Reklama

Reklama

Polska - Kazachstan 3-0. Lewandowski: Widziałem to z 25. metra

- Wiedzieliśmy, że musimy wygrać i mogliśmy wygrać dużo wyżej, ale zrobiliśmy kolejny krok - mówił po wygranej 3-0 z Kazachstanem Robert Lewandowski, któremu sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki z rzutu wolnego.

Eliminacje MŚ 2018 - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę "polskiej" grupy!

Reklama

- Nie ma co gdybać, czasami zabrakło ostatniego podania, zimnej krwi. W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Po przerwie po kilku minutach mieliśmy problem w środku pola, bo Kazachowie zmienili taktykę. Troszkę za późno zareagowaliśmy - analizował Lewandowski.

W drugiej połowie sędzia nie zauważył, że piłka po strzale "Lewego" z wolnego przekroczyła linię bramkową.

- Zabrano mi bramkę z wolnego. Widziałem tę sytuację. Szkoda, bo to nie było tak, że można dyskutować, czy był gol, czy nie - zdecydowana bramka, ja widziałem to z 25. metra. Sędzia stał jeszcze bliżej, a bliżej byli Kuba Błaszczykowski i Piotrek Zieliński i też mówili, że wpadła. Nawet obrońca kazachski śmiał się, że nie został uznany. To dziwna decyzja, że nie zagwizdał, ale na szczęście udało się nam zdobyć kolejne bramki - mówił kapitan reprezentacji Polski.

- Mecz z Danią to był wypadek przy pracy. To wszystko jak o nas pisano, nas przerosło. To był pierwszy moment, gdy poczuliśmy się zbyt pewnie. Myśleliśmy, że kolejne zwycięstwa przyjdą nam łatwo. Przygotowanie mentalne chyba nie było takie jak powinno być - podkreślił.

- Już wcześniej mówiłem, że łatwiej wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. Będziemy znów próbowali na ten szczyt wejść, a nawet podwyższyć poprzeczkę. Będziemy mądrzejsi i będziemy wiedzieli, jak przygotować się mentalnie - powiedział Lewandowski.

- Kiedyś to my grając z Niemcami, walczyliśmy z determinacją, teraz to przeciwnik wychodząc na mecz przeciwko nam robi dokładnie tak samo. Z Danią przerosło nas, ale i was to wszystko. Wiele się pisało na wyrost, a Dania nas sprowadziła na ziemię - mówił kapitan drużyny.

- Jeszcze w Rosji nie jesteśmy - zaznaczył. - To, co przedtem powiedziałem. Mówiłem o was. Dopóki nie mamy awansu, nie można na wyrost mówić. Po co wychodzić krok do przodu? Najpierw coś zróbmy, a potem mówmy, piszmy o tym - dodał "Lewy".

"Lewy" w poniedziałek zbliżył się do rekordu Włodzimierza Lubańskiego (48) w liczbie bramek w reprezentacji na odległość jednego trafienia, ale przyznał, że nie śpieszy mu się do zdetronizowania legendarnego snajpera. - To nie siedzi mi w głowie. Przyjdzie ten rekord, prędzej czy później. Mam jeszcze kilka lat. To na pewno będzie dla mnie osiągnięcie, jeśli prześcignę taką legendę - zakończył.

"Biało-czerwoni" pokonali Kazachstan 3-0 w poniedziałkowym spotkaniu eliminacji MŚ. Bramki dla Polaków zdobyli Arkadiusz Milik, Kamil Glik oraz Lewandowski.

Ze Stadionu Narodowego Waldemar Stelmach


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama