Reklama

Reklama

Polska - Armenia 2-1 w eliminacjach MŚ. Nawałka: Brakuje nam jakości

Szczęśliwa wygrana z Armenią nie zmieniła oceny Adama Nawałki na to spotkanie. - Czeka nas ciężka praca, żeby naprawić wszystkie mankamenty w naszej grze - mówił po meczu zmartwiony selekcjoner.

- Co do tych dwóch spotkań, to były dwa zupełnie inne mecze. Na innym poziomie była Dania i Armenia. Także różniła się nasza jakość gry. Jedno jest wspólne - to dwa zwycięstwa, a to w tym momencie jest dla nas najważniejsze. Będziemy mieć trochę czasu na przeanalizowanie gry i poprawienie jakości - powiedział selekcjoner. 

Nawałka wypunktował wszystkie braki biało-czerwonych. - Brakowało spokoju, cierpliwości, rozegrania na dobrym poziomie ataku pozycyjnego,a  kiedy gra się z przewagą to jest podstawa do tego, aby osiągnąć dobry wynik. Mam taką nadzieję, że ten mecz będzie przełomem w naszej grze. Nie chcę, żebyśmy przeżywali takie horrory w kolejnych spotkaniach - dodał.

Po raz kolejny wygraną Polakom zapewnił Robert Lewandowski. Nawałka przyznał, że to głównie jego zasługa, że biało-czerwoni po dwóch październikowych spotkaniach mają sześć punktów. 

Reklama

- Robert robi różnicę jeśli chodzi o naszą grę. Był fantastyczny w obu spotkaniach. Jest zawodnikiem, który pracuje dla drużyny i wykonuje fantastyczną pracą - ocenił.

Szukając pozytywów selekcjoner docenił opór swoich piłkarzy do strzelenia decydującego gola. 

- Dziś zawodnicy grali do ostatniej minuty. Bramka w doliczonym czasie gry był dowodem na to, że w nas była wiara, iż to spotkanie wygramy. A co do jakości i poziomu gry, to tego zabrakło. Dlatego przeżywaliśmy trudne momenty do ostatniego gwiazdka sędziego - dodał.

Nawałka odniósł się też do kiepskiej po raz kolejny postawy defensywy. 

- Cały czas musimy pracować nad tym, aby wyeliminować błędy. Nie będziemy załamywać rąk, tylko konkretnie pracować. Potrzeba dłuższej pracy, aby przyszły efekty. Byliśmy już na tym poziomie budowania defensywy i efekty w końcu przyszły. Dzisiaj popełniliśmy błąd przy stracie gola.

Ale według selekcjonera o słabszej postawie w meczu z Armenią zdecydował w dużej mierze brak Arkadiusza Milika i Łukasza Piszczka. 

- Nie mam zastrzeżeń, jeśli chodzi o podejście zawodników podczas zgrupowań. Porównując dwa ostatnie mecze - z Danią i Armenią, wystarczy spojrzeć na skład. Brakowało nam dwóch kluczowych zawodników. Dlatego ta jakość była zupełnie inna. Zawodnicy, którzy pukają do reprezentacji, muszą cały czas pracować nad tym, aby zaistnieć w drużynie. Dzisiaj wyglądało to źle. Wydawało się, że grając dwójką napastników będziemy stwarzać więcej zagrożenia pod bramką - zakończył.

Z Warszawy Krzysztof Oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje