Reklama

Reklama

Polska - Dania 3-2. Nawałka: Taki samobój zdarza się raz w życiu

Adam Nawałka po meczu z Danią stwierdził, że to samobójczy gol Kamila Glika wprowadził nerwowość grę w naszą grę. - Na szczęście takie swojaki zdarzają się piłkarzom raz w karierze. Nie można mieć pretensji do Kamila - powiedział selekcjoner.

Eliminacje MŚ 2018 - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabele!

- Spodziewaliśmy się trudnego meczu, graliśmy z bardzo dobrym przeciwnikiem. Mieliśmy gotowy plan gry wysokim pressingiem i też inne założenia, które dawały nam możliwości wyprowadzenia szybkiego ataku. W pierwszej połowie graliśmy bardzo konsekwentnie, co przełożyło się na wynik. W przerwie była bardzo duża koncentracja, pamiętaliśmy o tym, że po przerwie traciliśmy gole. Podstawowym założeniem było to, żeby dążyć do kolejnych goli. To się udało bardzo szybko, ale przypadkowa bramka samobójcza i to jeszcze taka, która zdarza się raz w karierze danego piłkarza, wprowadziła dużo nerwowości - ocenił po meczu Nawałka.

Selekcjoner wytłumaczył też powód zmiany w przerwie meczu. Kontuzjowanego Arkadiusza Milika zmienił Karol Linetty. -  W drugiej połowie chcieliśmy kontrolować grę w środku pola i utrzymywać się przy piłce. Nie udało nam się to. Straciliśmy kontrolę, Duńczycy stworzyli sobie kilka sytuacji. Ale dzięki temu, że zawodnicy włożyli dużo wysiłku, to wygraliśmy zasłużenie - dodał Nawałka, uzupełniając, że napastnik Napoli tuż po meczu pojechał ze lekarzem na badania kontuzjowanego kolana. - Dziś późno w nocy lub jutro będziemy wiedzieć, jak poważny jest jego uraz - uzupełnił selekcjoner.

Nawałka dodał także, że nie planował w przerwie wprowadzić drugiego napastnika. - Nie kusiło mnie.  Bardzo ważne było, żeby wpuścić dodatkowego pomocnika, żeby kontrolować drugą linię. Pomoc Duńczyków była bardzo okazała, czterech piłkarzy praktycznie grała w środku. Gdy Piotrek Zieliński i Grzesiek Krychowiak próbowali rozgrywać, byli dublowani przez rywali. Arek świetnie ich wspomagał, ale pozostali napastnicy, których miałem do dyspozycji to zawodnicy bardzo ofensywni, dlatego zdecydowałem się wpuścić Karola - zakończył Nawałka.

Reklama

Z Warszawy Krzysztof Oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje