Reklama

Reklama

Polska - Irlandia. Waldemar Sobota: Musimy iść z kibicami wspólną drogą

Pomocnik reprezentacji Polski Waldemar Sobota liczy na zwycięstwo we wtorkowym meczu z Irlandią w Poznaniu. Jego zdaniem wygrana pozwoli odzyskać kredyt zaufania u kibiców, którzy po porażce ze Słowacją (0-2) nie zostawili suchej nitki na piłkarzach.

Piątkową porażkę ze Słowacją bardzo przeżył grający w FC Brugge Waldemar Sobota. Były zawodnik Śląska w optymistycznych nastrojach wracał na wrocławski stadion, tymczasem po spotkaniu na niego i jego kolegów czekały gwizdy i złośliwe przyśpiewki ze strony kibiców.

Reklama

"Chyba pierwszy raz w życiu przeżyłem coś takiego, że kibice wygwizdywali swojego piłkarza, schodzącego na zmianę, a brawami, wręcz owacyjnie, żegnali zawodnika rywala, gdy ten opuszczał boisko. Nie była to dla nas komfortowa sytuacja. Zdaję sobie sprawę, że fanów nie rozpieszczaliśmy naszą grą, przegraliśmy w słabym stylu. Dobitnie nam okazali swoje niezadowolenie, ale cóż, musimy z tym żyć" - mówił na konferencji prasowej w Grodzisku Wielkopolskim Sobota.

Jak dodał, po części rozumie ich zachowanie. Liczy jednak, że kibice będą wspierać "Biało-czerwonych" podczas kolejnego towarzyskiego meczu we wtorek w Poznaniu z Irlandią (początek, godz. 20.45).

"Chcemy iść razem, wspólną drogą z kibicami. A wiadomo, że zwycięstwo w najbliższym meczu dałoby trochę więcej spokoju tej drużynie. Nieważne w jakim okresie gramy, jaki charakter mają te spotkania; najlepiej by wszystkie kończyły się naszymi wygranymi, bo wówczas wszyscy będą zadowoleni" - dodał Sobota.

On sam nie ukrywał, że przyjeżdżał na pierwsze zgrupowanie pod wodzą Adama Nawałki z dużym optymizmem. Jak przyznał, po porażce ze Słowacją "nie jest już tak kolorowo".

"Każdy liczył, że ten pierwszy mecz będzie wyglądał inaczej. Tymczasem nie dość, że przegraliśmy, to jeszcze w takim stylu, w którym po prostu nie wypada grać. Nie jest tak, że nagle atmosfera siadła, musimy iść dalej tą drogą, którą sobie wyznaczyliśmy. Paradoksem byłoby, gdyby po czterech dniach treningów i jakby nie było bolesnej porażce, nagle wszystko zmieniać. Musimy postarać się, żeby w Poznaniu wszystko wyglądało znacznie lepiej niż w pojedynku przeciwko Słowacji. Wierzę, że nam się to uda" - przyznał.

Analizując mecz ze Słowakami, Sobota podkreślił, że w żadnej formacji gra nie wyglądała zbyt dobrze. Jego zdaniem polski zespół stworzył zbyt mało sytuacji bramkowych, by liczyć na osiągnięcie korzystnego wyniku.

"Trener miał do nas pretensje o to, że rzadko pokazywaliśmy się w wolnych sektorach boiska, a często byliśmy schowani za zawodnikami gości. Powinniśmy inicjować więcej akcji indywidualnych, a tego nie robiliśmy. I faktycznie, stwarzaliśmy mało sytuacji bramkowych. Po straconych golach zrobiło się trochę za nerwowo. Staraliśmy się jak najszybciej przedostać pod pole karne rywala, ale brakowało nam jakości i dokładności" - tłumaczył.

Sobota nie chciał dywagować, czy ekipa z Zielonej Wyspy będzie trudniejszym rywalem niż Słowacja. Jest przekonany, że jego zespół czeka bardzo trudna przeprawa.

"Można było się spodziewać, że te pierwsze mecze gramy z nieco łatwiejszymi rywalami. Tymczasem Słowacy pokazali bardzo dobrą piłkę, ale też przez to, że nasza dyspozycja była nie najlepsza. Oczekuję, że Irlandczycy, jak zespoły wyspiarskie, będą grali bardzo twardo, blisko przeciwnika i na pewno będą się starali wyprowadzać groźne kontry" - podsumował zawodnik FC Brugge. 

Transmisja meczu z Irlandią w TVP 1 i Polsacie Sport.

Zapraszamy na relację NA ŻYWO z meczu Polska - Irlandia

Relacja z meczu Polska - Irlandia dla urządzeń mobilnych


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje