Reklama

Reklama

Polska - Niemcy - Antoni Szymanowski: Nasz atut? Polacy znają Niemców z Bundesligi

- Gramy u siebie. Poza tym duża część naszych zawodników zna Niemców z występów w Bundeslidze, często grają nimi w tych samych klubach. To moim zdaniem są największe atuty reprezentacji, które powinny sprawić, że Niemcom nie będzie łatwo nas pokonać - mówi w rozmowie z Interią wybitny reprezentant i legenda Wisły Kraków Antoni Szymanowski.

W sobotę o godzinie 20.45 na Stadionie Narodowym w Warszawie Polska zagra z Niemcami w meczu eliminacji Euro 2016.

Reklama

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Niemcy! Początek 11 października o 20.45

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Kto wygra: Polska czy Niemcy?

Mateusz Lubiński: - Wiadomo, że zespół niemiecki dosięgła plaga kontuzji. Nie grają m. in. Mesut Oezil, Bastian Schweinsteiger, Marco Reus czy Sami Khedira. Czy otwiera się szansa dla polskiej reprezentacji na historyczne zwycięstwo?

Antoni Szymanowski: - Faktycznie, jak pamiętam, to jeszcze tak nie było, żeby Niemcy, przystępując z nami do meczu, byli zespołem nowym, w trakcie budowy. A teraz, jak jeszcze po mistrzostwach odeszło kilku zawodników, na przykład kluczowy Philipp Lahm, to może być tak, że nasze szanse się zwiększają. To nie jest tak, że od pstryknięcia palcem powstaje skład do grania od razu. Nie da się wszystkiego posklejać na szybko. 

- Kontuzje zawsze mogą się zdarzyć, to jest problem drużyny niemieckiej. Na ile oni mogą się pozbierać, to zobaczymy w sobotę. Może się też okazać, że Niemcy mają właściwie dwie, trzy nawet reprezentacje, które są w stanie pokonać Polskę na wyjeździe. Ale niekoniecznie.

- Gramy u siebie i to jest nasz atut. Poza tym duża część naszych zawodników zna Niemców z występów w Bundeslidze, często grają z nimi w tych samych klubach. To moim zdaniem są największe atuty reprezentacji, które powinny sprawić, że Niemcom nie będzie łatwo nas pokonać. Ci zawodnicy, którzy grają na co dzień w Bundeslidze, powinni wieść prym, w szczególny sposób wnieść swój wkład w grę i natchnąć kolegów do świetnego występu. Dlatego na piłkarzach z Bundesligi w tym meczu spoczywa też szczególna odpowiedzialność.

Pan grał wielokrotnie z Niemcami, który mecz pan najczęściej wspomina. Kiedy pana zdaniem było najbliżej zwycięstwa?

- Ja grałem trzy razy z RFN. W Hamburgu w eliminacjach mistrzostw Europy w 1971 roku był remis, w 1974 roku na mistrzostwach świata w słynnym meczu w wodzie przegraliśmy 0-1. Ale najbardziej żałuję występu w Argentynie (0-0) na inaugurację mistrzostw świata w 1978 roku. Niemcy, ówcześni mistrzowie świata, nie byli wtedy tacy mocni, jak myśleliśmy, co pokazały ich późniejsze mecze na mundialu. A my zbyt późno zreflektowaliśmy się na boisku i ruszyliśmy do ataku.

- Ale co było, to było. Teraz jest mecz z mistrzami świata Niemcami, który też można wygrać.

To były dla pana szczególne mecze? Były wyjątkowe, specjalne na Niemców przygotowania?

- Zawsze, jak się gra z tak renomowanym przeciwnikiem jak Niemcy, to jest szczególna mobilizacja i oczekiwanie na wspaniały mecz.

- Ja się nie interesowałem w ogóle tym, co pisze prasa. Myślałem sobie: "jest mecz, wspaniały przeciwnik, trzeba dać z siebie wszystko". I nie było tak, jak teraz czasem jest, że piłkarze mówią, że dadzą z siebie wszystko, a potem stoją na boisku. Jak się miało dać z siebie wszystko, to się dawało wszystko.

- Jestem optymistą, ale umiarkowanym. Nie takim, który mówi, że na pewno wygramy, ale takim, który twierdzi, że mamy szanse i powinniśmy zrobić wszystko, żeby je wykorzystać. U nas w Polsce często tak jest, i teraz też to niestety obserwuję, że przed meczem jest hurraoptymizm w kadrze. Słyszymy reprezentantów, którzy się odgrażają, że wygrają, albo że nie interesuje ich remis.  Ale obawiam się, że może być tak, że przed meczem jest hurraoptymizm, a potem znowu okazuje się, że to nadzieja umiera ostatnia.

Trwają dyskusję na temat tego, kogo selekcjoner powinien wystawić na lewej obronie? Pan, jako jeden z najlepszych bocznych obrońców świata lat siedemdziesiątych, kogo by doradził Adamowi Nawałce?

- Jeśli chodzi o problem z lewą obroną, to ja wierzę, że Adam Nawałka podejmie właściwą decyzję. Jest w końcu trenerem z najwyższej półki. Nie ma łatwo, bo na tej pozycji mamy obecnie posuchę. Jest Jakub Wawrzyniak doświadczony, ale on też ma swoje lata i wiadomo, ostatni raz z Niemcami poślizgnął się niefortunnie, po czym padła wyrównująca bramka. Naprawdę mamy taką posuchę, że obojętnie kogo wystawi, to zrobi dobrze. Lepiej jest z mojej, prawej strony. Tam mamy zdecydowanie większą moc.

Pomóż Nawałce wybrać lewego obrońcę na mecz z Niemcami

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje