Reklama

Reklama

Polska - Finlandia. Rywale, którzy wstrząsnęli "Orłami"

To był jeden z najgorszych meczów Polaków w XXI w. - Jesteśmy słabi, strasznie słabi - kręcił głową Grzegorz Mielcarski po porażce z Finlandią (1-3), która... rozpoczęła marsz Polaków po historyczny awans na mistrzostwa Europy. Z Finami Polacy zmierzą się również w środę, tym razem w meczu towarzyskim. Spotkanie o godz. 20.45, transmisja w Polsacie Sport, relacja w Interii.

Gdyby szukać historii pod wyświechtany tytuł "Z piekła do nieba", to ta pasowałaby idealnie. Jest 2 września 2006 r. Leo Beenhakker debiutuje przed polską publicznością na ławce trenerskiej "Biało-Czerwonych". Ma tylu zwolenników, co przeciwników. Ci pierwsi widzą w nim powiew profesjonalizmu i nowoczesnego futbolu, drudzy - przereklamowanego trenera, który przyjechał wydrenować kasę Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wieczorem, 2 września 2006 r., rację mieli ci drudzy.

Polacy w starciu z Finami byli faworytem. Rywale co prawda straszyli świetnym Jarim Litmanenem, ale wówczas był on bardziej osamotniony w fińskiej kadrze niż dziś Robert Lewandowski w polskiej. Beenhakker tuzów futbolu w składzie też nie miał, ale Jerzy Dudek, Jacek Bąk, Jacek Krzynówek, czy Maciej Żurawski coś w światowej piłce znaczyli. 2 września 2006 r. na boisku nie znaczyli jednak nic.

Reklama

To była jedna z bardziej dołujących porażek Polaków w XXI w. Oczywiście, nie niosła za sobą takich emocji jak wpadki na Euro czy mundialach, ale akurat po tym meczu spodziewano się znacznie więcej. W końcu graliśmy u siebie, z uznanym trenerem na ławce i przeciwko rywalom niemal gwarantującym udany start w eliminacjach do Euro 2008.

Wszystko rozsypało się w pół godziny i to niemal podręcznikowo. Najpierw błąd popełnił Dudek i kopnął piłką w rywala. Później czerwoną kartkę i rzut karny sprezentował wielki reprezentacyjny pechowiec - Arkadiusz Głowacki. Przy trzecim golu plamę dała już cała defensywa.

- To nie jest wpadka. Ten mecz po prostu obnaża nasze wszystkie słabości. Jesteśmy słabi, strasznie słabi - podsumował spotkanie Grzegorz Mielcarski.

- Miało być optymistycznie, a jest po prostu tragicznie - dodawał Dariusz Szpakowski.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Finlandia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje