Reklama

Reklama

Polska - Gibraltar. Jan Furtok: Nikogo nie można lekceważyć

Były reprezentant Polski i wicekról strzelców Bundesligi Jan Furtok przestrzega przed poniedziałkowym meczem z Gibraltarem. - We współczesnej piłce nikogo nie można lekceważyć. Powinniśmy zagrać w najsilniejszym składzie - mówi były zawodnik GKS Katowice, Hamburger SV i Eintrachtu Frankfurt.

Eliminacje Euro 2016. Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie - kliknij tutaj!

W reprezentacji Polski Furtok rozegrał 36 spotkań i zdobył 10 bramek. Ze strzelonych w "Biało-czerwonych" barwach goli wielu najbardziej pamięta tego, którego zaliczył w spotkaniu eliminacji mistrzostw świata z San Marino w kwietniu 1993 roku.

Przed meczem w Łodzi wszyscy dopisywali już sobie punkty. Rywal był przecież słabiutki i debiutował, tak jak teraz Gibraltar, w międzynarodowych rozgrywkach. Tymczasem do 70. minuty był bezbramkowy remis, a wszystko rozstrzygnęła dopiera akcja Romana Koseckiego i... siatkarskie zbicie ręką w wykonaniu Furtoka. Arbiter Leslie Mottram ze Szkocji nie dopatrzył się ewidentnej ręki i trafienie zostało uznane. Ostatecznie skończyło się więc na szczęśliwym 1-0. 

Reklama

- W meczu z Gibraltarem nie ma co eksperymentować. Powinna zagrać żelazna pierwsza jedenastka. Trzeba się odkuć za porażkę z Niemcami i dalej zbierać potrzebne nam do awansu punkty - mówi Interii Furtok. 

Mimo porażki z Niemcami 1-3, były reprezentant Polski jest optymistą co do awansu kadry Adama Nawałki na Euro 2016. 

- Pozycja wyjściowa dalej jest dobra. Zresztą w meczu z mistrzami świata nasi piłkarze pokazali dobre fragmenty. Mnie podobała się taktyka, która od początku zakładała zaatakowanie rywala. W pierwszych minutach Niemcy byli naprawdę zaskoczeni. Niestety, szybko stracone bramki ustawiły mecz. Na pewno szwankowała prawa strona. Widać było, że Łukasz Piszczek sobie nie radził. Mniej widoczny był też Milik. "Lewy" biegał z przodu, starał się, jak mógł, ale wiadomo, w pojedynkę wiele nie mógł zrobić. Na pewno szkoda też niewykorzystanej przez niego sytuacji przy stanie 1-2 - ocenia były reprezentant Polski.

Byłego czołowego napastnika Bundesligi pytamy, czy Niemcom na dłuższą metę nie będzie ciężko grając bez klasycznego napastnika. - Mecz z nami we Frankfurcie pokazał, że nie jest to dla nich problem. Przy ich wszechstronności i wymienności pozycji mogą sobie radzić bez klasycznego snajpera. Mają momenty, że niby się nic nie dzieje, a nagle jedno czy dwa podania i wszystko się odwraca, a oni wjeżdżają z piłką do siatki - ocenia Jan Furtok. 

Michał Zichlarz

Orły przegrały z Niemcami - dyskutuj o meczu tutaj!

Sprawdź, kiedy gramy z Gibraltarem, Szkocją i Irlandią!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy