Polska - Niemcy 2-0 - krajobraz po historycznym wyczynie "Biało-czerwonych"

Narzekania Niemców, zdemolowane toalety, a po stronie „Biało-czerwonych” radość, podkreślanie kolektywu i już koncentracja przed następnym spotkaniem. Tak w skrócie wygląda krajobraz po meczu Polska – Niemcy. Piłkarze Adama Nawałki odnieśli historyczny sukces i po bramkach Arkadiusza Milika i Sebastiana Mili po raz pierwszy pokonali naszych zachodnich sąsiadów.

Polacy bardzo skutecznie się bronili. Wojciech Szczęsny był bezbłędny między słupkami, a defensywą dyrygował dobrze Kamil Glik. Piłkarze Adama Nawałki upatrywali swoich szans w kontratakach. Jeden z nich, w 51. minucie, zakończył się pierwszą bramką. Łukasz Piszczek dośrodkował w pole karne, do piłki doszedł Arkadiusz Milik i umieścił futbolówkę w siatce. Częściową winę za pierwszego gola wziął na siebie bramkarz Niemców Manuel Neuer:

Reklama

- Przy dośrodkowaniu Piszczka próbowałem grać odważnie, ale się spóźniłem. Wydaje mi się, że nawet jakbym został w bramce, to napastnik i tak strzeliłby gola. Przy obu sytuacjach miałem niełatwe zadanie, ale przy główce powinienem zachować się lepiej. Nigdy nie można być zbyt pewnym siebie. Każdy chce wygrywać z mistrzami świata, Polska też - powiedział Neuer.

Po stracie bramki Niemcy rzucili się do ataku, ale nadal nie mogli sforsować polskiej defensywy.

- Ja robiłem swoje, a to zwycięstwo jest zasługą chłopaków z pola, którzy wyblokowali większość strzałów, albo w ogóle zapobiegali ciężkim sytuacjom - powiedział Interii zaraz po spotkaniu jeden z bohaterów meczu Wojciech Szczęsny.

Drugi gol dla piłkarzy Adama Nawałki zdobył w 88. minucie Sebastian Mila, który wykorzystał świetne podanie Roberta Lewandowskiego.

- Spełniają się marzenia, bo nie było łatwo się dostać do tej reprezentacji, a co dopiero w niej zagrać i jeszcze zdobyć gola w meczu z mistrzami świata - kręcił głową z niedowierzaniem Mila. - Robert Lewandowski zagrał mi taką piłkę, że było łatwo strzelić, ale jedyny problem to był ten bramkarz... No, bardzo dobry jest ten Neuer... - uśmiechał się pomocnik reprezentacji Polski i Śląska Wrocław.

Nasi zachodni sąsiedzi najbardziej rozczarowani są swoją skutecznością.

- Zagraliśmy dobry mecz, stworzyliśmy wiele sytuacji, ale nie strzeliliśmy żadnego gola, a na końcu w piłce to się liczy - powiedział po meczu na Stadionie Narodowym Lukas Podolski. - Gratulacje dla Polski za to, że wygrała ten mecz.

Mecz zanalizował także trener mistrzów świata Joachim Loew:

- Oddaliśmy 28 strzałów i nie zdobyliśmy ani jednej bramki, tymczasem już pierwsze celne uderzenie przyniosło Polakom gola. My już w pierwszej połowie mieliśmy 3-4 znakomite okazje, aby objąć prowadzenie. Po straconym golu także to my prowadziliśmy grę. W końcówce postawiliśmy wszystko na jedną kartę, Polacy skontrowali nas i stąd taki wynik.

Trener Niemców docenił też grę "Biało-czerwonych": - Polacy zagrali bardzo dobry mecz w obronie, byli dobrze zorganizowani i potrafili sprawnie kontrować, zwłaszcza w drugiej połowie.

Po meczu polscy piłkarze podkreślali, że wygrali będąc drużyną:

- Uważam, że coś się stało w naszym zespole. W takich spotkaniach powstaje kolektyw, drużyna. To było widać na boisku. Współpraca sprawiała nam przyjemność. Jeżeli widzi się, że kolega z zespołu biegnie za mnie przez 50 metrów, aby wywalczyć piłkę, to chce się zrobić to samo dla niego. Poprzez tego typu mecze buduje się odpowiedniego typu zespół. Nie ma co ukrywać - talent i umiejętności były po stronie niemieckiej. My odpowiedzieliśmy agresywną grą i kolektywem. To jest najlepszy sposób, aby wygrać tego typu spotkanie - przyznał Grzegorz Krychowiak.

- Serce też biegało, wszyscy walczyli. Szacunek dla całej drużyny - to było fantastyczne, co zrobiła na boisku. Już po 45 minutach było bardzo trudno, bo Niemcy dobrze grali w piłkę, ale pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie "zasuwać" przez cały mecz - stwierdził Łukasz Szukała.

"Biało-czerwoni" podkreślali także niesamowitą atmosferę na Stadionie Narodowym w Warszawie:

- Kibice zasłużyli na takie momenty, bo nie był to dla nich łatwy rok. Kiedy pod koniec meczu zaśpiewali "Mazurka Dąbrowskiego", to ciarki miałem na całym ciele i warto było wygrać ten mecz chociażby dla tego momentu - przyznał Szczęsny.

Do poziomu polskich kibiców nie dostosowali się za to niemieccy fani, którzy po meczu zdemolowali toalety na stadionie.

"Orły" nie popadają w hurraoptymizm i już koncentrują się przed kolejnym meczem eliminacji mistrzostw Europy 2016. Rywalem piłkarzy Nawałki będzie Szkocja.

- Nie wiem czy po tym zwycięstwie znajdę się w encyklopedii, na razie o tym nie myślę. Od niedzieli już koncentrujemy się, żeby zagrać dobre spotkanie, a może nawet wygrać ze Szkocją - powiedział Łukasz Piszczek.

Spotkanie ze Szkocją odbędzie się w najbliższy wtorek 14 października o godz. 20.45 na Stadionie Narodowym w Warszawie. Transmisja w Polsacie i Polsacie Sport.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Szkocja!

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Wyniki, terminarz i tabela grupy D eliminacji Euro 2016


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje