Reklama

Reklama

Polska - Kazachstan. Nie powtórzyć błędów... Artura Szpilki

Zaaplikowanie Kazachom worka bramek byłoby dzisiaj najbardziej oczekiwaną rehabilitacją Orłów Adama Nawałki po blamażu z Danią w Kopenhadze 0-4. Pamiętając jednak, jak ciężko podnosić się sportowcom po tak spektakularnych porażkach, nawet skromna wygrana, lecz po dobrej grze, powinna udobruchać kibiców, oczekujących awansu reprezentacji na przyszłoroczny mundial w Rosji.

Interia zaprasza na relację na żywo z meczu Polska - Kazachstan

Reklama

Tutaj znajdziesz relację na żywo w wersji mobilnej

Gdyby w naszej drużynie każdy miał taką mentalność, jak Robert Lewandowski, można by było niemal w ciemno typować, że "Biało-Czerwoni" z nawiązką powetują sobie fatalny występ w meczu z Danią. Od pierwszej minuty rzucą się na Kazachów i, mimo syndromu zranionej zwierzyny, z zimną krwią i do bólu skutecznie będą kąsać dzisiejszych przeciwników. W najlepszym stylu, do jakiego zdążyli przyzwyczaić kibiców za kadencji selekcjonera Adama Nawałki.

Snajper Bayernu Monachium w pierwszej chwili wprawdzie miał syndrom pięściarza po niespodziewanym nokaucie, ale gdy tylko się otrząsnął, wrócił prawdziwy "Lewy". Kapitan reprezentacji zapowiedział, że po klęsce w Kopenhadze nie mogło się zdarzyć nic lepszego, jak bardzo szybka okazja do rehabilitacji i wymazania koszmaru z pamięci.

Należy bić w tarabany, ale (jeszcze) warto uderzać z wyczuciem. Fakty są bowiem takie, że Polacy nadal liderują grupie E z przewagą trzech punktów nad Czarnogórcami i Duńczykami. Tyle tylko, i co do tego chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości, że limit błędów właśnie został wyczerpany.

Jednak biada tym kadrowiczom, którzy już przed pierwszym gwizdkiem wmówią sobie, że będący outsiderem tabeli Kazachowie wybiegną na murawę w Warszawie tylko po to, by poprawić morale zespołu Adama Nawałki.

Dwa dni temu kadrowiczów w Warszawie odwiedził pięściarz Artur Szpilka, którego dramat powinien być największą przestrogą dla naszych Orłów. "Szpila", do niedawna notowany w szerokiej czołówce wagi ciężkiej na świecie, dzisiaj liże rany po bolesnym nokaucie z rąk niedocenianego Adama Kownackiego. 28-latek zapłacił najwyższą cenę za swoją pychę, arogancję i butę.

"Artur wyszedł do ringu tak, jakby wygraną miał już w kieszeni. Tyle tylko, że nikt nie powiedział Kownackiemu, że ma przegrać. Jak można było tak zrobić Artura w konia?" - mówił w głośnym wywiadzie dla Interii były trener Szpilki w reprezentacji, Zbigniew Raubo.

Niech te słowa charyzmatycznego szkoleniowca będą "memento" dla piłkarz Adama Nawałki, którzy dzisiaj (godz. 20.45) wybiegną na murawę PGE Narodowego, ulubionego stadionu Kamila Grosickiego, nawiasem mówiąc serdecznego przyjaciela "Szpili"...

Zobacz sytuację w "polskiej" grupie eliminacji MŚ

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje