Reklama

Reklama

Polacy pokonali Szwedów, czas na Turków

Reprezentacja Polski do lat 21 wciąż liczy się w walce o udział w finałach młodzieżowych mistrzostw Europy. Młode "Orły" pokonały w sobotę w Krakowie Szwecję 2-0. We wtorek czeka je trudny sprawdzian w Turcji.

- Widzieliśmy ciekawy mecz. Cieszę się, że z tej konfrontacji wyszliśmy obronną ręką, szczególnie że kilka tygodni temu przegraliśmy ze Szwecją w Malmoe. Widzę postęp w moim zespole, jeśli chodzi o organizację gry czy przygotowanie mentalne do meczu. To bardzo dobry prognostyk na przyszłość, także tą najbliższą. Już za kilka dni czeka nas przecież mecz z Turcją - powiedział Marcin Dorna, selekcjoner reprezentacji Polski do lat 21.

Ta drużyna, w odróżnieniu od dorosłej, cały czas liczy się w eliminacjach, w tym momencie zajmując pierwsze miejsce w swojej grupie. Czy w takim razie młodzi piłkarze powołani przez Waldemara Fornalika wrócą do niej? - Nie wiem, czy dołączą do mojej reprezentacji przed wyjazdem na mecz z Turcją Paweł Wszołek czy Piotr Zieliński. Na razie trenują z pierwszą drużyną - mówił Dorna.

"Biało-czerwonych" bardzo chwalił szkoleniowiec rywali. - Polska drużyna była lepsza. W pierwszych 45 minutach za często traciliśmy piłkę na własnej połowie. Po przerwie mieliśmy swoje szanse na zdobycie bramki, ale żadnej nie udało się wykorzystać. Moim zdaniem Dominik Furman i Arkadiusz Milik są fantastycznymi piłkarzami. Pochwały należą się też polskiemu bramkarzowi. Z dobrej strony pokazał się też Bartłomiej Pawłowski - stwierdził Hakan Ericson.

Nic dziwnego, że polscy piłkarze byli zadowoleni i chętnie rozmawiali z dziennikarzami. Chyba jedynym wyjątkiem był Rafał Wolski. Zawodnik AC Fiorentina tym razem cały mecz spędził na ławce rezerwowych i pewnie dlatego nie miał ochoty na żadne dyskusje z żurnalistami.

Inni piłkarze cieszyli się z pokonania Szwecji, ale podkreślali też, że myślą już o wtorkowym spotkaniu z Turcją.

- Ten mecz będzie bardzo ważny, ale jak się nie uda, to będą kolejne. W tym momencie wszystko zależy od nas, bo jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli - powiedział Michał Żyro, który ustalił wynik sobotniego pojedynku precyzyjnym strzałem przy słupku.

- Jeden punkt w Antalyi to będzie dobre rozstrzygnięcie, ale my jedziemy tam, żeby wygrać i udowodnić, iż zasługujemy na bycie liderem - dodał Bartłomiej Pawłowski, którego Malaga CF w zbliżającej się kolejce Primera Division zagra na Santiago Bernabeu z Realem Madryt.

Najdłużej na siebie kazał czekać Dominik Furman, kapitan "Biało-czerwonych" i zdobywca pierwszej bramki. Pierwsze pytania dotyczyło właśnie tego trafienia - czy to rzeczywiście on był jego autorem, czy może Arkadiusz Milik.

- Trochę mnie zaskoczyliście, bo byłem przekonany, że ja. Nie wiem do końca, ale najważniejsze, że wpadło - tłumaczył Furman, który wrzucił piłkę z rzutu wolnego w pole karne, gdzie stał Milik i albo ją musnął, albo na tyle zmylił bramkarza rywali, że ten przepuścił piłkę do siatki.

We wtorek kolejny mecz, tym razem na wyjeździe z Turkami. - Nie możemy przestraszyć się rywala, który gra u siebie i jest za nami w tabeli. Może nie będzie to decydujące spotkanie w tych eliminacjach, ale na pewno ważne - dodał.

Awans do fazy play off wywalczą mistrzowie 10 grup, a także cztery drużyny z największą liczbą punktów z drugich miejsc. Te 14 zespołów utworzy siedem par, a ich zwycięzcy (plus gospodarz) zagrają w turnieju finałowym ME.

Udział w nim (w 2015 roku) jest warunkiem niezbędnym, aby myśleć o zakwalifikowaniu się na igrzyska w Rio de Janeiro rok później. Europę reprezentować będą w Brazylii tylko trzy zespoły.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje