Reklama

Reklama

Polska – Kazachstan 3-0. Łukasz Fabiański zaskoczony swoimi dryblingami

W wygranym 3-0 meczu z Kazachstanem Łukasz Fabiański dał się raz pokonać, ale sędzia nie uznał bramki dla gości. Polski bramkarz ostatnio popisuje się udanymi... dryblingami. - Sam jestem zaskoczony, że na coś takiego się zdecydowałem – mówił po meczu "Fabian".

"Biało-czerwoni" wysoko pokonali Kazachów w spotkaniu eliminacyjnym MŚ, ale nie był to łatwy mecz.

Reklama

- Mam wrażenie, że mecz był, mimo wszystko, kontrolowany z naszej strony. Poza jednym strzałem z 16 metrów, nie przypominam sobie, żeby rywale stwarzali jakieś sytuacje, żebyśmy musieli się bronić i grać nerwowo - ze spokojem analizował Fabiański.

Bramkarz Swansea City powrócił do bramki reprezentacji Polski. W czerwcowym meczu z Rumunią między słupkami stał Wojciech Szczęsny.

- Staram się wykonywać swoją robotę najlepiej jak potrafię. Chcę podchodzić do tego wszystkiego bardzo profesjonalnie - zapewnił Fabiański.

W ostatnich meczach bramkarzowi Orłów zdarza się "kiwać" z napastnikami rywali.

- Dryblingi? To nie jest rzecz, którą do tej pory robiłem i sam jestem zaskoczony, że na coś takiego się zdecydowałem. Zarówno w meczu z Danią jak i Kazachstanem tak wyszło z sytuacji na boisku i zdecydowałem się na podjęcie dryblingu. Dwa razy się udało, ale do trzech razy sztuka, więc nie wiem, czy jeszcze bym się na coś takiego zdecydował - mówił z humorem nasz bramkarz.

W starciu z Kazachstanem rywale zdobyli bramkę, ale sędzia jej nie uznał, odgwizdując spalonego. Goście mieli o to ogromne pretensje do arbitra.

- Nie wiem, czym tak do końca kierował się sędzia. Rywal gdzieś tam był z boku przede mną. Ktoś mi mówił, że piłka się o niego otarła. Czy sędzia się tym sugerował? Nie wiem - mówił Fabiański.

Ze Stadionu Narodowego Waldemar Stelmach, Krzysztof Oliwa

Wyniki, terminarz i tabela "polskiej" grupy eliminacji MŚ 2018


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje