Reklama

Reklama

Polska – Czechy – zapowiedź meczu. Orły chcą przerwać serię bez zwycięstwa

Piłkarska reprezentacja Polski nie wygrała od czerwcowego 1-0 z Japonią na rosyjskich MŚ. Dziś w Gdańsku, w spotkaniu z Czechami będzie chciała to zmienić. - Mimo że to mecz towarzyski, my potrzebujemy zwycięstwa, by uwierzyć w swoje możliwości. Chcielibyśmy wygrać w dobrym stylu, ale jakakolwiek wygrana jest najważniejsza, żeby o naszej reprezentacji mówiło się tylko pozytywnie - zapowiada Kamil Grosicki, którego znowu zobaczymy w akcji.

Wziąwszy pod uwagę fakt, że w końcówce meczu o honor z Japończykami graliśmy w słynnym już niskim pressingu, przez co kibice najchętniej zapomnieliby o tamtej konfrontacji, oczekiwania na dobry, zwycięski występ "Biało-Czerwonych" są już naprawdę długie, a selekcjoner Jerzy Brzęczek nie zaznał jeszcze smaku wygranej, choć prowadził zespół już w czterech grach.

Reklama

Już samym wystawieniem składu trener Brzęczek dowodzi, że przede wszystkim zależy mu na wygranej. Wracają do wyjściowego składu skrzydłowi, a na środku pomocy, u boku Grzegorza Krychowiaka znajdzie się Mateusz Klich, który jest znacznie bardziej kreatywnym zawodnikiem niż występujący na jego pozycji w meczu z Włochami Jacek Góralski czy Damian Szymański.

Najważniejsze, że wracamy do gry skrzydłami. To lewe będzie należało do "TurboGrosika", który znowu błyszczy w Hull City.

- Poprzednio zapowiedziałem, że na następne zgrupowanie przyjadę w jeszcze lepszej formie. Tak też chyba jest, ale trzeba to pokazać na boisku. Poziom meczu z Czechami będzie bardzo wysoki, a ja będę chciał pomóc drużynie - zapowiada Kamil.

Prawa strona ma należeć do Przemysława Frankowskiego, który zadebiutował w kadrze jeszcze za kadencji Adama Nawałki, w marcowej porażce 0-1 z Nigerią. U Brzęczka grał tylko przez ostatnie dziewięć minut towarzyskiego meczu z Irlandią, który zremisowaliśmy we Wrocławiu 1-1. Dzisiaj pomocnik Jagiellonii będzie miał okazję pokazać, na ile się rozwinął i czy wspiął się na poziom międzynarodowy.

W odwodzie selekcjoner ma jeszcze dwóch skrzydłowych - Jakuba Błaszczykowskiego i Damiana Kądziora, który coraz lepiej sobie radzi w Dinamie Zagrzeb. Grosicki jest spokojny o to, że kadra będzie miała pożytek z Błaszczykowskiego, choć ten w Wolfsburgu przestał być ostatnio brany do kadry meczowej i zimą będzie chciał zmienić otoczenie.

- Kuba jest bardzo doświadczony i jestem pewien, że będzie dalej dawał dużo naszej kadrze, wbrew temu, że w klubie ma ciężką sytuację. Trzeba się zastanowić czy mamy już gotowych zawodników do zastąpienia Kubę czy mnie. Ja bym chciał, żeby była rywalizacja, ale ani ja, ani Kuba nie oddamy miejsca za darmo. Błaszczykowski w meczu z Portugalią wszedł z ławki i od razu zdobył bramkę i o to chodzi - przypomina Grosicki.

Gdy toczą się spory o to, kto powinien stać w bramce Orłów - Łukasz Fabiański czy Wojciech Szczęsny, zapominamy często, że jest jeszcze Łukasz Skorupski, którego w czerwcu Bologna FC kupiła za niemałą jak na golkipera kwotę dziewięciu milionów euro. Skorupski jest mocnym punktem zespołu Filippo Inzaghiego.

Rodzi się jednak pytanie o to, jak poradzi sobie nasza - przemeblowana z konieczności - defensywa. Kontuzja wyeliminowała z gry Kamila Glika. Lidera obrony zastąpić ma Marcin Kamiński, który jest ostatnim transferem Fortuny Duesseldorf i u Friedhelma Funkela zaliczył siedem pełnych meczów na możliwych dziewięć. "Kamyk" grzał ławę tylko w spotkaniach z Wolfsburgiem i Borussią Moenchengladbach, co dla zespołu nie skończyło się dobrze. Obydwa Fortuna przegrała 0-3, a gdy ostatnio Polak wrócił do składu, to jego ekipa rozbiła wyżej notowaną Herthę Berlin 4-1 i jest na dobrej drodze, by wydostać się ze strefy spadkowej Bundesligi.

Na prawej defensywie zobaczymy Tomasza Kędziorę. Zawodnik Dynama Kijów jest jednym z bardziej eksploatowanych naszych reprezentantów w tym sezonie. W Dynamie rozegrał już 1960 minut w lidze, kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, w Lidze Europy i w Superpucharze Ukrainy. Dla porównania, Robert Lewandowski, który z rzadka jest oszczędzany, ma piłkarski przebieg z tego sezonu 1405 minut.

Problemy na lewej defensywie postara się rozwiązać Bartosz Bereszyński, który pod nieobecność Glika, wyrasta na największego rutyniarza w szeregach obronnych, mając 14 rozegranych spotkań w barwach "Biało-Czerwonych". Dla porównania, Kędziora ma ich pięć, Kamiński sześć, a Jan Bednarek, który będzie drugim stoperem - dziesięć.

Z całej wyjściowej jedenastki na mecz z Czechami jako jedyny problemy z regularną grą w klubie ma właśnie Bednarek, który od 7 października, gdy wszedł na drugą połowę spotkania z Chelsea, nie zaistniał w składzie Southampton. Jak na 22-latka, czyli młodego zawodnika, który potrzebuje grać regularnie, by rozwijać umiejętności, ma słabe statystyki. W 12 meczach Premier League rozegrał tylko 80 minut, do których dorzucił dwa pełne spotkania w Pucharze Ligi.

Polska - Czechy, początek o godz. 18 

Przewidywany skład Polski: Skorupski - Kędziora, Kamiński, Bednarek, Bereszyński - Frankowski, Krychowiak, Klich, Zieliński, Grosicki - Lewandowski.

Z Gdańska Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Grosicki | reprezentacja Polski | Jerzy Brzęczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje