Polska pod ścianą w eliminacjach ME. "Santos nie jest głównym winowajcą"
Reprezentacja Polski jest w trudnej sytuacji w grupie E eliminacji Euro 2024. W pięciu meczach poniosła trzy porażki i może nie znaleźć się w gronie dwóch zespołów, które automatycznie się kwalifikują do finałów. Obecnie ważną się losy selekcjonera Fernando Santosa, z którym ma spotkać się Cezary Kulesza, prezes PZPN-u. - Jako były piłkarz wiem, że Santos nie jest głównym winowajcą - uważa jednak Jacek Grembocki, który obecnie jest trenerem.

Albania czekała prawie 70 lata, by pokonać "Biało-Czerwonych. Poprzednio takiej sztuki dokonała w listopadzie 1953 roku, kiedy wygrała 2-0. W niedzielę osiągnęła taki sam wynik, a dzięki zwycięstwu awansowała na pierwszej miejsce w grupie E.
- Ten mecz źle się dla nas ułożył, ale smutna prawda jest też taka, że gospodarze byli od nas zwyczajnie lepsi i bardziej zdeterminowani. Albańczycy szybciej biegali, szybciej operowali piłką, widać było, że są prawdziwym zespołem. Nawet zmiany przeprowadzali z entuzjazmem. Z kolei nasi zawodnicy wyglądali na zmęczonych, przybitych. Nie dostrzegłem u nich chęci, ognia i pasji. Sprawiali wrażenie jakby czekali na koniec spotkania, aby jak najszybciej rozjechać się po świecie - zauważył Grembocki w rozmowie z PAP-em.
Jako były piłkarz wiem, że Santos nie jest głównym winowajcą. Z drugiej strony sprawia wrażenie, jakby znajdował się za szybą, jest taki dziwnie nieobecny. Może ma pasję, ale w ogóle jej nie widać. Portugalczyk to wielka postać, trener legenda, jednak chyba najlepsze momenty są za nim. Przyjemnie patrzyło się natomiast na szkoleniowca Albanii. Sylvinho żył przy linii i taka postawa udzieliła się również jego zawodnikom
Polacy w eliminacjach przegrali wszystkie mecze wyjazdowe, najpierw z Czechami, potem z Mołdawią i teraz z Albanią. Od jakiegoś czasu mówi się o braku atmosfery w reprezentacji.
- Na każdym kroku widać, że nie jesteśmy zespołem, w którym jeden za drugiego skoczy w ogień, a na boisku zostawi serce. W prawdziwej drużynie jest hierarchia i nie wyciąga się brudów, a u nas bramkarz Skorupski, który nic nie znaczy, "sadzi się" i opluwa Lewandowskiego, który, moim zdaniem, jest najlepszym polskim piłkarzem w historii. Ja wychowałem się na Lacie, Domarskim i Szarmachu, ale uważam, że wszyscy nasi napastnicy nie osiągnęli razem tyle ile on - stwierdził Grembocki.
Reprezentacja Polski. Może nie być awansów do finałów MŚ i ME
W polskiej kadrze kończy się też pewna era. Najlepsi piłkarze się starzeją, przecież Robert Lewandowski ma już 35 lat.
- Nasi najlepsi piłkarze, co wczoraj było dobitnie widać, zestarzeli się, a zawodników młodego pokolenia, którzy byliby w stanie pociągnąć ten wózek, nie ma. Doceńmy, co było, bo szybko kolejnych sukcesów, oczywiście na miarę polskiej piłki, czy awansów na mistrzostwa świata i Europy, nie doczekamy się. Wiele osób wiesza psy na Lewandowskim, a nawet nie zdają sobie sprawy, co się stanie, kiedy go zabraknie - mówił były piłkarz Górnika Zabrze.
"Biało-Czerwonym" zostały do rozegrania jeszcze trzy mecze w grupie - z Wyspami Owczymi w Thorshavn oraz Mołdawią w Warszawie czekają ich 12 i 15 października, natomiast zakończą je z Czechami u siebie 17 listopada. Nawet trzy zwycięstwa mogą nie dać Polakom bezpośredniego awansu, który uzyskają dwa najlepsze zespoły. Potem czekają ich ewentualne baraże, do których zakwalifikują się wskutek wysokiej pozycji w ostatniej edycji Ligi Narodów.











