co dotyczy zwłaszcza młodych, zdolnych, którzy wynieśli się z T-Mobile Ekstraklasy do lig silniejszych. W dłużej perspektywie brak regularnych występów w klubie przekłada się spadek formy, a co za tym idzie - nieprzydatność do kadry.

- Na przykładzie Milika i Wszołka widzieliśmy, że brak gry w klubie staje się powodem do zmartwień, robi się nam problem - powiedział Waldemar Fornalik, który z utęsknieniem wygląda na każdą minutę spędzoną na boisku we włoskiej Serie A polskiej kolonii, spośród której tylko obrońca Kamil Glik zapewnione miejsce w składzie AC Torino.

- Każdy z nas ciężko pracuje na swoją pozycję w klubie. Jeszcze dwa lata temu byłem w podobnej sytuacji jak Mateusz Klich, który nie mógł się przebić w Bundeslidze. Przyjechałem do Palermo i pół roku czekałem na próżno na debiut w Serie A. Kroczek po kroczku szedłem do przodu i odbudowałem pozycję do tego stopnia, że mam zaszczyt być kapitanem drużyny Torino, jestem najmłodszym kapitanem w całej Serie A - opowiadał Kamil Gilk, który w wieku 25 lat będzie dowódcą obrony "Biało-czerwonych".

Gra defensywna Orłów jest konikiem Waldemara Fornalika. Zgrana czwórka obronna, współpracująca z pomocnikami i bramkarzem to jego marzenie, ale jak tu ją stworzyć, skoro z meczu na mecz wypada ktoś ze składu i trzeba wciąż majstrować na nowo. W spotkaniu z Mołdawią nie mogli grać Łukasz Piszczek i Glik (dostęp do bramki zabezpieczała czwórka: Jędrzejczyk, Salamon, Komorowski, Wawrzyniak) i nie skończyło się to dla nas dobrze. Zresztą gra na zero w tyłach zależy nie tylko od postawy bramkarza, czy czwórki defensorów, o czym najbardziej przekonaliśmy się w spotkaniu z Ukrainą (1-3). Grała wówczas teoretycznie najlepsza obrona: Piszczek, Wasilewski, Glik, Boenisch, ale zarówno przez jej błędy, jak i brak asekuracji Ukraińcy zrobili z polskiej defensywy ser szwajcarski.

W ramach poszukiwania optymalnej obrony szansę dzisiaj dostanie urodzony w Gdańsku Łukasz Szukała ze Steauy Bukareszt. Stoper ten mierzy 196 cm, ma polskie i niemieckie obywatelstwo, a w naszej lidze nigdy nie grał i brak jej nawyków może być jego atutem.

Trener Fornalik jest przekonany, że jeśli zabezpieczymy tyły, to z przodu jesteśmy w stanie zagrozić niemal każdemu. Wydaje się jednak, że pod nieobecność uczestniczącego w atakach Piszczka (kontuzja) także z atakowaniem nie będzie łatwo.

Z Duńczykami szło nam w ostatnich latach jak po grudzie, od porażki do porażki. To rywal o świetnych warunkach fizycznych i z równie świetnym przygotowaniem kondycyjnym.

- Nigdy nie zapomnę, jak Dania pojechała na mistrzostwa Europy awaryjnie, w miejsce Jugosławii, i wygrała je, prezentując efektowny futbol. Zawsze Duńczycy kojarzyli mi się z grą na tak. Piłka w ich kraju jest na wyższym poziomie niż u nas - powiedział Fornalik, który nie usypia czujności w związku z blamażem ekipy Mortena Olsena w eliminacyjnym meczu z Armenią (0-4 u siebie).

- To spotkanie im się nie ułożyło, mieli pecha, stracili szybkie gole. Ale Dania to także efektowne z Czechami 3-0 w Pradze, jak również wywalczony awans na wszystkie ważne imprezy w ostatnich latach. To będzie bardzo wymagający rywal - podkreśla szef sztabu szkoleniowego "Biało-czerwonych".

Po dłuższej przerwie, w reprezentacji grającej w najsilniejszym składzie powinniśmy zobaczyć Przemysława Kaźmierczaka. Po raz ostatni w reprezentacji grającej pierwszym składem wystąpił w marcu 2007 r., w wygranym 1-0 meczu kwalifikacji ME z Armenią, czyli jeszcze w erze Leo Beenhakkera. Później wypadł z kadry, chyba że zjawiał się na zgrupowaniach organizowanych poza terminami FIFA, gdy skrzykiwano ligowców z Polski. Kaźmierczak ma już 31 lat i z nie jednego pieca chleb jadł, ale ostatnio jest w takiej formie, że grzechem byłoby mu nie dać kolejnej szansy. Radzi sobie z odbiorem piłki, do czego jest powołany jako defensywny pomocnik, ma podanie otwierające drogę do bramki, a na dodatek potrafi do niej trafiać, a to już jest rzadkością.

Partnerem "Kaza" na środku drugiej linii - oprócz pewniaka Krychowiaka - powinien być Mateusz Klich, któremu Fornalik chce się przyjrzeć z bliska, po tym, jak stał się liderem holenderskiego Zwoelle.

Zgrupowanie przed Danią zaczęło się od małego skandaliku - Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski mieli odmówić wzięcia udziału w nagrywaniu materiału reklamowego przez sponsora kadry i PZPN-u. Ogień w zarodku zgasił prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, który w niedzielę spotkał się z liderami kadry.

- Piłkarze mają swoje prawa, ja ich w pełni rozumiem. Wszystko wyjaśniliśmy pozytywnie, a najbardziej śmieszy mnie, gdy najwięcej do powiedzenia w sprawie mają ludzie, którzy jej zupełnie nie znają - powiedział nam prezes Boniek.

- Pewne sprawy zostały w mediach przejaskrawione i niewłaściwie przedstawione. Czasami niektóre sytuacje się nawarstwiają, niemniej obecnie nie ma żadnego nieporozumienia czy też konfliktu, bo wszystko zostało wyjaśnione - potwierdził Robert Lewandowski.

Polska - Dania w środę o godz. 20:45 (transmisja w TVP 1 i Polsacie Sport)

Przypuszczalny skład Polski: Boruc - Jędrzejczyk, Glik, Szukała, Wawrzyniak - Błaszczykowski, Krychowiak, Kaźmierczak, Klich, Sobota - Lewandowski.

Z Gdańska Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje